Czytanki o dobrej zmianie

Czytanie listów pana Prezesa do Partii

Baczcie, a wystrzegajcie się wszelkiej chciwości, dlatego że nie od obfitości dóbr zależy czyjeś życie i nie dla bogactwa idzie się do polityki. Ci, którzy chcą być bogaci, wpadają w pokuszenie i w sidła, i w liczne bezsensowne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Oddajcie Caritasowi premie, bo łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niźli bogatemu trafić na listy wyborcze.

Jak pan Prezes zdobył Biały Dom

Zbudowali konia z drewna, ukryli się w jego wnętrzu, a gdy obrońcy wciągnęli tę konstrukcję do miasta jako zdobycz, nocą wyszli z brzucha konia i otworzyli bramy przed wojskami napastników. W ten sposób Troja została zdobyta.

– To bardzo fajny pomysł! – powiedziała z uznaniem Krystyna Pawłowicz, wylizując pudełko po sałatce. – Nasi komandosi mogliby się ukryć w brzuchu drewnianego kaczora i opanować Biały Dom. Po bitwie grunwaldzkiej byłoby to drugie największe zwycięstwo w naszej historii.

Jak pan Prezes 100-lecie niepodległości uczcił

Inni przywódcy doceniali tę wiedzę, często prosząc pana Prezesa o radę. Viktor Orbán dzwonił na ogół wieczorami, Donald Trump w weekendy, a Angela Merkel w poniedziałki o 9.30. Pan Prezes nie lubił jej porannych telefonów, które wyrywały go ze snu, i dlatego nigdy nie rozmawiał z nią osobiście, lecz przekazywał przez panią Basię wiadomość: „Pogadamy, kiedy zapłacicie reparacje”.

Jak pan Prezes kazał pokazać pazurki

– Proszę pokazać pazurki – powiedział pan Prezes. Beata Szydło uroczo się zarumieniła, speszona spuściła oczy i schowała dłonie za siebie.
– Może innym razem, panie Prezesie – odparła. – Akurat na wieczór jestem zapisana do manikiurzystki, więc jutro bardzo chętnie…
Wśród działaczy zgromadzonych na tradycyjnym jajeczku wielkanocnym wybuchł prawdziwy popłoch. Wielu z nich pod różnymi pretekstami w pośpiechu wymknęło się z sali w obawie, że i im pan Prezes każe pokazać paznokcie.

Jak pan Prezes skromności uczył

„Uderzymy w wizerunek oszczerców i podważymy ich wiarygodność. Odbierzemy im atrybuty prestiżu i autorytetu, takie jak ordery i odznaczenia, stopnie naukowe czy drzewka w ogrodzie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”.

– „Jak chce im pan odebrać drzewka w Izraelu?” – zainteresował się pan Prezes.

Maciej Świrski chytrze się uśmiechnął, a na jego obliczu pojawił się wyraz triumfu.

– „Ogłosimy, że zaatakował je kornik drukarz i wyślemy tam harvestery”.

Pan Prezes i ludzie bezdomni

– „A co, pani też reflektowałaby na taki odzyskany stopień?” – zapytała Krystyna Pawłowicz, przełykając sałatkę.

– „Jak by się miał zmarnować, to czemu nie?” – odparła mgr Julia Przyłębska im. Lecha Kaczyńskiego. – „A pani skąd wzięła swój?”

– „Dostałam od bezdomnego” – odpowiedziała prof. Pawłowicz. – „Przywiózł do Torunia dwa auta dla Ojca Dyrektora i kilka profesur”.
– „No to może i do mnie szczęście się uśmiechnie” – westchnęła mgr Przyłębska im. Lecha Kaczyńskiego i z nadzieją spojrzała na Mariusza Błaszczaka

Pan Prezes i symulacje komputerowe

Niestety nie jest dobrze, panie Prezesie. Wciąż nie mam się gdzie podziać, bo pan Antoni nadal nie wpuszcza mnie do resortu – Mariusz Błaszczak smutno pokręcił głową. Bladość oblicza i podkrążone oczy zdradzały, że rzeczywiście nie wiedzie mu się najlepiej. Wprawdzie zadomowił się już w kącie Sali Kolumnowej, budując z segregatorów domek i układając w nim prowizoryczne posłanie ze skoroszytów, jednak widać było, że jest bardzo zmęczony życiem w takich warunkach.

Pan Prezes i ekumenizm

Błaszczak otworzył oczy. – „To przez pana Antoniego” – powiedział płaczliwym tonem. – „Nie mam się gdzie podziać, bo on nie wpuszcza mnie do resortu…” – chlipnął, a z kącików oczu wypłynęły mu dwie łezki. Stoczyły się po brodzie, wsiąkając w jasiek.

Pan Prezes zmarszczył mądre czoło w głębokim namyśle. Dopiero teraz uświadomił sobie, że już od kilku dni widział gorączkową krzątaninę w gmachu Ministerstwa Obrony, ale nie zwrócił na nią uwagi. Myślał, że to nowy gospodarz resortu wywiesił na dachu flagę narodową z kotwicą Polski Walczącej

Jak pan Prezes puścił prezydenta z playbacku

– „Chciałbym wszystkim przypomnieć, że prezydent Andrzej Duda zapowiedział na jesień referendum konstytucyjne” – wycedził Zbigniew Ziobro. – „A wcześniej uczestniczył w uroczystości intronizacji Chrystusa Króla”.

Te złowieszcze słowa zmroziły atmosferę w sali. Nawet siedzący na karniszu dron pokrył się szronem i spadł na podłogę.

– „Czy to możliwe, że koronowani przybysze udający kolędników to wysłannicy Dudy?” – z drżeniem serca zastanawiali się struchlali działacze, parlamentarzyści i ministrowie. Zaszokowana Krystyna Pawłowicz machinalnie grzebała w sałatce, nie śmiąc podnieść widelca do ust.

Jedynie prezes telewizji Jacek Kurski nie stracił panowania nad sobą i jak zwykle wykazał się inicjatywą. W takich sytuacjach zawsze można było na niego liczyć. Szybko wdrapał się na drabinkę i nachylił się do ucha szefa.

Pan Prezes i rechrystianizacja Europy

Pan Prezes rzucił ze szczytu drabinki kolejne winogronko, które potoczyło się po podłodze pokoju, znikając za drzwiami. Fiona tylko na to czekała. Jak wystrzelona z procy skoczyła za zieloną kuleczką. Pan Prezes popatrzył w ślad za nią z czułością w oczach i łagodnym uśmiechem majaczącym w kącikach ust, który nadawał jego twarzy charakterystyczny wygląd Giocondy. Uwielbiał swoją kotkę i uwielbiał się z nią bawić w aportowanie winogronek.

Pan Prezes i koty

Gdy po kwadransie dotarł do domu, w progu przywitała go Fiona.

– „Jak się masz!” – ucieszył się pan Prezes. – „Zaraz naleję ci mleczka”.

– „Sam sobie nalej! I tej lafiryndzie z atlasu…” – fuknęła w odpowiedzi, obróciła się do niego ogonem i demonstracyjnie oddaliła się do drugiego pokoju, mrucząc pod nosem: – „Morda zdradziecka, kanalia!”.

Jak pan Prezes stulecie niepodległości uczcił

„Chcesz poznać nasz sekret? Po pierwsze – my, króliki, dużo się ruszamy. Po drugie – zdrowo jemy” – powiedziała Krystyna Pawłowicz, pokazując Dominikowi Tarczyńskiemu pudełko z sałatką.

Wyglądała uroczo. Zamiast zwykłego beretu z antenką miała dziś nakrycie głowy z parą króliczych uszu. Podobne uszka widniały na głowach Anny Sobeckiej i Beaty Kempy. Gdy przed kwadransem weszły we trójkę do Sali Kolumnowej, promiennie się uśmiechając, gwar rozmów umilkł

Jak pan Prezes handlu w niedziele zakazał

– „Niedziela nie jest na zakupy, lecz dla rodziny” – powiedziała posłanka Krystyna Pawłowicz, przełykając sałatkę.

– „Zwłaszcza dla rodziny Radia Maryja” – przytaknęła Anna Sobecka i poprawiła zsuwające się nakrycie głowy z antenką dostrojoną do odpowiedniej częstotliwości. Katolicki głos w jej berecie rozbrzmiewał przez cały dzień, wskazując jej drogę i pomagając podejmować trudne decyzje.

Zebranie w Sali Kolumnowej, poświęcone zakazowi handlu, trwało już od dwóch godzin.

Pan Prezes i rekonstrukcje historyczne

– Krzysztof Jurgiel: zamierzam zrekonstruować PGR-y… – podniósł wzrok znad kartki i spojrzał na autora. Blady z przejęcia minister rolnictwa stał obok ławki nerwowo miętosząc w dłoniach motek sznurka do snopowiązałek. Nie wiedział jeszcze, czy pan Prezes go pochwali, czy skarci, więc na wszelki wypadek milczał i tylko cichutko posapywał z opuszczoną głową, wpatrując się w wypolerowane do połysku czuby galowych gumofilców.
– Brawo – powiedział wreszcie pan Prezes. – To świetny pomysł. PGR-y bardzo się nam przydadzą.