Brakuje słów na określenie państwa PiS

Oszołomstwo przejmuje stery

Kluczem do przywrócenia normalnego państwa jest jasny przekaz i trzeźwe myślenie.

Moim zdaniem, tak w życiu prywatnym, jak i publicznym, kluczem do powodzenia i normalności jest nazywanie spraw po imieniu. Jeśli nie nazwiesz czegoś po imieniu, to tak jakby tego nie było. Opisał to znakomicie profesor Andrzej Leder w książce „Prześniona rewolucja”, w której wskazał, że w języku polskim brak jest wręcz niekiedy słów, nie ma słów, żeby nazwać niektóre rzeczy, zjawiska. Te słowa po prostu nie istnieją.

Oczywiście konsekwencją tego jest kompletna niewiedza i dezorientacja. Nie wiemy, co się z nami dzieje, wiemy, że coś czujemy, przeżywamy, ale nie potrafimy o tym opowiedzieć ani nawet sobie tego do końca uświadomić. Nie znamy własnych granic, nie rozumiemy, gdzie one przebiegają, co wolno, a czego nie, nie wiemy, czego właściwie chcemy, choć często narzekamy i bez problemu wskazujemy, co nam się nie podoba. O niczym nie można spokojnie, normalnie, merytorycznie porozmawiać. Wypisz, wymaluj Polska.

Nie przez przypadek w Polsce karierę robi słowo „kontrowersyjny”, o którym nikt nie wie i nie potrafi powiedzieć, co ono naprawdę znaczy. Kiedy jest się kontrowersyjnym, a kiedy wyraża własne zdanie? Kto właściwie decyduje o tym, co wypada, wolno w przestrzeni publicznej, a co nie? Kiedy jest „kontrowersyjnie”, a kiedy „dziwnie” lub z kolei „ekscentrycznie”? Drugie takie słowo – to słowo „obiektywny”. Obiektywizmu domagają się wszyscy od wszystkich, nie mając zielonego pojęcia, co to właściwie znaczy.

Ludzie, którzy nie znają znaczenia słów, których używają, posługują się nimi w znaczeniu o którym myślą, że jest prawidłowe, według prawidła „bo mi się wydaje”. Efekt? Nieustanne mylenie opinii z faktami, często przy nieświadomości mówiącego, że to, co mówi jest wyrażeniem własnego zdania, a nie prawdą obiektywną. Sformułowanie „własnego zdania” to fraza umowna, bo moim zdaniem wiele postaci życia nawet nie wie, jakie ma o czymś zdanie. Ich opinia jest wypadkową kwestii zasłyszanych w mediach, rozmów ze znajomymi i rodziną, opinii życiowego partnera, środowiska itp.

Konia z rzędem temu, nawet wśród tak ważnych liderów opinii, dziennikarzy, pisarzy, polityków, prawników, celebrytów, aktorów i ludzi innych zawodów, których się słucha, kto tak naprawdę wie i rozumie, o czym mówi, wie, kiedy to mówi i z jakiego powodu i dlaczego mówi to tak, a nie inaczej tej czy innej osobie.

Od jakiegoś czasu niemal nie oglądam już telewizji. Nie powiem, że w ogóle, bo to byłaby nieprawda. Informacje, niezbędne do tego, żeby mieć konieczną w moim zawodzie i z racji zainteresowań wiedzę o świecie, czerpię ze sprawdzonych portali i gazet, starając się o rzetelność faktów i różnorodność opinii tak, żeby nabrać dystansu i móc przemyśleć sprawę.

Skończyła się moja tolerancja na ubliżanie mojej inteligencji i dobremu smakowi zapraszaniem do studiów tv ludzi bez wiedzy na temat, o którym mówią, często także niekompetentnych i życiowo, i zawodowo, wyrachowanych, głupio cwanych i agresywnych, przy których człowiek nie może usłyszeć zdania, drących się wniebogłosy, żeby zatuszować fakt bycia kompletną intelektualną amebą.

I skończyła się moja tolerancja dla prowadzących, którzy na takie rzeczy pozwalają i takich ludzi, doskonale wiedząc o ich bezwartościowości, zapraszają. Stąd mój prywatny protest, o którym wiem, że może stać się publicznym, jeśli wszyscy postąpią tak samo – dlatego, nie tracę nadziei, że któregoś dnia wszyscy po prostu wyłączymy odbiorniki i kariery medialne takich osobników i osobniczek stracą rację bytu.

Jesteśmy teraz w Polsce w trudnym momencie gospodarczym, politycznym, historycznym, kulturowym, religijnym i mentalnym. Wszystko, co mogło pójść nie tak, poszło. Rozpasany, zdemoralizowany, brunatny, mało wykształcony i kryjący przestępców–pedofilów Kościół katolicki wchodzi nam na głowę, nie kryjąc się już z tym, że własnym zdaniem powinien stać ponad prawem, bezceremonialnie wtrącając się do pisania i stanowienia ustaw.

Idzie spowolnienie gospodarcze, w którym maniakalnie zadłużający nas (nas! – bo nie siebie) nieodpowiedzialny, populistyczny rząd nie będzie umiał się odnaleźć, ponieważ myśli tylko o tym, żeby napożyczać, ile się da i kupić głosy w najbliższych wyborach. A później choćby potop.

Służby specjalne, policja i wojsko są w opłakanym stanie, wbrew napuszonym propagandowym deklaracjom. Poodchodzili stamtąd wartościowi ludzie, na kierownicze stanowiska zostało przyjętych wielu ludzi, mających chronić  partię, nie obywateli.

Władza stawia się ponad prawem i patrząc na czyny – już zaczęła wyprowadzać nas z Unii Europejskiej. Mój Boże, jak strasznie, jak niebywale, nawet jak na brudne i niskie polityczne standardy, ta władza kradnie i kłamie. Ile rzeczy, jak stadninę koni w Janowie, zniszczyła, ilu osobom naubliżała, ile poniżyła.

Nic nas nie uratuje od katastrofy, poza jasnością myśli i przekazu i szkoleniu się w nazywaniu rzeczy po imieniu. Nie wystarczy mieć rację, trzeba przekonać do niej innych. Ale żeby przekonać, trzeba samemu rozumieć, co się dzieje i dokąd to wszystko zmierza. Trzeba umieć tłumaczyć i powtarzać milion razy, krótko i prosto.

Czy są ludzie, którzy to potrafią w polityce i dziennikarstwie? Czy są tacy przywódcy?
Nie odpowiem, zostawię was z tym, ale moim zdaniem, jasna mowa i klarowne, trzeźwe myślenie to jest klucz do przywrócenia normalnego państwa.

Eliza Michalik
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
1 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
JacekRafal Psmętekjurekbulka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbyszek
Zbyszek

Będzie tak. Katastrofa, 20 lat odbudowy, 10 lat normalności i przyjdzie jakiś suweren, wstanie z kolan i znów wszystko rozp….

bulka
bulka

standing ovation 🙂

jurek
jurek

Dziękuję. Tak, nazwanie naszego problemu to początek drogi. Bez owijania w bawełnę – poznajmy sondażem ile osób spotkało się z agitacją polityczną na mszy i w kościele, ile głosów oddano po takich namowach na wskazanych polityków, ile razy stało się to w ciszy wyborczej niedzieli – przecież dlatego nie można w Polsce wyborów prowadzić w innym dniu. Niech politycy poznają prawdziwą siłę polityczną Kościoła, może nie jest ona taka wielka – lęki znikną, kolejne tabu padnie. Na marginesie. Przy ostatnich dyskusjach (?) o dyrektywie UE w sprawie internetu nawet światłe umysły (np. europosłanka Hubner) posługują się nowomową pisowską nazywając tę… Czytaj więcej »

smętek
smętek

Szanowna Pani Redaktor, Od trzech lat i kilku miesięcy nie oglądam telewizji. Telewizor niekiedy wykorzystujemy do odtwarzania dobrych filmów Zgadzam się z Panią, że rozumienie znaczenia określeń jest znikome. Taki pustogłowy na urzędzie myśli, że wszyscy którzy go słuchają również nie mają pojęcia co znaczy wypowiedziane słowo. Przed 3.laty, kiedy jeszcze prowadziłem wykłady dla przyszłości narodu, zadałem pytanie „kto z państwa czytał „Ziemię obiecaną”, nikt ręki nie podniósł. Na pytanie kto widział film o tym tytule ujawniły się 3 osoby. Na sali było ok. 120 słuchaczy. Stwierdziłem ze smutkiem, że nie rzuca się pereł przed wieprze i zakończyłem wojnę o… Czytaj więcej »

Jacek
Jacek

Na szczęście nie wszystkim.

Rafal P
Rafal P

A propos tych pojazdów na zdjęciu. Piękny substytut dla wypasionych limuzyn rządowych. A jakie bezpieczne. Nawet gdyby Broszydło czymś takim wjechała w drzewo, to i tak by sobie żeber nie połamała.