Baba z jajami

Baba z jajami

– „No i czego się Pani spodziewała?” – pytają w Internecie trolle i boty ministra Szefernakera, więc i ja pytam. Przecież agresja rodzi agresję, a rzucanie jajami w rządowe limuzyny to działanie naruszające porządek prawny i społeczny, nieprawdaż?

Jak się protestuje przeciwko legalnej władzy, wyłonionej w demokratycznych wyborach przez niejakiego „suwerena”, to trzeba liczyć się z tym, że służby porządkowe wypełnią swoją powinność przy użyciu pałek gumowych, gazu łzawiącego oraz mniej lub bardziej bezpośrednich środków przymusu bezpośredniego. To rozumie każde dziecko, które cokolwiek pamięta jeszcze ze stanu wojennego. I niech się pisarka Suchanow cieszy, że za te jaja nie została przesłuchana z udziałem trzech policjantów i paralizatora w policyjnej toalecie…

Pani Klementyna powinna być wdzięczna losowi, że została jedynie rzucona na glebę, związana w supeł i potraktowana z buta. Obecna władza już w kampanii zapowiadała przecież, że kogo jak kogo, ale wrogów Narodu od razu „chwyci za jaja”. No a poza tym, to teraz w Polsce nie tolerujemy już dłużej żadnych zboczeń, takich – na przykład – jak baba z jajami.

Nie bez powodu panowie policjanci spisywali uczestników antyrządowych protestów na okoliczność „posiadania jaj”, bo wszak centralny rejestr takich „zboczonych” osobników, jak w Peerelu „lista gejów”, pozwoli w przyszłości penetrować niepewne moralnie środowiska i jednostki, a też skłaniać je do współpracy z organami władzy. Przecież władza też ma swoje potrzeby.

Żeby bowiem baba posiadała jaja i nie wahała się ich użyć, to, normalnie, jakieś jaja są. Tego by nawet Gombrowicz nie wymyślił. No, ale wiadomo, że patologię się dziedziczy. Więc długie lata spędzone na pisaniu kolejnych książek o Gombrowiczu (właśnie wyszła jego najnowsza biografia pióra pani Klementyny) to prawie jak adopcja intelektualna, czyli „córeczka tatusia”…

Awanturnictwo, to – jak widać – coś, co „lewactwo” przynosi na świat w epigenach, więc nie bez powodu panowie ministrowie, pan prezydent, a też pani ex-premier z panem prezesem trafnie dostrzegli w protestujących przeciw „zmianie” ubeckie wdowy i stalinistów w trzecim pokoleniu. I nie bez racji publikują kolejne fabularyzowane spisy „resortowych elit”.

Teraz jest inaczej. Pod rządami „zmiany” elity powstają w zupełnie inny sposób. Już nie trzeba – jak doradzał ex-prezydent, w kręgach pożytecznych patriotów nazywany „Komoruskim” – zmieniać pracy i zaciągać kredytu we frankach. Teraz wystarczy poprzeć „zmianę”, a najlepiej dać się poznać jako zwolennik partii aktualnie rządzącej. I od razu dostaje się stanowisko w spółce skarbu państwa i sto tysięcy na miesiąc. Albo posadę w banku za grube miliony.

Weźmy nowego premiera. Jako syn działacza „Solidarności” trafił do sektora bankowego za AWS-u, będąc zaledwie „prostym historykiem”. Czyli i „historyk potrafi” byle stworzyć mu odpowiednie możliwości. Takie teraz mamy wzory osobowe do naśladowania. A nie jakieś tam Suchanowy, książki piszące, których i tak nikt nie czyta. Bo wszak suweren czyta jedynie paski w TVPis.

Jeśli pani pisarka świadomie zdecydowała się na rzucanie jajami w rządowe limuzyny, zamiast „ wracać do pióra”, nie powinna się dziwić, że oberwała pałką. To słuszne i sprawiedliwe. Każdy „suweren” to powie”. To zresztą taka „suwerenów” rodzinna tradycja. Ich ojcowie osobiście okładali kijami studentów z UW, jak protestowali przeciwko wysyłaniu syjonistów do Syjamu. Albo ścigali – jak pan poseł Piotrowicz – działaczy „Solidarności”. Lub płakali po Stalinie. A na każdym etapie powojennej historii krzyczeli „warchoły!”. Zawsze popierali ład i porządek, i władzę, oraz żeby była narodowa zgoda. Bo Bóg wtedy rękę poda.

Oni też mieli dzieci. Przecież skądś musi się brać te czterdzieści kilka procent poparcia dla partii aktualnie rządzącej. Tymczasem rzucanie jajami jest ładu i porządku zaprzeczeniem. Bo po pierwsze, władza pochodzi wszak „od Boga”, a porządny katolik nigdy nie sprzeciwia się wyrokom Opatrzności, a już zwłaszcza interpretacji tychże w wykonaniu Ojca Rydzyka. Po drugie, awanturnictwo rozbija narodową wspólnotę, a ostatnio sam pan prezydent nawoływał do zgody (oczywiście na jego oraz partii rządzącej warunkach). A po trzecie, zwykłego człowieka, nawet po zainkasowaniu pięćsetplusa, nie stać na marnowanie jaj, bo przez zmowę niemieckich imperialistów oraz światowego lewactwa kury przeszły masowo na weganizm i od tego czasu jaj już, po prostu, nie znoszą… No bo jak inaczej tłumaczyć braki jajek i wzrosty cen w Lidlu i Biedronce?

Tak więc – pani Suchanow słusznie należało się porządne pałowanie. Bo pisarz, nie pisarz, każdy powinien przestrzegać prawa. Już za chwile przypomni jej zresztą o tym sąd, a gdyby się opierał, to Pan Zbyszek przypomni sądowi, kto teraz wydaje nad Wisłą wyroki. A potem pan minister Gliński wycofa z obiegu biografię Gombrowicza, który i tak został już – w ramach reformy edukacji – wykreślony ze spisu lektur szkolnych. Jak widać słusznie, bo jacy ojcowie, takie też ich duchowe dzieci. Więc już za chwilę fraza „tego by nawet Gombrowicz nie wymyślił” przestanie „się kojarzyć” ostatnim niedobitkom niegdysiejszych elit. I porządek zapanuje w Warszawie!

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Plus ujemnyAda A. Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ada A.
Ada A.

Świetny tekst – rozbawił mnie mocno, chociaż tematyka nie jest do śmiechu…

Plus ujemny
Plus ujemny

Podejrzewam że stary Morawiecki został opozycjonistą po to aby otrzymać dotację rządu francuskiego i spokojnie oddawać sie konsumpcji croissantów i spacerom nad Sekwaną. Swoją drogą – czemu akurat jego ludzie Kiszczaka wysłali do Paryża zamiast zapuszkować go w kraju tak jak tylu innych. Czemu nikt nie pisze o Fydrychu z Pomarańczowej Alternatywy nadającej ton protestom pod koniec PRL. Wtedy nikt o zdrowych zmysłach nawet nie wspominał Solidarności Walczącej.