Bez wizy do USA? Fajnie, ale to już bez znaczenia

Bez wizy do USA? Fajnie, ale to już bez znaczenia

Polacy mentalnie przenieśli się do Europy, bo korzyści z życia w Unii Europejskiej sprawiły, że podróż za chlebem do USA straciła sens.

Na półtora tygodnia przed polskimi wyborami parlamentarnymi Donald Trump ogłasza, że Polacy będą mogli latać do USA bez wiz. Niewątpliwie możemy to uznać za życzliwy gest amerykańskiego prezydenta dla ekipy rządzącej w naszym kraju. Ot, taki mały prezencik przedwyborczy. Przecież Trump nie musiał zapowiadać tego właśnie teraz. Gdyby nie chciał się wpisywać w polską kampanię, mógł z tym poczekać parę dni. Nie poczekał.

 

Jednak zarazem jest to dla Kaczyńskiego nagroda pocieszenia po odwołaniu udziału amerykańskiego prezydenta w uroczystościach 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Przed 1 września „dobra zmiana” nadmuchiwała balon oczekiwań, szykując się do propagandowego zdyskontowania przyjazdu Trumpa do Polski – a tu nici. Przywódca USA wytłumaczył, że nie może przylecieć, bo musi się spotkać z huraganem Dorian na południu Stanów Zjednoczonych. Po czym grał w golfa.

Jeśli dodamy do tego fakt, że wcześniej wpływowe ośrodki i liczący się publicyści apelowali do Trumpa, by nie przylatywał do Polski i nie legitymizował swą obecnością w Warszawie polityki PiS, stanie się oczywiste, że odwołanie wrześniowej wizyty było jak cios kijem. Obecna zapowiedź zniesienia wiz to marcheweczka zaserwowana na osłodę i dla ukojenia bólu.

Propagandyści „dobrej zmiany” próbują ją teraz wykorzystać w agitacji przedwyborczej. „Nie dajmy sobie wmówić, że zniesienie wiz do Ameryki było wyłącznie kwestią techniczną” – apeluje Konrad Kołodziejski na portalu wPolityce.pl. „Zniesienie wiz nie jest tylko skutkiem bezosobowych procedur – pisze. – To również rezultat wielu działań politycznych podejmowanych przez władze polskie i środowiska polonijne w Ameryce. Obecna ekipa może z czystym sumieniem przypisywać sobie dużą część zasług i będzie to w pełni uprawnione”.

Oczywiście Kołodziejski fałszuje obraz rzeczywistości, bo za gest polityczny ze strony Trumpa możemy uznać tylko wybór terminu, w którym ogłosił decyzję. Samo zniesienie wiz nie było zasługą władz – ani polskich, ani amerykańskich – a jedynie konsekwencją spadku odsetka odmów udzielanych polskim wnioskodawcom do poziomu poniżej 3 proc. w skali roku. Większość Polski już dawno temu zeszła poniżej tego progu, jednak statystyki pogarszało Podkarpacie, które tradycyjnie jest zagłębiem emigracji do USA. Dopiero teraz cały kraj zszedł poniżej linii krytycznej.

No więc dobrze, w takim razie spróbujmy odpowiedzieć na pytanie: skoro nie polskim i nie amerykańskim władzom zawdzięczamy zniesienie wiz, lecz samym sobie, to co sprawiło, że gorzej sytuowani obywatele przestali masowo ubiegać się o wizy USA, by pracować za oceanem na czarno?

By mieć całkowitą pewność, trzeba by przeprowadzić badania i ankiety socjologiczne, ale intuicja podpowiada odpowiedź dość prostą, wręcz narzucającą się: to Unia Europejska. Możliwość legalnej pracy w zamożniejszej części Europy sprawiła, że nielegalna praca w USA przestała być atrakcyjna. Po co wyprawiać się za ocean, ukrywać się przed tamtejszymi służbami imigracyjnymi, pracować w warunkach niemal konspiracyjnych bez opieki medycznej i zabezpieczeń socjalnych, narażać się na ryzyko deportacji i zakaz wjazdu, skoro całkiem legalna praca czeka na nas dosłownie za płotem?

We wsi w południowej Polsce na Żywiecczyźnie, w której mam chałupę, liczni moi sąsiedzi nie tylko zatrudnili się w Niemczech, ale wręcz zarejestrowali tam działalność gospodarczą. Remontują mieszkania, układają glazurę, budują domy. Płacą podatki, nikt ich nie ściga, żyją jedną nogą w Polsce, a jedną w Niemczech, bo przyjazd do kraju choćby na weekend nie jest problemem. Wszyscy się już dawno podorabiali samochodów, a podróż autostradą A4 trwa tylko kilka godzin.

 

W ten oto sposób Europa zajmuje w życiu Polaków miejsce dawniej zarezerwowane dla Ameryki. Realne korzyści płynące z Unii Europejskiej wypierają ze świadomości obywateli mit Stanów Zjednoczonych. I właśnie z tego powodu zniesienie wiz zapewne nie okaże się w kampanii wyborczej PiS wielkim atutem – wielu Polaków amerykańska wiza po prostu przestała obchodzić.

Pojawił się natomiast nowy problem, którego wielu obywateli do końca sobie jeszcze nie uświadamia: w czasie gdy Polacy mentalnie i praktycznie przenieśli się z USA do Unii Europejskiej, rząd odbył podróż w przeciwnym kierunku. Dzisiejsze władze weszły w role bezkrytycznego i służalczego wasala administracji Donalda Trumpa, a jednocześnie skłócają Polskę z Europą i pogarszają jej pozycję w UE. Kwestią czasu – i to niestety raczej niezbyt długiego – jest to, kiedy negatywne konsekwencje tej polityki odczują przeciętni obywatele.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
KazimierzdarooimpalaMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Osobowościowo i mentalnie dzisiejsi wielbiciele PiS-u plasują się gdzieś w połowie drogi między Górolami (błąd celowy) a polską Polonią niezwykle celnie, acz złośliwie sportretowaną przez Sylwestra Chęcińskiego w ostatnim filmie trylogii o „Samych swoich”, czyli w filmie „Kochaj albo rzuć”. Na marginesie – Jan Pietrzak pewnie pąsowieje ze wstydu, kiedy sobie przypomina rolę głupawego i nachalnego redaktora rozgłośni polonijnej w Chicago. Zmieniły się czasy, zmieniły się relacje, zmieniły się obyczaje, Absolutnym constans pozostają – Górole i amerykańska Polonia. I tu świetnie wpisuje się naczelny Jarkacz ze swoją osobowością i poglądami wyjętymi z zatęchłej naftaliny. Jego ględzenie jako żywo przypomina Gomułkę,… Czytaj więcej »

impala
impala

a kogo teraz obchodzą wizy do USA???? ostatnia wielka emigracja z Polski to chyba w latach 30-tych się odbyła. Potem jeszcze jakieś powojenne popłuczyny dobijaly. Np. moja koleżanka ze szkolnej ławy, której cała rodzina wyemigrowała (po wojnie), w ramach łączenia rodzin, do USA. Najpierw wyjechała jej mamusia, potem ściągała , kolejno, swoje dzieci. Moja koleżanka była ta najmłodsza i wyjechała jako ostatnia. Pamietam, że miała fatalne uzębienie, całe brązowe takie, i musiała je wyleczyc w Polsce, przed wyjazdem. Inaczej nie chcieli wydac jej wizy – tak mówiła.. Szczegolow nie pamiętam bo jednak dzieckiem byłam, w podstawówce. Mieszkałam wtedy w tzw… Czytaj więcej »

daroo
daroo

Tyle że wcale nie jest pewne że ów Janusz z Grażyną nie zakończą zwiedzania na lotnisku bo się ich facjaty nie spodobają oficerowi imigracyjnemu. Jak w Warszawie nie dostał wizy to nie marnował kasy na przejażdżkę za wielką wodę 😐

Kazimierz
Kazimierz

A mnie One te USraely obchodzą jak zeszłoroczny śnieg….