Brak profesjonalizmu, pomyłki i… walka o wynik – taka jest dzisiejsza policja?

Po strzelaninie w Wiszni Małej antyterroryści domagają się dymisji dowódcy

Cokolwiek by nie powiedzieć na temat polskiej policji, to z całą pewnością dyskutować trudno z tymi, którzy kwestionują poziom jej wyszkolenia i wykorzystanie. Mówił o tym niedawno dość ostro, były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz w Radiu Zet, wskazując na absurdalność angażowania tysięcy funkcjonariuszy „tresowanych” przez polityków do takich akcji jak np. miesięcznice na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. „To przecież nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem obywateli” – ocenił Sienkiewicz. „Profesjonalizm” stróżów porządku tak naprawdę daje o sobie znać dopiero wtedy, gdy przeciwnikiem przestaje być manifestująca kobieta z białą różą lub człowiek wznoszący okrzyk „precz z Wałęsą”. Mogą się nim wykazać dopiero wówczas, gdy stają oko w oko z bandytą… A wtedy dzieje się różnie.

Oto 26 września, wieczorem na jednym z osiedli w Inowrocławiu, doszło do strzelaniny z udziałem funkcjonariuszy CBŚP. Mundurowi chcieli zatrzymać 40-letniego Jakuba K., którego poszukiwali od kilku miesięcy. Był wydany za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Policjanci do dziś nie ujawniają przebiegu strzelaniny ani żadnych szczegółów z nią związanych. Podczas akcji miało paść kilkanaście strzałów. Jak poinformowało Radio Gdańsk, w tej strzelaninie jeden z funkcjonariuszy postrzelił drugiego.

„Postrzelony policjant zajmował się obserwacją. W CBŚP pracował raptem kilka miesięcy. Postrzelili go policjanci z komórki realizacyjnej CBŚP, którzy byli kompletnie zaskoczeni rozwojem sytuacji. Funkcjonariusz został postrzelony od tyłu z karabinka kaliber 5,56 mm. Jego stan jest ciężki” – mówi informator Onetu. „Początkowo całą akcję miało przeprowadzić Biuro Operacji Antyterrorystycznych. Ostatecznie zrealizowało ją CBŚP, bo był wyścig o wynik…” – dodaje.

Nie mniej kompromitujące są wydarzenia towarzyszące niedawnej strzelaninie w Wiszni Malej, gdzie uzbrojeni bandyci próbowali obrabować miejscowy bankomat. Jak podaje Onet, na miejscu akcji nie było karetki, a w bezpośredniej akcji – oprócz antyterrorystów – brał udział policjant z pionu kryminalnego, który został ranny w akcji. „To karygodny błąd” – ocenił rozmówca portalu.

Rzecznik Policji we Wrocławiu tłumaczy, że policyjni antyterroryści są przeszkoleni w udzielaniu pierwszej pomocy i reanimowali rannego funkcjonariusza, choć w tej sytuacji nie wolnego było tego robić. „Ratownik może podejść na miejsce dopiero wtedy, kiedy sytuacja jest już bezpieczna. Nie można przecież dopuścić do zagrożenia dla sanitariusza” – dodaje.  Zagadką jest też skąd dojeżdżała karetka, jak długo trzeba było na nią czekać i dlaczego nie było jej na miejscu. Policjanci od początku mieli przecież informacje, że przestępcy mogą mieć przy sobie materiały wybuchowe, co znacznie podnosiło poziom zagrożenia całej akcji.

Na dodatek – jak informuje Onet – policjant kryminalny, który został ranny w akcji, stał w szyku bojowym razem z pozostałymi antyterrorystami, czyli w tzw. strefie zero. „Gazeta Wrocławska” podała nawet, że mógł otwierać drzwi do pomieszczenia, w którym znajdował się bandyta.

„To karygodny błąd. W szyku powinni znajdować się tylko i wyłącznie antyterroryści, którzy mają wypracowane mechanizmy działania. Każda inna osoba, tylko przeszkadza w akcji” – mówi informator portalu.

Wiadomo, że kiedy grupa antyterrorystów podeszła do kontenera z bankomatem, napastnik znajdował się w środku. Gdy wyszedł, doszło do wymiany ognia.

„Ostrzelał policjantów z broni maszynowej. Funkcjonariusze także odpowiedzieli ogniem” – powiedział Onetowi Paweł Petrykowski, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Dodał: „na czele grupy antyterrorystów szedł policjant z tarczą balistyczną i to właśnie w tarczę zostały skierowane pierwsze pociski. Policjant został także raniony w nogę. Siła pocisków była na tyle duża, a była to nieduża odległość, że tarcza się obsunęła”.

W ten sposób odsłonięci zostali antyterroryści, którzy szli za policjantem z tarczą. Jeden z nich zginął, a trzech zostało rannych. Jakikolwiek komentarz do jednej i drugiej sytuacji wydaje się zbędny.

 /p/

Źródło: Onet.pl

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Brak profesjonalizmu, pomyłki i… walka o wynik – taka jest dzisiejsza policja?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Zwinka

Może za dużo filmów się naoglądałam, ale kilkunastu AT-ów i jeden facet zamknięty w kontenerze ??? W filmach to dowódca grupy operacyjnej bierze megafon i każe wyjść z łapami w górę, a reszta czeka z bronią gotową do strzału…Ale co ja tam mogę wiedzieć.