Bliski współpracownik Kaczyńskiego tajnym agentem SB

RMF FM nieoficjalnie: Kazimierz Kujda podał się do dymisji

Kiedy „Gazeta Wyborcza” opublikowała kolejne taśmy Kaczyńskiego, internauci zwrócili uwagę na Kazimierza Kujdę, który przez wiele lat był szefem spółki Srebrna, a dzisiaj rządzi Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Jak sprawdzili, jego nazwisko figuruje w oficjalnym inwentarzu (inwentarz.ipn.gov.pl) opublikowanym na stronie IPN. Inwentarz ten zawiera prawie 2 mln zapisów, a wśród nich jest i tajny współpracownik SB, Kazimierz Kujda, występujący pod pseudonimem „Ryszard”.

Dziennikarze „Wyborczej” mając świadomość, jak łatwo jest ulec pozorom i kogoś skrzywdzić, podeszli do sprawy bardzo ostrożnie. Okazało się, że Kujda z inwentarza ma tę samą datę  i miejsce urodzenia, drugie imię i imię ojca, co dzisiejszy, wysoki urzędnik w państwie PiS. W tym przypadku prawdopodobieństwo pomyłki wydaje się więc niemożliwe.

Jak wynika z zebranych informacji, TW „Ryszard” współpracował z bezpieką w Siedlcach w latach 1979 – 1987, a jego działalność zapisana jest w dwóch teczkach: personalnej i tzw. teczce pracy.

Do kwietnia ubiegłego roku teczki Kujdy znajdowały się w zbiorze zastrzeżonym, nazwanym „Zetką”. Jej odtajnianie trwa od czasu, gdy PiS przejął władzę.. Liczono na odkrycie pewnych sensacyjnych tajemnic, ale że będą one dotyczyły jednego z najbliższych współpracowników prezesa Kaczyńskiego, tego się nie spodziewano.

Początkowo Kazimierz Kujda zaprzeczył oskarżeniom i w e mailu do „Wyborczej” oświadczył, że  „nigdy nie byłem tajnym współpracownikiem SB i nie podpisywałem zobowiązań do współpracy ze służbami specjalnymi PRL”. Klub PiS, pytany o tę sprawę, przesłał do redakcji informację, że i prezes Kaczyński nie miał pojęcia o „dokonaniach” swego współpracownika i „nie wie, z jakiego powodu i kiedy dokumenty K. Kujdy znalazły się w zbiorze zastrzeżonym. Sprawę będzie wyjaśniał”.

Wprawdzie, zgodnie z ustawą o lustracji, prezes NFOŚiGW nie podlega obowiązkowi złożenia oświadczenia lustracyjnego (ciekawe, dlaczego?), jednak sprawa stała się na tyle głośna, że Kujda postanowił poddać się autolustracji.

W kolejnym oświadczeniu pisze, że

w związku z medialnymi spekulacjami i pytaniami dziennikarzy, w których sugeruje się, że byłem tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL, oświadczam, że nigdy nie podjąłem z SB współpracy, która prowadziłaby do krzywdzenia kogokolwiek luba naruszenia czyichś dóbr. W szczególności nigdy nie podjąłem i nie prowadziłem działań polegających na donosach czy ujawnianiu informacji o osobach trzecich.
Przyznaję natomiast, że w latach młodości – w okresie studenckim, przy okazji ubiegania się o paszport na wyjazdy do tzw. krajów kapitalistycznych w Zachodniej Europie – mogłem podpisać jakieś dokumenty podsunięte mi w trakcie prowadzonych ze mną rozmów i pouczeń. Mam świadomość, że był to mój wielki błąd, którego popełnić w żadnym razie nie powinienem. Głęboko ubolewając, pragnę zarazem publicznie wyjaśnić okoliczności sprawy.
Jedną z zagranicznych podróży odbyłem w 1981 roku, krótko przed stanem wojennym. Był to służbowy wyjazd do Wiednia zorganizowany przez Biuro Współpracy z Zagranicą Politechniki Warszawskiej. Po powrocie do kraju, w lipcu 1982 roku, złożyłem w BWZ PW sprawozdanie z pobytu w stolicy Austrii. Natomiast podczas oddawania paszportu w Biurze Paszportowym przy ul. Kruczej w Warszawie (co było wówczas obowiązkiem) zostałem przesłuchany oraz przedstawiłem pisemne wyjaśnienia dotyczące pobytu w Wiedniu.

W moim najgłębszym przekonaniu podczas tych kontaktów nikogo nie skrzywdziłem i nikomu nie zaszkodziłem. Tematyka rozmów i treść złożonych przeze mnie relacji w żadnej mierze nie dotyczyła spraw, które mogłyby narazić na szwank czyjeś dobra czy interesy albo przynieść komuś uszczerbek w jakimkolwiek wymiarze. Zadając sobie jednak sprawę, że już sam fakt kontaktu czy dialogu ze służbami PRL jest powszechnie oceniany jako wysoce naganny, bardzo przepraszam wszystkie osoby, które czują się urażone tym faktem.
Wiem, że popełniłem błąd i pragnę bardzo, aby został mi wybaczony. Ośmielam się przy tym stwierdzić, że przez ponad 25 lat lojalnie pracuję dla Polski i obozu niepodległościowego, z którym czuję się ideowo związany. Wierzę, że także ta okoliczność zostanie wzięta pod uwagę.
Zapewniam, że już w piątek 8 lutego br. zwrócę się do IPN z wnioskiem o przeprowadzenie autolustracji, a następnie opublikuję całość dokumentacji na mój temat, która znajduje się w zasobach archiwalnych IPN. Chcę, aby każdy mógł zapoznać się z tymi dokumentami i ocenić, jaki charakter miały moje kontakty z SB”.
                                                                                                                                                                                                             Kazimierz Kujda

Tamara Olszewska

Źródło: wyborcza.pl

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
ChermesDariuszdarooJabisJarosław Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
PiJar
PiJar

Kazimierz Kujda był w SB wtyką Służby Kontrwywiadu „Solidarności”, specjalnej komórki zorganizowanej i prowadzonej przez Jarosława Kaczyńskiego w latach 1980-1989. I niech się wszyscy lewacy odczepią!

daroo
daroo

Ty tak na „poważnie” czy tylko się droczysz? bo jeśli na „poważnie ‚ to mam dla ciebie radę: kup sobie koło i się walnij w czoło

PiJar
PiJar

Czy naprawdę tak trudno zrozumieć ironię?! W rzekomej Służbie Kontrwywiadu kierowanej przez Kaczyńskiego równie dobrze mogli pracować Stanisław Piotrowicz, Andrzej Przyłębski (TW „Wolfgang”) czy ktokolwiek z całej plejady dawnych agentów SB skupionych wokół Macierewicza. Także polecam koło – na większe poczucie humoru. Pozdrawiam z sympatią.

daroo
daroo

„Reprymenda” przyjęta. Faktycznie „trochę” przesadziłem ,zwyczajnie mam na nich alergię

Jarosław
Jarosław

Najpierw ukarać , później wybaczyć to motto Pana Kaczyńskiego. Zatem nie masz Pan szans.

Jabis
Jabis

Oooo … kujda mać!
„Zadziwiający przypadek ws. agenta SB w otoczeniu PiS. Zrobiono dla niego wyjątek przy lustracji” P r z y p a d e k !
A dopiero, co! Kłamczywiecki marionetka Kłamczyńskiego zachwalał tego Kujdę jako kryształowego urzędnika.
Czy Kłamczywiecki … teraz odszczeka swoje pochwały?

daroo
daroo

On jest tak samo „kryształowy” jak niejaki Chrzanowski

Dariusz
Dariusz

Ale wy to nic nie rozumiecie,, on owszzaem palił ale się nia zaciagał. To kryształ jest!

Chermes
Chermes

Również dużo pił, ale się nigdy nie upijał.