Bezcenne słowa na wyprzedaży

Bezcenne słowa na wyprzedaży

Im większe kłopoty rządzących, tym częściej i głośniej słychać narodowe frazesy

Dawno, dawno temu, w czasach kiedy ludzie wstydzili się jeszcze przyznawać sobie premie, a miganie się od zapłaty za dobrze wykonaną pracę nazywano draństwem, w czasach, gdy premier podawał się do dymisji za uwagę, że powodzianie powinni byli się ubezpieczyć, a minister wylatywał z roboty, bo zapomniał wpisać zegarka do oświadczenia majątkowego, otóż w tych osobliwych latach słów podniosłych używano na ogół w sytuacjach uroczystych i miały one jedno, wyłącznie słownikowe znaczenie. Kiedy mówiło się o Polsce, Wolności, Niepodległości, Ojczyźnie, Sprawiedliwości czy Patriotyzmie, słowa te, czyste i świeżo odprasowane, brzmiały jak wypowiadane wielką literą, a słuchaczy często ściskało coś za gardło i bywało, że mrówki biegały im po plecach.

Dzisiaj te dostojne słowa zawłaszczyli cyniczni manipulanci. Upaprane sąsiedztwem wyrazów obelżywych, w bagienku bzdur, bredni, kłamstw i pomówień, szacowne wyrazy zużyły się i wypłowiały. Pełnią dziś funkcję firmowej pieczątki poświadczającej przyzwoitość i dobre intencje użytkownika, a kiedy zaczyna mu się palić grunt pod nogami, mają za zadanie przesłaniać jego brudne grzeszki.  Często się to udaje, bo nie wszyscy mają świadomość, że najważniejsze słowa zniknęły z polskiego słownika i zostały zawłaszczone, zmanipulowane i sfałszowane tak jak Trybunał Konstytucyjny, publiczne media czy niezależna prokuratura. „Dobra zmiana” nadała im nowe znaczenia i zmusiła dostojne słowa do śmiesznych wygibasów na arenie cyrku pod nazwą „Polityka”.

W zamierzchłych czasach przedpisowych „politykę” rozumiano (przynajmniej w założeniu) jako przezwyciężanie sprzeczności interesów, czyli działalność dla ochrony ładu społecznego, prowadzącą do zgody zależnych od siebie grup obywateli. PiS zdegradował politykę do funkcji podręcznego narzędzia służącego manipulacji emocjami. Dla rządzących i ich wyborców „polityka” to taka gra, której zwycięzca zyskuje certyfikat człowieka dobrego i przyzwoitego, a przegranego odsądzić można bezkarnie od czci i wiary. Polityka według PiS jest także dobrym usprawiedliwieniem przekrętów. Obiecanki wyborcze, naginanie faktów, tworzenie zdarzeń nieistniejących i rozmaite machlojki stają się zrozumiałą koniecznością, bo przecież „nie bądźcie dziećmi, tak się dzisiaj robi politykę!”. Z drugiej strony, „polityka” może służyć jako wyzwisko, a przypisywanie motywów politycznych najprzyzwoitszym nawet odruchom ludzkiego serca budzić ma wątpliwości i podejrzenia.

Jeszcze większa krzywda spotkała słowo „patriotyzm”, oznaczające kiedyś po prostu legalną i prowadzoną przyzwoitymi metodami działalność dla dobra Polski. W zamierzchłych czasach umacniania się demokracji, patriotami nazywano Jacka Kuronia i Jacka Kurskiego, Bronisława Geremka i Bronisława Wildsteina, Tadeusza Mazowieckiego i Tadeusza Cymańskiego.  Dziś – jeśli pominąć niecenzuralne przekleństwa – trudno o słowo równie ekspresyjne jak „patriota”, budzące tak wielkie i tak krańcowe emocje. Za rządów obecnej władzy słowo to stało się certyfikatem przynależności do klanu rządzących i poświadczeniem ich moralności. Jest też narzędziem manipulacji wyborcami oraz bronią przydatną do tłuczenia przeciwników po łbach. Pokraczny patriotyzm na przekór definicjom służy Kaczyńskiemu do osłabiania Polski, do izolowania Polaków od cywilizowanego świata, do zamknięcia nas w Pipidówce, gdzie sołtysem jest prezes. Mimo wybujałego egocentryzmu Kaczyński ma świadomość, że nigdy nie będzie partnerem dla wielkich tego świata. Nie zależy mu na obecności wśród cywilizowanych narodów, bo dociera do niego, że część europejskich przywódców traktuje go jak prymitywnego watażkę, inni jak psychotycznego populistę, a jeszcze inni mają go za złośliwego Rumpelsztyka z baśni Grimmów, ogarniętego manią władzy. Dlatego w jego słowniku najwyższą frekwencją szczyci się wyraz „Polska” we wszystkich przypadkach i postaciach.

Kaczyński kocha Polskę tak bardzo, że gotów ją całą objąć, przydusić, obezwładnić, ululać w ramionach i uśpić. Wie lepiej od Polaków, co Polsce jest potrzebne: po pierwsze władza silnej ręki, po drugie ślepa wiara, po trzecie gorejący patriotyzm.  A przy tym wie, że po pierwsze silna jest tylko ta władza, za którą stoi majątek i pieniądze, stąd symbioza PiS-u z biznesem.  Wie również, że – po drugie – opłaca się inwestować w tak rozbudowaną strukturę propagandową jak Kościół i warto nawet ośmieszać się pląsami przed hierarchami, którzy nie zdają sobie sprawy, że ich firma jest właśnie zawłaszczana przez PiS, dokładnie tak jak publiczne media, TK, sądy czy prokuratura.  Kaczyński ma też świadomość, że na kształt publicznej debaty i nastroje wyborcze największy wpływ mają najgłośniejsi, czyli niezrównoważeni ideowcy, i dlatego – po trzecie – będzie wspierał faszyzujących narodowców, tak jak przez wiele miesięcznic wspierał nawiedzonych wyznawców teorii spiskowych towarzyszących katastrofie smoleńskiej. Kaczyński gotów jest zrealizować swoją autorytarną wizję jednolitego narodu, skupionego wokół jednej władzy, z obsesją siły i potęgi, ufundowaną na katolicyzmie. W ten właśnie sposób wyobraża sobie patriotyzm.

Im większe kłopoty rządzących, tym częściej i głośniej słychać narodowe frazesy. Uniwersalnym wytrychem staje się nazwa naszego kraju. W niemal każdej wypowiedzi, usprawiedliwiającej kolejne wpadki i przekręty PiS, aż roi się od rozmaitych „polskości”. Polska polskie, Polacy, polskość – usprawiedliwiać mają lub przesłaniać błędy i głupotę rządzących.  Muzeum wojny ŚWIATOWEJ musi wyrażać POLSKI punkt widzenia, tak jakby nie istniały wydarzenia wspólne, jakby nie było zbieżnych opinii o udziale rozmaitych narodów w dziejach Europy i świata. Jakby poza Polską nie istniała jednolita historia powszechna, a tylko rozmaite wątpliwe narracje wymierzone przeciwko Polakom.

Promowana przez rządzących „polskość” – w opozycji do konkurencyjnych niepolskich myśli i działań- powielana jest bezrefleksyjnie w życiu społecznym, w nauce i kulturze, ale też w biznesowej reklamie. Wszystko, co polskie, jest świetne. Produkty dzielą się na krajowe, Polskie oraz Wyłącznie Polskie – jak piwo z browaru posła Marka Jakubiaka. Zagraniczne produkty natomiast bywają chińskie, unijne oraz „niepolskie” – a więc fatalne i groźne. Kariera Polski pisanej coraz mniejszą literą przybiera coraz bardziej karykaturalne rozmiary. Polski węgiel jest dla Polski najlepszy i będziemy się go kurczowo trzymać, jednocześnie sprowadzając ze Wschodu coraz więcej węgla o wiele lepszej jakości. Polska telewizja też jest świetna, ponieważ jest polska, patriotyczna i narodowa.

Słyszę w reklamie pewnej firmy hasło „Popieramy polski sport!”. Ktoś tam naiwnie myśli, że nazwa naszego kraju poniesie ich chwałę w lud i zwiększy im obroty – nie zauważając, że w tej reklamie byłby cień sensu tylko wtedy, gdyby istniały rodzime firmy deklarujące, że nie popierają polskiego sportu, tylko niemiecki albo australijski. Utkwiło nam w głowach już na dobre, że „polskie” to takie coś uciśnione i męczeńskie, a równocześnie Wielkie i Epokowe. Nie bez powodu w polskim języku słowo „komunał” ma aż 38 synonimów.

Andrzej Karmiński
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

7
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
darooandrzejmordazdradzieckasmętekWaldemar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbyszek
Zbyszek

A wiecie dlaczego tanie wino jest dobre? Bo jest dobre i tanie.

daroo
daroo

?

Waldemar
Waldemar

Znacie? Znamy! No to posłuchajcie:

Rzadko na moich wargach –
Niech dziś to warga ma wyzna –
Jawi się krwią przepojony,
Najdroższy wyraz: Ojczyzna.

Widziałem, jak się na rynkach
Gromadzą kupczykowie
Licytujący się wzajem,
Kto Ją najgłośniej wypowie.

Widziałem, jak między ludźmi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, że żyje dla Niej.

Widziałem, jak do Jej kolan –
Wstręt dotąd serce me czuje –
Z pokłonem się cisną i radą
Najpospolitsi szuje.”

Jan Kasprowicz, wiersz z „Księgi ubogich, wyd. 1916. Komu go zadedykować?

smętek
smętek

Bardzo dziękuję za Pana artykuł. Jak zawsze jest mądry i zmusza do refleksji.

mordazdradziecka
mordazdradziecka

Sanacja teź lubowałą się w pustych frazesach typu ”nie oddamy ani guzika”. Jak przyszło co do czego, to dali nogę do Rumunii.

andrzej
andrzej

Czy Ty biedaku rozumiesz historię?

mordazdradziecka
mordazdradziecka

Lepiej od Ciebie, gamoniu. Czytaj, myśl u wyciagaj wnioski!