Budżet pod partyjnym nadzorem

Pokazywanie oświadczeń majątkowych milionerów radnych z PIS rujnuje wizerunek

Ostatnie wypowiedzi i poczynania funkcjonariuszy partii rządzącej rodzą poważne obawy o stan umysłów grupy trzymającej władzę. Obywatele, którym w burzliwych czasach udało się uchronić swój zdrowy rozsądek, głowią się – o co teraz chodzi PiS-owi? Szukając odpowiedzi na to pytanie przebrnąłem przez portale miłośników „dobrej zmiany” i wynotowałem głosy traktujące o bieżących polskich dylematach. Te wypowiedzi ułożyły się w takie oto – nazwijmy umownie – rozumowanie:

PO tłumaczy się kryzysem gospodarczym, ale wszyscy wiedzą, że kiedy rządzili, to nikomu nic nie dali, tylko sami się uwłaszczali na państwowym majątku. Ośmiorniczki sobie pojadali, a kraj w ruinę popadał. Dopiero jak nasi doszli do władzy, to okazało się, że wystarczy tylko nie kraść. W trymiga zrujnowana Polska stanęła na nogi.  A teraz opozycja zazdrości nam sukcesu gospodarczego i ględzi, że trafiliśmy na okres światowej koniunktury, że wszystkie kraje się rozwijają i to nawet szybciej od Polski. Ale to nieprawda, bo nigdzie nie jest tak jak u nas. No, może trochę na Węgrzech, ale i tam nie ma reform tak dobrych i tak szybko wdrażanych.

Pan premier migiem ściąga podatki i uszczelnia VAT.  Pan minister sprawiedliwości nareszcie łapie tych, co kradną, a nawet tych, co tylko chcieliby kraść. Cały rząd mamy świetnie dobrany, dobrych ministrów wymieniliśmy na jeszcze lepszych i teraz wszyscy ciężko pracują na polski sukces. Nasz sejm tak porządkuje prawo, żeby sprzyjało przedsiębiorcom i obywatelom, ale tylko tym uczciwym i porządnym. A uczciwi i porządni to ci, którzy myślą patriotycznie, pomagają dobrej zmianie, nie przeszkadzają władzy dobrze rządzić, nie dają się podpuszczać prowokatorom z opozycji i sami nie podpuszczają innych. Oni nie muszą się bać reform. Niech się boją ci, którym nie podobają się dobre zmiany. Bo jeśli protestują, to znaczy, że mają coś za uszami.

Przez ostatnie dwa lata z okładem kraj się bogacił, przybywało pieniędzy odebranych złodziejom, aż w końcu panu premierowi ukazała się wielka nadwyżka w budżecie.  I powstało pytanie: jak ją rozdzielić mądrze i sprawiedliwie? Wiadomo, że pieniędzy nie można rozrzucać garściami na prawo, a tym bardziej na lewo. Nie wolno wydawać państwowej kasy na byle co. A już na pewno nie na genderowe programy, które rozbijają rodziny i mnożą rozwody.  Nie wolno na przykład dotować ośrodków dla matek, które z powodu byle drobnych sprzeczek domowych opuszczają swoich mężów. Nie wolno opłacać telefonów zaufania dla rozhisteryzowanych dzieciaków, którym się wydaje, ze mają jakiś problem, ale nie przyjdą z nim do rodziców, tylko wypłakują się obcym ludziom, narażając całą rodzinę na kłopoty.

Pieniędzy z państwowej kasy nie powinno się też rozdawać każdemu, kto ich zażąda. Owszem, gdyby do Sejmu przyszli górnicy, to trzeba by im pójść na rękę, bo to ludzie ciężkiej pracy. Nie da się z nimi porównać np. takich opiekunek niesprawnych, które przecież siedzą sobie w domu. A w ogóle to państwo nie może ulegać tym, którzy szantażują władzę i wymuszają podwyżki. Płacić za łamanie prawa? Za naruszanie miru sejmowego i powagi polskiego parlamentu? Niedoczekanie!  Jak można dawać pieniądze matkom za to, że każą dzieciom spać na cementowej posadzce? Czy one kłują w oczy swoimi zdeformowanymi pociechami, bo chcą się wypromować w telewizji, czy może używają swoich niesprawnych, żeby teraz dostać stałą kasę, a w przyszłości łatwiej wymusić podwyżkę? Próbują ośmieszać naszych liderów, że niby kiedyś popierali tych samych protestujących, chociaż dobrze wiedzą, że sytuacja była wtedy inna, a PiS był w opozycji i nic nie mógł zrobić.

Dlaczego najważniejsi ludzie w państwie nie widzą, jaki cyrk się już z tego zrobił? Kolędują po kolei do tych protestantów i proszą jak kogo dobrego, żeby przestali się wygłupiać i poszli do domu. A w odpowiedzi słyszą kpiny, że pani Beata Szydło nie jest już wicepremierem do spraw społecznych, tylko do spraw zwycięstwa PiS w wyborach. To bezczelność, bo matki niepełnosprawnych siedzą w cieple, mają w Sejmie co trzeba, cacka się z nimi i premier i sam pan prezydent, a tymczasem Pani Szydło wędruje po kraju, w pogodę i niepogodę spotyka się z szarymi ludźmi pod gołym niebem, odwiedza ich i pochyla się nad ich problemami. Nie patrzy, kto jest kim, bo każdy ma swoje kłopoty – tak jest, również flisacy, kierowcy i urzędnicy organizujący spotkania w terenie. Nie ma co kpić, to też ludzie, których trzeba wysłuchać i wesprzeć.

Jest oczywiste, że władza nie może się ugiąć przed szantażystami. Bo przecież jak jednym da, to zaraz zjawią się inni i też wyciągną łapy po kasę. Więc chociaż pieniędzy jest w bród, to wydawać je trzeba rozważnie. Komu dawać?  Zwykła sprawiedliwość wymaga, by w pierwszej kolejności wynagrodzić najciężej pracujących, którzy najwięcej robią dla Polski. Należą im się bez gadania i premie i dobre pensje na stanowiskach odebranych złodziejom z PO.  Złe języki rozpowiadają, że za poprzednich rządów premie dostawali tylko szeregowi urzędnicy, a za obecnej władzy sami ministrowie dostali po kilkadziesiąt tysięcy. To zwykłe pomówienie, bo po pierwsze poprzedni ministrowie nie pracowali tak ciężko jak nasi, a po drugie – również zwykli szarzy pracownicy dostają teraz premie. Kierowcy na przykład. Opozycja szydzi, że w zeszłym roku w Ministerstwie Kultury wydano ćwierć miliona na premie dla kierowców, ale nie wspominają słowem, że ci ludzie ciężko pracują, nie powodują katastrof, zawsze dojeżdżają tam, gdzie każą i nie wynoszą na zewnątrz tajemnic zasłyszanych w czasie jazdy z VIP-ami.

W sytuacji, gdy nasza ojczyzna jest opluwana i wyśmiewana, a kapusie z opozycji budują w świecie fałszywy obraz polskich reform, priorytetem w budżecie państwa powinny być koszty promocji naszej ojczyzny.  Ponieważ nowi ambasadorowie jeszcze nienajlepiej sobie radzą z promowaniem sukcesów dobrej zmiany, zrodziła się konieczność, by zrobić coś spektakularnego.  Dlatego wysyłamy w świat żaglowiec, a może i dwa piękne żaglowce, w biało-czerwone pasy, z patriotyczną załogą, która w całym świecie prostować będzie kłamstwa naszych wrogów i pokazywać, kto w Polsce ma rację stanu. Niech płyną po morzach i oceanach głosząc chwałę polskiej bandery. Dla tej chwały nie żal pieniędzy.  To prawda, że kilku obietnic wyborczych nie udało się zrealizować, ale coś za coś. Autorytet naszej ojczyzny jest chyba więcej wart niż podniesienie kwoty wolnej od podatku.

Jednym z najdonioślejszych zadań obecnej władzy jest wychowanie nowego człowieka: Polaka – patrioty, silnego duchem, odrodzonego moralnie, lojalnego wobec demokratycznie wybranej władzy, gotowego stawić czoła wrogom zewnętrznym i wewnętrznym. Ponieważ dotychczasowe wzorce osobowe, takie jak Kuroń, Wałęsa, Mazowiecki, Geremek czy Bartoszewski okazały się niegodne piedestałów, a wśród żyjących współcześnie tylko niewielu świeci przykładem, trzeba odwołać się do postaci historycznych.  Dlatego fantastycznym pomysłem są gadające ławeczki ministra Błaszczaka, gdzie każdy przechodzień może sobie przysiąść, pośpiewać patriotyczne piosenki i wysłuchać pouczających opowieści promujących rzetelną, jedynie słuszną wersję historii Polski. Tej historii, która niejednokrotnie dowiodła, że zwycięski duch w narodzie bywa skuteczniejszy od helikopterów czy okrętów podwodnych. Dlatego tak ważne jest wspieranie wszystkich, którzy uczestniczą w dziele kształtowania nowego modelu Polaka – patrioty. Strumień dotacji skierować trzeba najpierw do tych organizacji, które deklarują władzy partnerstwo w tym zbożnym dziele. Najważniejszą z nich jest oczywiście Kościół katolicki, który był, jest, będzie i być musi szczególnie hojnie dotowany z państwowej kasy.  Tym bardziej, że jeśli chodzi o protest matek niepełnosprawnych, to  „Kościół nie jest stroną w tym sporze” – jak oświadczył abp Hoser.  Ani w tym, ani na szczęście w żadnym innym sporze…

***

Na obrzeżach pokrętnej logiki, usprawiedliwiającej zawłaszczanie budżetu należącego do wszystkich obywateli przez jedną partię, trwają zdesperowane kobiety, którym brakuje środków na rehabilitację podopiecznych i które martwią się, że gdy ich zabraknie, to dorosłe dzieci zostaną bez środków i możliwości samodzielnego życia. Nie wspiera ich państwo, tylko gromadzący się pod Sejmem przyzwoici ludzie z empatią. Wśród nich są kobiety, którym władza utrudniła dostęp do badań prenatalnych, upaństwowiła uszkodzone płody, a po porodzie sprywatyzowała je, zrzucając na barki rodziców koszmar życia niepełnosprawnych i heroiczny trud opieki nad nimi.

Gdzieś na marginesie budżetowych priorytetów tej władzy pałętają się też liczni szarzy obywatele, którzy nie wiedzą co zrobić z pieniędzmi: czy najpierw opłacić rachunki, czy może tym razem wykupić lekarstwa.

 

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
GrześMaciek123454321AndrzejAlka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Alka
Alka

Ten artykul pokazuje obraz duzej czesci spoleczenstwa(co powtarzalam nie raz) i to nie tyko twardego elektoratu pisiego,ale wielu innych nie bardzo zainteresowanych polityka ludzi,ktorzy sa oglupieni propaganda Kk i kurwizji.Dokladnie tak jak w artykule wypowiada sie czesc spoleczenstwa(pytanie jak duza?),gdy przy okazji moich pobytow w Polsce rozmawiam z przypadkowymi osobami.Dalej niestety funkcjonuje w Narodzie,zasada,ze „w telewizorze powiedzieli,to musi byc prawda”,a jeszcze jak ksiundz potwierdzi….Przerazajaca jest ciemnota ludu polskiego i niestety czarno widze mozliwosc wyjscia z tej oblednej,chorej,w najwyzszym stopniu nienormalnej sytuacji.Moze za wiele lat,gdy kasy do rozdawania zabraknie,wprowadza kartki na wszystko,a w sklepach zagosci znowu tylko ocet,pisi elektorat sie obudzi,bo… Czytaj więcej »

Andrzej
Andrzej

Czy twardy elektorat PIS-u to zrozumie? Obawiam się, że poczyta sobie jako wieli sukces.

Maciek123454321
Maciek123454321

Synteza pisowskiego myślenia – moim skromnym zdaniem – bardzo trafna, choć zapewne niekompletna. Wciąż myślę, że należałoby wydać (choćby nawet w formie e-booka) najnowszą, czarną księgę „dokonań” PiS-u. Na jej podstawie każdy będzie mógł dopasować merytoryczną argumentację rozwalającą cały pokrętny tok myślenia zwolennika PiS. Problem leży jednak w tym, że ŻADNEGO pisowskiego wielbiciela merytorycznymi argumentami przekonać się nie da. PiS – to stan ducha, wiara w fałszywego proroka – Karalucha z Żoliborza. Taka impregnacja umysłowa. Wszelka dyskusja z takim osobnikiem jest od samego początku skazana na klęskę. Na każdy argument taki delikwent odpowiada, że to lewackie kłamstwo i manipulacja Sorosa.… Czytaj więcej »

Grześ
Grześ

brzmi groźnie ,,swojego,, człowieka hodowano w Niemczech w latach 30 i 40 tych /hitlerjugend/ oraz w ZSRR w latach 20-30-40-50 tych /komsomolec/ efekty raczej mizerne ,,,systemy glebły,,