Wojciech Maziarski

Pan Prezes i krótki kurs historii świata

– Brukselskie elity drżą przed naszą potęgą. Wiem to, bo sam z nimi negocjowałem przystąpienie Polski do Unii 20 lat temu – powiedział Mateusz Morawiecki.

– Niestety Unia ma też swoich agentów u nas – dodał Stanisław Piotrowicz. – Wiem to, bo sam ich przesłuchiwałem 40 lat temu.

– A ja zdobyłem PAST-ę 74 lata temu – pochwalił się Patryk Jaki. – Wziąłem wtedy do niewoli mnóstwo dziadków z Wehrmachtu, czyścicieli kamienic i handlarzy roszczeń.

Jak Patryk Jaki przedzierał się kanałami

Codziennie o świcie, gdy pierwsze promienie słońca rozświetlały mrok nocnego nieba, niezłomni obrońcy Sejmu trzykrotnie okrążali budynek parlamentu ze świętym obrazem, budząc paniczną trwogę wśród tłuszczy oblegającej gmach. W szczególne przerażenie wprawiały najeźdźców majestatyczne kędziorki pana Prezesa okolone srebrną sukienką ikony. Widząc je, wielu siepaczy czym prędzej wsiadało na swoje wózki inwalidzkie, by umknąć daleko od miejsca cudownie chronionego przez nieziemską moc świętego obrazu

Pan Prezes i gaz

„Na miłosierdzie boskie! Niemowaście czy jak?”

– „Aa! a!”

To wygłosiwszy, jął wodzić dłonią wzdłuż ust i wokół oczu.

– „Chyba coś ci takiego pokazuje, jakby mu język urżnęli i oczy wyłupili” – powiedział Suski.

– „Toż to Joachim ze Szczecina!” – wykrzyknęła nagle Bubula, rozpoznając przybysza. – „Wyście Brudziński, czyż nie?!”

Starzec pokiwał głową. Teraz dopiero do wszystkich dotarło, kto przed nimi stoi.

Jak Dobra Zmiana parlament obroniła

…Najgroźniejsza zaś była Klementyna Suchanow, w obozie Dobrej Zmiany zwana Kolubryną i budząca tu powszechne przerażenie. Jej potężna sylwetka wprawiała w drżenie nawet najdzielniejszych mężów. Ją też pojmał oddział nieustraszonego Joachima Brudzińskiego. Po tym ciosie atakujący nie zdołali się już podnieść…

Dobra zmiana i terror Caritasu

Patrioci dobrej zmiany tworzyli zgraną drużynę i zawsze udzielali sobie wsparcia w trudnych momentach. Gdy któryś z nich znalazł się w naprawdę podbramkowej sytuacji, zawsze mógł liczyć na to, że jakiś towarzysz znajdzie dla niego lekturę, etat, miejsce w zarządzie spółki skarbu państwa albo premię kwartalną.

– „Mam bardzo fajny poradnik, jak zakładać oczka wodne w ogrodach. Świetnie się czyta, więc na pewno się koledze spodoba” – powiedział Kuchciński i szczęknął marszałkowskim sekatorem.

– „To bardzo miło” – odparł Gowin