Bitwa Warszawska

Bitwa Warszawska

Osiemnasta najważniejsza bitwa decydująca o losach świata.

Dzisiaj obchodzimy jedno z nielicznych świąt państwowych, które czci zwycięstwo polskie, a nie martyrologię. 15 sierpnia 1920 roku wojska polskie pod dowództwem Józefa Piłsudskiego pokonały Armię Czerwoną w bitwie, która przeszła do historii jako Bitwa Warszawska. Została ona uznana za osiemnastą, najważniejszą bitwę decydującą o losach świata. W 1923 roku zdecydowano, że 15 sierpnia będzie obchodzony jako Święto Żołnierza, jednak w latach PRL wydarzenie to puszczono w niepamięć, bo nie można było czcić porażki Wielkiego Brata. Dopiero w 1992 roku ustawą Sejmu Rzeczpospolitej przywrócono odpowiednią rangę tej bitwie, uchwalając tego dnia Święto Wojska Polskiego.

Zakończenie I wojny światowej i Rewolucja Październikowa przywróciły Polakom wiarę, że wreszcie, po 123 latach zaborów, będą mogli odbudować swoje państwo. Pytanie tylko, jaki będzie kształt tej nowej Polski, w jakich granicach się ona zamknie. Pewne było jedno; scedowanie decyzji w tej sprawie na dobrą wolę uczestników konferencji pokojowej w Paryżu to zdecydowanie za mało. Tym bardziej, że plany polityków polskich pozostawały w wyraźnej sprzeczności z planami naszych sąsiadów, którzy też chcieli wykorzystać sytuację, by zrealizować własne plany terytorialne, własne wizje państwowości.

Szczególnie poważne niebezpieczeństwo groziło naszym terenom wschodnim. Wprawdzie bolszewicy głosili prawo narodów do samostanowienia, anulowali traktaty rozbiorowe, ale jednocześnie mieli nadzieję, że Rewolucja Październikowa obejmie całą Europę, a oni podbiją Polskę, Niemcy i resztę kontynentu. Z takich intencji świetnie zdawał sobie sprawę Józef Piłsudski. Nie ufał bolszewikom, stąd jego decyzja, by dogadać się z Semenem Petlurą, politykiem i naczelnym wodzem wojsk Ukraińskiej Republiki Ludowej. W kwietniu 1920 roku podpisali oni porozumienie, ustalając granicę polsko – ukraińską i wspólnymi siłami rozpoczęli wielką ofensywę na Ukrainie. Udało im się opanować Kijów, jednak nie rozbili Armii Czerwonej. Sami Ukraińcy, oburzeni współpracą Petlury z Polską, odwrócili się od niego i w tym momencie pomysł wspólnych, polsko – ukraińskich, działań spalił na panewce.

W lipcu bolszewicy ruszyli z ostrą kontrofensywą. Na północy zmusili polskie oddziały do panicznej ucieczki, a na Ukrainie udało im się przedostać na tyły Armii Polskiej, co sparaliżowało zaplecze wojskowe i również stąd polscy żołnierze musieli  się wycofać. Jednocześnie wojska radzieckie uderzyły całą swoją siłą z terenów Białorusi i w pierwszej połowie sierpnia dotarły pod Warszawę.

Na Polaków padł strach. Hasło „Ojczyzna w niebezpieczeństwie” zmobilizowało polskie społeczeństwo. Dziennikarz Adolf Nowaczyński w „Rzeczpospolitej” wołał „Ręce sobie podać. Raz, wreszcie raz. Winy i grzechy przebaczyć! Łańcuch wspólnego uścisku zrobić. Jeszcze pora! Jeszcze czas! Tak postąpił Paryż, gdy germańska nawałnica zbliżała się pod mury stolicy wolności. Warszawo, ocknij się! Warszawo, pogódź się! Warszawo pod sztandar Hallera”. Utworzono Radę Obrony Państwa i Rząd Obrony Narodowej.Tysiące mężczyzn wstępowało do wojska, organizowano zbiórki pieniężne na armię, wszystkie niesnaski i zatargi poszły w kąt. Teraz liczyła się tylko obrona Polski.

V Armia gen. Władysława Sikorskiego skutecznie wstrzymywała ofensywę przeważających sił Armii Czerwonej nad Wkrą i dolną Wisłą, a 16 sierpnia wojsko polskie pod dowództwem Józefa Piłsudskiego rozpoczęło ofensywę znad Wieprza, wspierając obrońców Warszawy. Bolszewicy nie wytrzymali siły uderzenia. W panice zaczęli wycofywać się na wschód. Znaczna część podbitych wojsk dostała się do niewoli. Bitwa Warszawska pozwoliła na przejęcie inicjatywy. Oddziały polskie rozpoczęły całą serię działań zaczepnych, pokonali ponownie bolszewików w bitwie nad Niemnem, co przyspieszyło rokowania pokojowe między stronami.

Bitwa Warszawska uratowała Europę przed kolejną wojną, tym razem z bolszewicką Rosją. Przeszła do historii jako „cud nad Wisłą”. Pojęcie to ma wielu przeciwników. Mówią oni, że żadnego „cudu” nie było. To tylko zwycięstwo wyjątkowego kunsztu oręża polskiego, determinacji Polaków, wielkiego zjednoczenia się w obliczu niebezpieczeństwa.

Warto powtórzyć te słowa – mobilizacja, determinacja narodu, wielkie zjednoczenie w obliczu zagrożenia. Warto zapamiętać słowa Adolfa Nowaczyńskiego, który nawoływał do zakończenia waśni, sporów, zatargów narodowych. Jakże bardzo są one aktualne również dzisiaj. A może szczególnie dzisiaj, gdy znowu Polska w niebezpieczeństwie. Ta demokratyczna Polska. Bolesna jednak jest świadomość, że tym razem nie obcy zagrażają wartościom ostatnich 27 lat, a swoi. Przykre jest, że nie potrafimy się zjednoczyć, by razem bronić tych wartości, które dla Polski najważniejsze. Ciekawa jestem, ile jeszcze potrwa, zanim wspólnie wystąpimy o powrót polskiej demokracji. Ciekawa jestem, czy zdążymy. Czy wystarczy nam determinacji i siły. Takiej, jaką pokazali Polacy w 1920 roku.

Tamara Olszewska

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Maciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Tak naprawdę nie ma problemu podziałów na lepszych i gorszych, na „elyty” i resztę, na Polaków lepszego i gorszego sortu. Problemem Polski i Polaków jest jeden człowiek, nowotwór na ciele Polski, pierwszy nienawistnik Rzeczypospolitej, który kłamstwami i obrażaniem ludzi szczuje jednych na drugich. Gdyby nie było Kaczyńskiego, nie mielibyśmy tego horroru, który przeżywamy. Upadek Kaczyńskiego będzie świętem polskiej demokracji, a pół Europy odetchnie. Problem tylko w tym, że łajdacy i fanatycy żyją długo.