Pan młot i „błyskotki”

W Kołobrzegu, gdzie szczęśliwie rządzą kobiety (nareszcie!), bo pani prezydent Anna Mieczkowska dobrała sobie dwie świetne wiceprezydentki, pewien „dziennikarz” – nazwijmy go Pan Młot, by nie reklamować jego nazwiska ani portalu, którego jest właścicielem – pozwolił sobie w swojej audycji na pogardliwe wyszydzanie i pomniejszanie kompetencji pań prezydentek, używał przy tym seksistowskiego języka i był chyba zupełnie bezinteresowny: ot taka męska rozrywka, by publicznie okazać kobietom pogardę i wyśmiać je

Wiosna

Miło. Wiosennie. Obudziłam się w kraju, w którym istnieje partia uważająca, że kobieta też człowiek i ma prawo do wolności osobistej a nawet więcej, że ma prawo decydować o swoim macierzyństwie, bo nie jest dzieckiem za które decydują inni. Większość partii traktowała i traktuje kobiety jako nieodpowiedzialne istoty, które o niczym tak nie marzą jak o spędzaniu płodu i gdyby nie wychowawcza rola Kościoła oraz rządzących, to w ogóle by