Wojciech Maziarski

Pan Prezes i koty

Gdy po kwadransie dotarł do domu, w progu przywitała go Fiona.

– „Jak się masz!” – ucieszył się pan Prezes. – „Zaraz naleję ci mleczka”.

– „Sam sobie nalej! I tej lafiryndzie z atlasu…” – fuknęła w odpowiedzi, obróciła się do niego ogonem i demonstracyjnie oddaliła się do drugiego pokoju, mrucząc pod nosem: – „Morda zdradziecka, kanalia!”.

Jak pan Prezes stulecie niepodległości uczcił

„Chcesz poznać nasz sekret? Po pierwsze – my, króliki, dużo się ruszamy. Po drugie – zdrowo jemy” – powiedziała Krystyna Pawłowicz, pokazując Dominikowi Tarczyńskiemu pudełko z sałatką.

Wyglądała uroczo. Zamiast zwykłego beretu z antenką miała dziś nakrycie głowy z parą króliczych uszu. Podobne uszka widniały na głowach Anny Sobeckiej i Beaty Kempy. Gdy przed kwadransem weszły we trójkę do Sali Kolumnowej, promiennie się uśmiechając, gwar rozmów umilkł

Jak pan Prezes handlu w niedziele zakazał

– „Niedziela nie jest na zakupy, lecz dla rodziny” – powiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz, przełykając sałatkę.

– „Zwłaszcza dla rodziny Radia Maryja” – przytaknęła Anna Sobecka i poprawiła zsuwające się nakrycie głowy z antenką dostrojoną do odpowiedniej częstotliwości. Katolicki głos w jej berecie rozbrzmiewał przez cały dzień, wskazując jej drogę i pomagając podejmować trudne decyzje.

Zebranie w Sali Kolumnowej, poświęcone zakazowi handlu, trwało już od dwóch godzin.

Jak pan Prezes rozkład jazdy ułożył

– „Patriotka…” – szepnął pan Prezes. Dobrze znał ten tradycyjny polski typ polskiej kobiety niepokornej, która za niemieckiej okupacji pod połami wytartego płaszcza ukrywała zakazany boczek. W czasach okupacji komunistycznej przeobraziła się w babę z cielęciną, by za okupacji platformianej dostarczać złaknionej ludności nielegalną prasę patriotyczną i ukryte pod beretem święte obrazki z Tupolewem Frasobliwym. Czego jednak może chcieć dzisiaj, w czasach wolności, gdy dobra zmiana zniosła wszelkie zakazy?

Kaczyński za dużo spacerował, ale kolano będzie wyleczone

Po wakacjach pan Prezes czekał na współpracowników w swoim gabinecie. Przed drzwiami ustawiła się już kolejka podekscytowanych i lekko onieśmielonych osobistości. Była tu Anna Zalewska, której oszałamiający uśmiech jarzył się w półmroku niczym latarnia nadziei, wskazująca drogę żeglującym rozbitkom. Był Marek Suski z nienaganną grzywką, która nigdy nie poddawała się podmuchom wiatru ani strumieniom deszczu. Był Joachim Brudziński w świeżo wyglancowanych kaloszach, w których latem pokonywał bezdenne przepaście

Kandydat PiS na burmistrza Różana zaśpiewał piosenkę Budki Suflera – bez zgody i wiedzy zespołu

Jeśli lubicie piosenki i różne inne dźwięki, ta informacja jest właśnie dla was. Już dziś możecie zgłosić się do udziału w wielkim ogólnopolskim festiwalu u boku takich gwiazd, jak Jan Pietrzak, Zenon Martyniuk i zespół Akcent czy Golec uOrkiestra. Wystarczy, że przyjdziecie do biura poselskiego PiS w swoim mieście i zanucicie lub zagwiżdżecie jakąś melodię, która pozwoli personelowi biura ustalić poziom waszych umiejętności. Nieznaczne fałszowanie nie będzie traktowane jako czynnik

Pan Prezes i podstępne wrzutki

Pan Prezes powiódł wzrokiem po sali i cichutko westchnął.

– Co ja mam z tymi szkrabami! – pomyślał. – Energia ich roznosi, chwili nie usiedzą w spokoju.

Bardzo kochał swoich łobuziaków, ale chwilami czuł się zmęczony ich wyczynami. Ciągle napływały na nich skargi. A to Theresa May się skarżyła, że po ostatniej wizycie pana Antoniego w Londynie RAF nie może się doliczyć dronów

Pan Prezes i opieka prenatalna

– Oj, oj, oj! – zapiszczała Anna Sobecka i umknęła przed arcybiskupem Markiem Jędraszewskim, który ścigał ją z kropidłem krzycząc „Dyngus, dyngus!”. Chichocząc i ociekając wodą święconą posłanka przebiegła na drugą stronę stołu, na którym pan Antoni ustawił model Świętego Tupolewa, zmontowany z puszek po piwie, kapsli, parówek i folii aluminiowej.

– Tu mnie nie złapiesz! – przekomarzała się zdyszana Sobecka, rzucając arcybiskupowi figlarne spojrzenia. Wyglądała naprawdę uroczo.

SN nakazał ponowne zajęcie się sprawą przeniesienia przez PiS obrad Sejmu do Sali Kolumnowej

– Zebraliśmy się, by sprawić panu Prezesowi niespodziankę i obdarować go jakimś miłym upominkiem, który będzie stanowić dopełnienie przyznanego mu lauru Człowieka Wolności – powiedział marszałek Marek Kuchciński i powiódł wzrokiem po Sali Kolumnowej, w której zebrali się wszyscy członkowie rządu i parlamentarzyści PiS. Ale zaraz… czy aby na pewno wszyscy? Marszałek jeszcze raz uważnie przyjrzał się zgromadzonym.

– Gdzie jest pan Antoni? – zapytał.