Był jak Elvis, był ikoną dzieciństwa – wspomnienie Krzysztofa Krawczyka

Był jak Elvis, był ikoną dzieciństwa – wspomnienie Krzysztofa Krawczyka

W wieku 74 lat 5 kwietnia zmarł nagle Krzysztof Krawczyk. Znajomi wspominają jednego z najpopularniejszych piosenkarzy polskich.

Krzysiu! Chłopaku… obiecałeś zdrowieć… To bardzo smutny dzień. Dziękuję Ci za Twoje życie i wielki dar. Do zobaczenia bracie” – napisał na Facebooku Andrzej Piaseczny. Goran Bregovic przypomniał ich wspólny wielki hit:  Mój przyjacielu. Halina Mlynkova przypomniała winylową płytę z jego amerykańskimi przebojami.

 

Paulina Młynarska wspomina moment, kiedy go poznała. Przyszedł odebrać tekst albo nagranie od jej ojca. „Po południu ktoś dzwoni do drzwi, jestem najbliżej, biegnę otworzyć. Stoi w nich młody facet z wąsami: Krzysztof Krawczyk. Zawołaj tatę!… To było tak, jakby nagle Elvis stanął w drzwiach! Nie do opisania. Dlatego pewnie, mimo upływu czasu, tak dobrze zachowałam w pamięci ten obrazek”. Po latach udzielił bardzo szczerego wywiadu w „Mieście Kobiet”  na TVN Style. Mówił o swoich problemach i zmaganiach z uzależnieniem.

Rok 1980, ideał męskiej urody to był właśnie K.K” – wspomina Mariusz Szczygieł. Jego wujek budował mu dom i dostarczał codziennie skrzynkę piwa. – „Krawczyk był ikoną mojego dzieciństwa”. Gdy po latach zapowiadał go na koncercie, gwiazdor spóźnił się wraz z żoną na scenę, ponieważ się modlił – co powiedział wprost widzom.

W Stanach mu się nie powiodło” – wspomina Łukasz Orbitowski. – „Pracował na budowie, organizował kinderbale dla pięćdziesięciu osób, a pijani rodacy szczali mu na mokasyny. Gdy wrócił do kraju pamiętały o nim tylko gazety katolickie i gościu z Disco Relaxu”.

 

A jednak wrócił na szczyt i odzyskał sławę w wielkim stylu. „Jego duet z Edytą Bartosiewicz to jedna z najpiękniejszych piosenek o miłości, jakie w życiu słyszałem…Mogłeś słuchać Pendereckiego, Pei albo pierwszego dema Beherit, a i tak lubiłeś Krzycha. Niewielu artystów potrafiło wznieść się z gruzów na szczyt, jeszcze mniej jest powszechnie kochanych i poważanych. Cześć jego Pamięci” – zakończył Orbitowski.

Zostań patronem KODUJ24.PL

 

Młodzi lekceważą taką muzykę albo nawet nie znają” – autorytatywnie stwierdził prezydent Andrzej Duda na Twitterze. Wpis ten spotkał się z falą krytyki, właśnie ludzi bardzo młodych. Okazało się, że doskonale znają jego przeboje.

Krzysztof Krawczyk jak nikt umiał łączyć Boga z rock and rollem. Przykro…” – podsumował dyskusję jeden z artystów młodego pokolenia, Ralph Kaminski.

/ep/

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
HENRYK
HENRYK
7 kwietnia 2021 18:22

PAVAROTTI NA MIARĘ NASZYCH MOŻLIWOŚCI.

szczery
szczery
8 kwietnia 2021 21:18

Przykra prawda jest taka. że był przeciętnym szansonistą, takim trochę lepszym wydaniem Martyniuka (i repertuar podobny, z niewielkimi, lepszymi kawałkami) .
Potwierdzeniem jest, że w USA się nie przebił i jedyna jego działalność piosenkarska, to śpiewanie w knajpach polonijnych „do kotleta”!

smętek
smętek
11 kwietnia 2021 12:21

Co za bzdety? Wybitny muzyk? Grzesiuk z piosenkami szemranego towarzystwa był 1000 razy lepszy i nikt nie obwołał do „wybitnym”. Dobrze jest znać miarę rzeczy.

Chermes
Chermes
11 kwietnia 2021 16:10

Czy my, Polacy zawsze musimy wszystko zmieniać w parodię?
Umarł Krzysztof Krawczyk. Sympatyczny piosenkarz, którego utwory towarzyszyły nam przez wiele lat. Szkoda Go. Razem z Nim odszedł kawałek naszej młodości.
Nie przesadzajmy jednak z tym przyrównywaniem go do Presleya, bo to nie ta klasa i nie ten talent. A poza tym, to trochę nie fair, mówić, że odszedł jeden z naśladowców Presleya, zamiast stwierdzić, że straciliśmy jednego z lubianych polskich wokalistów, założyciela Trubadurów.
RIP, Krzysiek.