Rozmówki polsko-polskie Igora Brejdyganta

Polsko-polska rozmówka polskiego dobra z polskim złem

Osoby: Dobro – kobieta młoda duchem, piękna i promiennie uśmiechnięta, Zło – facet stary wszystkim, skwaszony z pożółkłą cerą i przetłuszczonymi włosami. Miejsce: przy stole świątecznym gdzieś w Polsce Czas: Wielki – „Drogi Zło, chciałabym Ci złożyć najlepsze życzenia, dobra, szczęścia i uśmiechu” – Dobro wyciąga przed siebie talerzyk z ćwiartką jajka. – „Aha” – Zło nie bierze jajka, zamiast tego czujnie przygląda się Dobru. – „Byłem w IPN-ie”. –

Antyfaszyści próbują zapobiec kolejnemu zlotowi neonazistów

Osoby: – polski neonazista Jacek, – polski chłopiec, wiek lat osiem Miejsce: Warszawa dziś i wtedy – Jak masz na imię? – Jacek patrzy w oczy chłopca długo i przeciągle. – Ja nie mam imienia. A Ty? – Ja jestem Jacek. A jak to, że nie masz imienia? – No, zwyczajnie, nie mam, jestem nieznany. – Czujesz się anonimowy? Ale nie przejmuj się, każdy z nas czuł się anonimowy. –

Rozmówka polsko-polska między Panem, Wójtem a Plebanem.

  OSOBY: Pan z partii rządzącej, Wójt z tego samego nadania, Pleban, któremu tamci wszystko zawdzięczają. CZAS: choć trudno w to uwierzyć… początek XXI wieku. MIEJSCE: w piernikowej chacie. – Czyli co dostaniemy te dotację czy nie? – rozmowa trwa już chwilę, Pleban wyraźnie traci cierpliwość. – Moje miłosierdzie się kończy. – Zaraz jadę do Pana Prezesa w tej sprawie, proszę Ojca Plebana – Pan stara się być miły, tak