Cały Naród przepisuje Żeromskiego

Cały Naród przepisuje Żeromskiego

Po przepisaniu na nowo historii, “dobra zmiana” zabrała się za literaturę. Zanim jednak redaktor Ziemiec ogłosi, że to premier Morawiecki osobiście napisał „Trylogię” (dowodem cytat – „Jam to, nie chwaląc się, sprawił”) , a najważniejszym z narodowych wieszczów zostanie, decyzją sejmowej większości, twórca „Małej Apokalipsy” – Jarosław Kaczyński, „dobra zmiana” przystąpiła do korekty zawartości półek bibliotecznych. Pierwsze dzieło „przykrojone” na miarę aktualnych standardów czytelniczych będzie mieć premierę ósmego września, w związku z Narodowym Czytaniem klasyki. Padło na Żeromskiego i jego „Przedwiośnie”.

Na zlecenie patrona akcji – pana prezydenta – poprawianiem Żeromskiego zajął się krytyk Andrzej Dobosz, na początek wykreślając z tekstu „Przedwiośnia” połowę przymiotników. Bo – trzeba przyznać – z przymiotnikami, to autor zdecydowanie przesadził. No i wiadomo, że nic tak nie psuje stylu, jak mnożenie epitetów…

Jeśli więc bohater był – w oryginale – „zdrowy i zażywny”, pan krytyk pozwolił mu nadal cieszyć się dobrym zdrowiem, ale po „zażywności” nie zostało nawet śladu. I słusznie. Bo nadwaga nie sprzyja zdrowiu przecież. No i władza nie może pozwolić na tak oczywistą promocję otyłości.

Tak więc – na początek z tekstu wypadł co drugi przymiotnik. A zaraz potem pod ciosami cenzorskiego ołówka pana krytyka padły wszystkie słowa „archaiczne”. Oraz – dodatkowo – te, które wprawdzie archaizmami nie są, ale i tak mogłyby wprowadzić w konfuzję czytelników „Gazety Polskiej” i pasków z „Dziennika”. Na przykład „konfuzja” właśnie. Choć nie tylko ona , bo na pierwszy ogień poszedł w „Przedwiośniu” spójnik „tudzież”. A zaraz po nim partykuła „azaliż”. I inne tam „onegdaje”, „wszelakości” czy „mniemania”

„Dobra zmiana” promuje wszak nowoczesność, nie tylko na drogach (milion furmanek na stulecie niepodległości) ale również na półkach bibliotecznych!

No i przecież klasyka jest własnością wszystkich Polaków a nie tylko gardzących prostym ludem elit, z tymi ich „ą”, „ę” i „bynajmniej”.. Toteż – co chyba oczywiste – trzeba ją zmodernizować kreatywnie dostosowując do potrzeb i możliwości zwolenników „dobrej zmiany”. I o się właśnie dzieje!

Każdy może pomóc. Onegdaj portal „naTemat” stworzył listę ulubionych przez swoich czytelników archaizmów oraz „ słów trudnych”, którą w ciemno można rekomendować cenzorom klasyków z „dobrej zmiany”. No więc podpowiadam panu krytykowi, że z „Przedwiośnia” powinny zniknąć (o ile się tam w ogóle pojawiły) , takie słowa, jak: kokieteria, ladacznica, lubrykant, melancholia, absztyfikant, birbant, morowy, bisurman, łapserdak, rozchełstany oraz urwipołeć, wszelako i przeto.

Ewentualnie można też zlecić test w „Super Expressie”, i każde słowo którego rozpoznawalność będzie niższa niż 80 procent, też wykreślić. Tak prewencyjnie, żeby nie narażać czytelników na kryzys poznawczy.

Bo język literatury narodowej ma być prosty i zrozumiały dla każdego! Natomiast Żeromski w oryginale powinien się niechybnie znaleźć na indeksie ksiąg zbyt trudnych dla zwolennika „dobrej zmiany”. Natomiast dywagacje, że wszystkie huncwoty chędożące teraz konstytucję jak ladacznicę, to hultaje, co przeto powinny sczeznąć bez zwłoki, niech sobie czynią (do czasu, wszakże) rozbisurmanione elity gorszego sortu.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

9
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
WaldekJustynLaurentyMariasmętek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zgred
Zgred

Czy ktoś to czytał przed publikacją? Nie każdy się nadaje do pisania, oj nie każdy. ..

administrator

Proszę o przedstawienie zarzutów.

smętek
smętek

Artykuł poruszający i będzie najlepiej jak w czytaniu „Przedwiośnia” będą uczestniczyli WYŁĄCZNIE wyznawcy dyktatora bo zapewne większość z nich, takich trudnych i dość grubych, książek nie czyta. Reakcja na wpis Zgreda prawidłowa.

Justyn
Justyn

Żadnych książek, nie tylko trudnych i grubych nie czytają!

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Czyżby Pan niewiele z tego nie pojął? Zwłaszcza z ostatniego akapitu? Skoro tak, mamy dowód iż spostrzeżenia autora są nad wyraz trafne: słownictwo było za trudne.

Maria
Maria

Jak widać nie tylko wspomniany w artykule krytyk ma problem ze zrozumieniem niektórych rzadko używanych obecnie słów, ale także komentujący Zgred

Laurenty
Laurenty

….azaliz, Zgredku , czytanie ze zrozumieniem byloby ci obce? Czyzbys, o zgrozo nalezal do huncwotow lepszego sortu, ktorym jeno znajomosc alfabetu wpojono z trudem ?

Witold
Witold

Bardzo dobrze napisane, tylko jedno: „onegdaj” nie znaczy kiedys, ale przedwczoraj.

Waldek
Waldek

Zgred jest zgredem i nikim więcej…