Bilbordy… stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa. GDDKiA walczy z legalną akcją społeczną!

Bilbordy… stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa. GDDKiA walczy z legalną akcją społeczną!

Redakcja portalu NaTemat.pl prowadzi kampanię społeczną (nazwaną przez użytkowników sieci mianem „trzech bilbordów za Sieradzem”). Akcja ma na celu mobilizację wyborców przed najbliższymi wyborami do Sejmu i Senatu. Wiele wskazuje na to, że nie spodobała się ona Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która domaga się usunięcia materiałów.

 

Bilbordy znajdują się na trasie pomiędzy Łodzią a Wrocławiem. Na banerach znajduje się niewiele mówiące hasło „Zostawiłeś mnie draniu, ale jakbyś zmienił zdanie czek tam, gdzie zawsze (Polska)”.  Kampania zyskała bardzo dużą popularność w sieci – trwający półtorej minuty film przedstawiający bilbordy zyskał 100 tys. wyświetleń na serwisie YouTube. Kolejne 65 tys. osób obejrzało go na Facebooku.

Popularność billboardów spowodowała, że do akcji wkroczyła w końcu GDDKiA. Kierownik rejonu GDDKiA w Wieluniu Bogusław Orła napisał do redakcji naTemat.pl i zażądał usunięcia bilbordów. List został wysłany dokładnie 7 października, a więc w ten sam dzień, kiedy redakcja wyjawiła, o co naprawdę chodzi w akcji – wcześniej jeden z banerów (mówiący o tym, że chodzi o Polskę) pozostawał zakryty.

 

Bilbordy znajdowały się w tym samym miejscu od 11 września i nikomu wtedy nie przeszkadzały. GDDKiA zainterweniował dopiero, gdy upubliczniono, że akcja ma polityczny wymiar i odpowiada za nią redakcja naTemat.pl. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad twierdzi, że bilbordy… stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa.

Redakcja uważa sytuację za absurdalną. Dziennikarze o komentarz w sprawie poprosili przedstawiciela jednego z przedsiębiorstw, które odpowiadało za zamontowanie bilbordu. „(…) Konstrukcje są w 100 procentach legalne, ponieważ prawo nakazuje stawiać konstrukcje w przypadku drogi ekspresowej w odległości 40m. W tym przypadku odległość to około nawet 70 m od drogi, więc zarzut jest absurdalny” – poinformował mężczyzna.

Równie krytycznie do sprawy odniósł się adwokat Marek Sosnowski z kancelarii prawniczej RJ&Partners. „Przywołane w wezwaniu przepisy mają charakter bardzo ogólny. Istotnie wynika z nich, że GDDKiA, jako zarządca drogi odpowiada również za bezpieczeństwo ruchu. Co jednak ważne, żaden z przywołanych przepisów nie wskazuje aby billboardy zlokalizowane kilkadziesiąt metrów od jezdni stanowiły zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu” – przyznał w rozmowie z naTemat.pl.

fot. naTemat

Ustawa o drogach publicznych – jak tłumaczy Sosnowski – dopuszcza i reguluje zasady ustawiania reklam w pobliżu dróg. „Dodatkowo, przepisy wprost przewidują możliwość ustawienia w pobliżu jezdni nośników dalece bardziej przyciągających uwagę niż statyczne bannery: reklam emitujących światło. Skoro zatem organ nie wskazuje na naruszenie regulacji dotyczących ustawiania reklam jako takich, to znaczy, że „trzy billboardy za Sieradzem” muszą rodzić innego rodzaju niebezpieczeństwo, ale jego natura pozostaje tajemnicą Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad; szczególnie, że jak powszechnie wiadomo, polskie drogi obfitują w reklamy dalece bardziej angażujące uwagę kierowców” – stwierdził mecenas.

Równie zdziwieni są dziennikarze portalu. „Sęk w tym, że z żadnego z przepisów, na które powołują się w piśmie, nie wynika, że reklamy jako takie stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu. Co więcej, przepisy wprost regulują ustawianie reklam i przewidują w tym zakresie pewne ramy i ograniczenia. Trudno nam powiedzieć, w jaki sposób ktoś w GDDKiA dopatrzył się w tych banerach jakiegoś szczególnego zagrożenia. Reklama jest statyczna, spełnia wymóg odległościowy” – wytłumaczyła redakcja naTemat.pl w opublikowanym dzisiaj artykule.

/nt/

Źródło: natemat.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
SebaPolka gorszego sortuMarekRafał P Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Rafał P
Rafał P

To tylko świadczy o tym, jak te bilbordy przeszkadzają Kaczorowi, który NB tamtędy nie jeździ. W ogóle nie jeździ, tylko go wożą.

Marek
Marek

A ja mam taką teorię. Nie tak absurdalną jak się na początku wydaje.
Billboardy te stwarzają zagrożenie, bo wymagają od kierowcy pomyślenia. Bo nie są to proste kolorowe banery z jasnym przesłaniem typu „głosuj na pis a wszystko będzie cudownie”. A jak wiadomo myślenie u człowieka, a u pisowca szczególnie, wymaga ogromnego wysiłku, skupienia i na dodatek sprawia ból, a wtedy łatwo o wypadek. Pis przecież przekształca całe państwo by nikt nie myślał tylko robił co im się każe w zamian za prymitywne igrzyska i chleb (głownie ten pitny). Stąd taka a nie inna reakcja instytucji państwowej.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Ale gigantyczne i nachalne obrazy antyaborcyjne ustawione dużo bliżej drogi jakoś nie przeszkadzały i nie stwarzały zagrożenia.

Seba
Seba

Poważnie? Tak się to pisze? BILBORDY? Dobre