Czytanki o dobrej zmianie

 Jan Szyszko niczym Święty Jan Paweł II…

– No to mamy kłopot – powiedział pan Prezes, zrobił srogą minę i wszedł na drabinkę, by z tylnych rzędów też było widać, że bardzo się gniewa. Członkowie rządu i parlamentarzyści PiS siedzieli cichutko jak trusie, kuląc się w sobie i wbijając spojrzenia w blaty ławek.

Jedynie pan Antoni był duchem nieobecny. Właśnie próbował przy pomocy smartfona zdalnie uruchomić śmigło i latarkę w aluminiowym długopisie taktycznym

SN nakazał ponowne zajęcie się sprawą przeniesienia przez PiS obrad Sejmu do Sali Kolumnowej

– Zebraliśmy się, by sprawić panu Prezesowi niespodziankę i obdarować go jakimś miłym upominkiem, który będzie stanowić dopełnienie przyznanego mu lauru Człowieka Wolności – powiedział marszałek Marek Kuchciński i powiódł wzrokiem po Sali Kolumnowej, w której zebrali się wszyscy członkowie rządu i parlamentarzyści PiS. Ale zaraz… czy aby na pewno wszyscy? Marszałek jeszcze raz uważnie przyjrzał się zgromadzonym.

– Gdzie jest pan Antoni? – zapytał.

Jak pan Prezes Halloween zaadaptował

Wizja Europy odjeżdżającej na grzbiecie białego byka przypomniała panu Prezesowi o pracy, którą rozpoczął poprzedniego wieczora i dziś planował zakończyć, gdyby nie wciągnęła go transmisja z rodeo. Na stole wciąż leżał długopis i 16-kartkowy zeszyt w kratkę. „Nowy traktat o Unii Europejskiej” – głosił napis na okładce.

Maziarski - Pan Prezes i klątwa teatru

– Co za świństwa i łajdactwa! – Krystyna Pawłowicz ze złości aż grzmotnęła pięścią w stół i zgniotła kolorowy tygodnik, który właśnie czytała.

W sali zapanowała głucha cisza. Wszystkie spojrzenia partyjnego aktywu skierowały się ku rozjuszonej posłance. Nawet sam pan Prezes łaskawie zaszczycił ją chwilą uwagi, uznając, że to wzburzenie dodaje jej kobiecego wdzięku. Beret uroczo zsunął się jej na czoło, co sprawiało, że wyglądała wyjątkowo seksownie i drapieżnie.