Wojciech Maziarski

Pan Prezes i dziewczynka z zapałkami

Pewnego razu pan Prezes i pan Antoni niespiesznie szli sobie ulicą i pogodnie gawędzili o sprawach fundamentalnych dla bytu i pomyślności narodu. Bardzo ostrożnie stawiali stopy, bo pierwszy śnieg zasłonił połączenia płyt chodnikowych. Wystarczyłaby chwila nieuwagi – i nieszczęście gotowe.

Szczególną czujność zachowywał pan Antoni, który od lat bardzo się pilnował, by nie nadepnąć na linię między płytami.

Jak poseł PiS „dołożył” rządowi Donalda Tuska

Po wyborze Donalda Tuska polskie przedstawicielstwo przy UE dostało następujące wytyczne: Od dziś herr Donald Tusk, zgłoszony przez Maltę i Wehrmacht, jest niemieckim przewodniczącym Rady Europejskiej, w związku z czym nie może się posługiwać polską flagą ani językiem. Ma mówić tylko po niemiecku. Nie wolno mu spożywać tradycyjnych polskich potraw, jak bigos czy flaki. Musi konsumować wurst und speck. Nie może słuchać patriotycznego Radyja ani nosić beretu. Nie wolno mu

„Najgorsze ciosy były od swoich".  Wdowa po Szyszce atakuje zjednoczoną prawicę i oskarża Kurskiego

– No to mamy kłopot – powiedział pan Prezes, zrobił srogą minę i wszedł na drabinkę, by z tylnych rzędów też było widać, że bardzo się gniewa. Członkowie rządu i parlamentarzyści PiS siedzieli cichutko jak trusie, kuląc się w sobie i wbijając spojrzenia w blaty ławek.

Jedynie pan Antoni był duchem nieobecny. Właśnie próbował przy pomocy smartfona zdalnie uruchomić śmigło i latarkę w aluminiowym długopisie taktycznym

SN nakazał ponowne zajęcie się sprawą przeniesienia przez PiS obrad Sejmu do Sali Kolumnowej

– Zebraliśmy się, by sprawić panu Prezesowi niespodziankę i obdarować go jakimś miłym upominkiem, który będzie stanowić dopełnienie przyznanego mu lauru Człowieka Wolności – powiedział marszałek Marek Kuchciński i powiódł wzrokiem po Sali Kolumnowej, w której zebrali się wszyscy członkowie rządu i parlamentarzyści PiS. Ale zaraz… czy aby na pewno wszyscy? Marszałek jeszcze raz uważnie przyjrzał się zgromadzonym.

– Gdzie jest pan Antoni? – zapytał.

Jak pan Prezes Halloween zaadaptował

Wizja Europy odjeżdżającej na grzbiecie białego byka przypomniała panu Prezesowi o pracy, którą rozpoczął poprzedniego wieczora i dziś planował zakończyć, gdyby nie wciągnęła go transmisja z rodeo. Na stole wciąż leżał długopis i 16-kartkowy zeszyt w kratkę. „Nowy traktat o Unii Europejskiej” – głosił napis na okładce.

Maziarski - Pan Prezes i klątwa teatru

– Co za świństwa i łajdactwa! – Krystyna Pawłowicz ze złości aż grzmotnęła pięścią w stół i zgniotła kolorowy tygodnik, który właśnie czytała.

W sali zapanowała głucha cisza. Wszystkie spojrzenia partyjnego aktywu skierowały się ku rozjuszonej posłance. Nawet sam pan Prezes łaskawie zaszczycił ją chwilą uwagi, uznając, że to wzburzenie dodaje jej kobiecego wdzięku. Beret uroczo zsunął się jej na czoło, co sprawiało, że wyglądała wyjątkowo seksownie i drapieżnie.

Tylko Putin zaciera ręce

Patrząc z perspektywy Europy, obecny polski rząd trochę przeszkadza, a trochę śmieszy. Dla nas, Polaków, to tragedia, ale UE przyjmuje to do wiadomości i mówi: żałujemy, że taki duży kraj i tak dobrze rozwijająca się gospodarka nie chce budować naszej wspólnoty, ale trudno, wasza strata. Z europosłanką Różą Thun rozmawia Wojciech Maziarski. – Po brytyjskim referendum słyszymy ostrzeżenia, że może nam grozić efekt domina. Czy to poważna groźba? – Rzeczywiście