Cała para w gwizdek

Cała para w gwizdek

Ludzie z PiS są przekonani, że wystarczy pokazać się w terenie i powtórzyć ciemnemu ludowi to, co przygotowali im spece od propagandy i agitacji.

Po gwałtownym tąpnięciu notowań PiS ruszył w Polskę odrabiać wizerunkowe straty. Ale ich nie odrobi. Bo odurzeni władzą funkcjonariusze przodującej siły narodu nie przyjeżdżają do mieszkańców miast i miasteczek jak oczekiwani goście z wizytą. Pojawiają się tam jak właściciele terenu, którzy każą miejscowym władzom zwołać zebranie informacyjne celem poinformowania o nowych rozporządzeniach. Liderzy PiS nie przyjeżdżają do ludzi z żadną sensowną propozycją, z żadną zachętą. Przyjeżdżają popsioczyć na przeciwników i powtórzyć brednie powszechnie znane z TVP Info.

Przyznam, że jestem pod wrażeniem krańcowej bezczelności partyjnych wizytatorów. Bo teraz już nie ma mowy o fałszowaniu rzeczywistości niewinnym naginaniem faktów, koloryzowaniem zdarzeń, zaokrąglaniem liczb i przemilczeniami niewygodnych wieści. Teraz idzie już na ostro, na bezczelnego, z najgrubszej rury. Trwa konkurs na najbardziej krętackie uzasadnienie znanej narracji: odkąd PiS osiągnął pełnię władzy Polska jest ostoją praworządności, wzorcem demokracji oraz krajem miodem i mlekiem płynącym, a jeśli tu i ówdzie coś jeszcze nie gra, to winna jest opozycja, która „szkodzi Polsce i interweniuje za granicą”. Te dyrdymały powielają wszyscy prelegenci uczestniczący w propagandowej kampanii „Partia z Narodem – Naród z Partią!”. Powtarza je również marszałek Kuchciński, chociaż świetnie wie, że obecną zwyrodniałą polską demokracją zachwyca się w Europie tylko PiS oraz autokratyczny idol Kaczyńskiego z Węgier i zaprzyjaźniony dyktator z Białorusi.  Marszałek najlepiej wie, że opozycja nie może przeszkodzić PiS w żadnej decyzji, bo nie ma nic do gadania. Nie potrafił podać ani jednego przykładu, że opozycja zablokowała korzystną dla Polski inicjatywę i przeszkodziła w rozwoju. Owszem, przeszkadzała, ale w rozboju, mobilizując przyzwoitych obywateli do protestu w obronie odbieranych im praw i wolności.

Kolejny lider PiS, strażnik praw i wolności, a wcześniej prokurator stanu wojennego, bredzi na spotkaniu o wyprowadzaniu szczurów. Musiała mu się spodobać haniebna sugestia Marka Kuchcińskiego, który szydził: „My odbudowujemy dom – Polskę, w którym mieszka 38 milionów ludzi, prawda, a więc nie możemy odgrzybić, odszczurzyć, prawda, zastosować środków chemicznych, żeby raz dwa wyremontować, tylko musimy, prawda jeszcze dbać o zdrowie obywateli”. Prokurator Piotrowicz wie, że to g… prawda, ale z lubością powtarza chamską aluzję. Natomiast habilitowana doktor prawa posłanka Pawłowicz, znana we wszystkich gremiach prawniczych świata z oświadczenia w parlamencie: – Ja wiem, że ta ustawa łamie konstytucję, ale zagłosuję za nią z poczucia lojalności – skupia się w swoich wystąpieniach na opluwaniu Unii Europejskiej. Nie ma takiego łgarstwa, którym się nie posłużyła, by ludziom w terenie zohydzić europejskie struktury i oszkalować przyjazne narody. Nawet nie próbowała polemizować z salą, tylko ze spuszczonym wzrokiem brnęła wśród okrzyków zebranych, zirytowanych bredniami czytanymi z kartki.

Posłanka Pawłowicz pospiesznie wyszła z zebrania nie odpowiadając na pytania. Spotkanie Marka Kuchcińskiego z wyborcami w Jedlińsku k. Radomia zakończyło się awanturą i funkcjonariusz SOP musiał wyprowadzić marszałka z sali bocznym wyjściem. Również Mariusz Błaszczak opuścił swoje spotkanie przed oficjalnym zakończeniem. Ba, samego pana premiera, obrażonego dociekliwymi pytaniami, wyprowadzili z sali ochroniarze.  Wizytatorzy z PiS, którzy przed zakończeniem opuszczają swoje spotkania z suwerenem, są wyraźnie zdumieni i wściekli. Zadziwieni, bo kto by przypuszczał, że po tylu zabiegach odbierających ludziom godność, prawa i odwagę, znajdzie się aż tylu samodzielnie myślących, że zdominują zebrania starannie przygotowane przez lokalnych funkcjonariuszy partyjnych. Wściekli, bo echa ich klęski w terenie docierają do Prezesa, któremu wciąż wystarcza siły, by nieudolnego strachajłę przełożyć przez zdrowe kolano.

PiS-owska wierchuszka żyje w przekonaniu, że ludzie przychodzą na spotkania w zasadzie po to, by na nich popatrzeć. Tymczasem ludzie nie przychodzą na spotkania z PiS po to, żeby wysłuchać propagandowych komunikatów, tych samych, które codziennie wygłaszane są w zawłaszczonych mediach publicznych. Chcą wiedzieć co dalej z niepełnosprawnymi. Pytają o zwrot premii rozdanych sobie przez rząd. Chcą wyjaśnienia, dlaczego pozbawiona militarnego sensu obrona terytorialna pochłania tyle samo kasy, co marynarka wojenna, pozbawiona okrętów i helikopterów.  Zastanawiają się głośno, dlaczego Polska najpierw jest w ruinie, po 100 dniach ma już świetną kondycję, po 2 latach dysponuje 4 gospodarką i 3 armią w Europie, codziennie odzyskuje miliardy z VAT, a na koniec nie ma drobnych, żeby dołączyć niepełnosprawnych do programu 500 plus, choć przecież wystarczy nie kraść. Pytają też, dlaczego mają pytać na kartkach, z których wybierane są tematy pasujące prelegentowi i czemu mikrofon podsuwany jest tylko towarzyszom partyjnym.  W odpowiedzi słyszą wrzaski zwolenników „dobrej zmiany”, bzdurne repliki nie na temat i głosy, że następne spotkania powinny być zamknięte i odbywać się tylko z udziałem terenowych działaczy i sympatyków PiS.

***

Po gwałtownym tąpnięciu notowań PiS ruszył w Polskę odrabiać wizerunkowe straty. Ale ich nie odrobi. Bo ludzie z PiS są przekonani, że wystarczy pokazać się w terenie i powtórzyć ciemnemu ludowi to, co przygotowali im spece od propagandy i agitacji. Ruszyli w Polskę, żeby przekonać wątpiących i odzyskać tych, którzy się od nich odwracają. Tylko – czym skłonią ich do powrotu? Jak przyciągną utracony elektorat, skoro nie rozmawiają, tylko przemawiają? Nie wyjaśniają wątpliwości, bo mają gdzieś uwagi i krytyczne opinie. Nie dowiadują się niczego od ludzi, bo o nic nie pytają. Nie odpowiadają na trudne pytania, bo znają odpowiedzi tylko na te, które sami sobie zadają. Wystraszeni protestem nie próbują polemizować z oponentami –  jak Donald Tusk, który z otwartą przyłbicą stawał naprzeciw krzykaczy wyznaczonych przez PiS do robienia zamieszania na ówczesnych spotkaniach premiera.

Kampania „rozmów ze społeczeństwem” coraz bardziej przypomina dotychczasowe „konsultacje” ważnych ustaw, opiniowanie rewolucyjnych zmian w prawie przez zaprzyjaźnionych naukowców dowolnej specjalizacji z wyłączeniem konstytucjonalistów, setki rzekomych narad opiniujących deformę oświatową i inne działania pozorne tworzące fikcję wsłuchiwania się PiS-u w głos suwerena. Po raz kolejny cała para idzie w gwizdek. Dla coraz większej liczby mieszkańców regionów odwiedzanych przez PiS ich wizyty w terenie to włażenie do domu bez zaproszenia w ubłoconych gumiakach.

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
sama prawdaMarekKodomitaJADWIGA Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
JADWIGA
JADWIGA

TO KAMPANIA WYBORCZA DLA NAIWNYCH PIS SIORÓW

Kodomita
Kodomita

Pisiorem to Cię zrobili hehe

Marek
Marek

Niewygodne pytania? Po co odpowiadać jak „przekaz dnia PiS nie przewidział odpowiedzi” Jak patrzę na to to mam skojarzenie jedno, powrót do lat 80 i „gospodarskie wizyty sekretarzy KC PZPR w terenie”. Też były spotkania z tzw „aktywem” czasem z prostymi robotnikami i nigdy nie pozwalano na zadawanie pytań niewygodnych władzy. Wtedy o wszystko byli „oskarżani przeciwnicy socjalizmu i niemieccy rewizjoniści” teraz całe zło to ” Unia Europejska i totalna opozycja”. Wtedy było „przeszkadzanie w budowaniu socjalistycznej ojczyzny w braterskim sojuszu z ZSRR” dziś przeszkadzanie w”naprawie Polski”…… i inne tym podobne brednie. Rozumiem że pokolenie 20-30 latków może nie znać… Czytaj więcej »

sama prawda
sama prawda

Gebelsowscy propagandzista!