W stronę kultury

Historia niczego nas nie uczy, czyli „My z Jedwabnego” Anny Bikont

Żeby była jasność – nie mam najmniejszych wątpliwości, że o dobre imię własnego kraju trzeba dbać! Głównie jednak za sprawą mądrych, odpowiedzialnych zachowań, racjonalnej i rozsądnej polityki, która pielęgnując własną historię równocześnie szanuje partnerów. Nigdy przez wprowadzanie durnych, martwych, cieszących średnio wyedukowaną gawiedź przepisów, które jednocześnie osłabiają naszą pozycję międzynarodową. To, że prezydent jest zakładnikiem myśli prezesa nie dziwi mnie w ogóle. Był czas przywyknąć. Nie mogę jednak zdzierżyć i

Zacieranie śladów politycznej zbrodni, czyli zaproszenie do Teatru Polonia

Na początku roku w repertuarze warszawskiego Teatru Polonia pojawił się spektakl Piotra Ratajczaka „Żeby nie było śladów”. Sztuka powstała w oparciu o znakomity, nagrodzony literacką nagrodą Nike reportaż Cezarego Łazarewicza pod tym samym tytułem. Autor szczegółowo opisuje w niej historię Grzegorza Przemyka, pokazując przy tym cynizm władz komunistycznych, zacierających ślady zbrodni, a także bezsilność władz III RP, którym nie udało się znaleźć i ukarać winnych. W opowieść o Przemyku autor

„Żeby nie było zgorszenia…”

– „Rodzice zamiast wzywać pogotowie, wzywali księdza. (…) Był jeden taki ksiądz, szczególnie agresywny. Wykręcał mi ręce, podduszał mnie. Na egzorcyzmy przychodzili duchowni, jacyś ich koledzy. To był show. Oni ohydnie komentowali to, jak wyglądam. Mówili, że mam fajne cycki, zgrabną dupę. Wcierali mi w miejsca intymne jakieś święte wody, olej egzorcyzmowany, olej do namaszczania chorych…”. Egzorcyści są wśród nas! W Polsce mamy około dwustu „dyplomowanych” egzorcystów, którzy „udzielają specjalistycznej

Gorzko-smutne „Czytanki o dobrej zmianie” Wojciecha Maziarskiego

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że minister odpowiadający za armię w rzeczywistości nie jest człowiekiem, a maszyną. Nie chodzi tu jednak wcale o taki typ urządzenia, które inteligencją przewyższałoby człowieka, w tym przedstawicieli polskich władz. Przeciwnie, pan Antoni nie umie sobie poradzić z prostym zadaniem, które rozwiązałby każdy uczeń szkoły podstawowej. Zwłaszcza gdyby żył w Polsce, w której od blisko siedmiu lat hasło „katastrofa smoleńska” wraz ze słowem „zamach” odmieniane są przez

Ciemniejsza strona Kalinowskiego, czyli „Pogromca grzeszników”

Panie i Panowie! Mam świetne wiadomości dla wszystkich, którzy uwielbiają podróże w czasie, kryminalne zagadki, dobry humor pomieszane ze szczyptą faktów i dreszczykiem emocji! Grzegorz Kalinowski powrócił z nową powieścią, a jego „Pogromca grzeszników” stoi na tej samej półce, co najlepsze książki Marka Krajewskiego czy Marcina Wrońskiego. Warszawa roku 1930. Wpływowa prostytutka i burdelmama, Madame Gala, zostaje brutalnie zamordowana. Wszystkie tropy wskazują na porachunki w półświatku lub na krwawą zemstę.

Śladami Smarzowskiego, czyli „Cicha noc”

Od czasów swego pacholęctwa, kiedy to po raz pierwszy zobaczyłem „Kanał” Andrzeja Wajdy, a potem poprawiłem „Rękopisem znalezionym w Saragossie” oraz „Zezowatym szczęściem” Munka i „Nożem w wodzie” Polańskiego, szczerze i żarliwie kocham polskie kino! W związku z tym, że jest to wprawdzie miłość bezwarunkowa, ale w żadnym razie ślepa i bezkrytyczna, zdarza mi się czasem wytknąć to i owo rodzimym twórcom. Dziś wytknę Piotrowi Domalewskiemu, twórcy „Cichej nocy”, którą

Budka Suflera. Memu miastu na do widzenia

Dawno już, a dokładnie od momentu ukazania się książki Wiesława Weissa o Tomku Beksińskim, nie czytałem tak dobrej biografii muzycznej! Biografii nietypowej, bo dotyczącej nie jednej, a bardzo wielu osób, biografii, która muzykę wielkiego zespołu osadza w szerokim kontekście. Spraw, ludzi i miejsc. Książkę Jarosława Sawica „Budka Suflera. Memu miastu na do widzenia. Muzyka/Miasto/Ludzie” naprawdę warto przeczytać! Bez względu na to, czy jest się czy nie fanem jednego z najważniejszych

Maleńczuk zagrał Młynarskiego

– „Cztery dni przed śmiercią Wojciecha Młynarskiego skończyłem materiał na płytę z jego piosenkami. Chciałem, żeby jeszcze zaakceptował wybór tekstów. Był już zbyt słaby, żeby się z kimkolwiek spotykać, porozumiewaliśmy się za pośrednictwem Janka Młynarskiego” – mówi Maleńczuk we wspomnieniu Wojciecha Młynarskiego. Od kilku tygodni kupić już można znakomitą płytę byłego wokalisty Pudelsów – „Maleńczuk gra Młynarskiego”, która jest hołdem złożonym wielkiemu poecie, autorowi tekstów, ponadczasowemu Artyście po prostu. Jest

Nie tylko „Bieszczady”, czyli udany debiut Jarka Buczka

Sporym zdziwieniem jest dla mnie fakt, że mając na biurku płyty Dana Auerbacha, Liama Gallaghera i Smolastego, a także pachnącą świeżością EP-kę Coldplay i tak najczęściej sięgam ostatnio po debiutancki krążek Jarka Buczka „Ślady”! Pisałem już jakiś czas temu, że Jarek ujął mnie i zauroczył swoim muzycznym światem podczas niedawnego koncertu w Chełmskiej Bibliotece Publicznej, nie sądziłem jednak, że ta fascynacja trwać będzie i trwać. Bałem się monotonii – dostałem

Zadyszka Mocka, czyli Marek Krajewski w słabszej formie

Na każdą nową książkę Marka Krajewskiego czekam z wypiekami na twarzy. Autor, który powołał do życia komisarzy Eberharda Mocka i Edwarda Popielskiego – kultowe już dziś postacie literackiej popkultury oraz stworzył, wylansował i przyczynił się do ogromnej popularności w Polsce gatunku zwanego retro kryminałem nigdy bowiem nie schodził poniżej ustalonego przez siebie (zwykle bardzo wysokiego) poziomu. Tym razem jednak, w przypadku powieści „Mock. Ludzkie Zoo”, mocno niestety zawiódł i rozczarował.

A niech Pana, Panie Lynch, czyli Twin Peaks 2017

Aż dwadzieścia pięć lat kazał czekać na zakończenie poplątanej historii rodem z małego miasteczka obok Seattle twórca, scenarzysta, producent i wizjoner kina David Lynch. Po obejrzeniu ostatniego odcinka finałowej serii (?) bez najmniejszych wahań i pewnością graniczącą z absolutem wiem, że było warto! Mag, czarodziej, mistrz klimatu i suspensu nakręcił bowiem coś, co wymyka się prostym określeniom i szufladkom filmowych gatunków. Coś, co zdecydowanie wykracza poza klasyczny poziom ogólnie pojmowanej

Pokot amoku, czyli o wyższości matki nad córką

Słota za oknami i coraz dłuższe jesienne wieczory sprzyjają nadrabianiu kulturalnych zaległości. Półki w księgarniach i bibliotekach uginają się od atrakcyjnych tytułów, serwisy streamingowe oferują nowe sezony popularnych seriali, a na płytach dvd i blueray znaleźć można to, co wcześniej umknęło nam w kinach. Ot, choćby rodzinny pojedynek na najnowsze filmy sygnowane nazwiskami matki (Agnieszka Holland) i córki (Kasia Adamik). Cóż, doświadczenie zdecydowanie wygrywa w nim z młodością. Najnowszy film

O jednym takim, któremu ukradziono słońce, czyli Makuszyński oczami Urbanka

Był i jest jednym z najbardziej poczytnych autorów książek dla młodych czytelników. Ojcem Koziołka Matołka, małpki Fiki – Miki, panny z mokrą głową, wesołego diabła, Jacka i Placka, którzy ukradli Księżyc oraz szatana z siódmej klasy. Zamiast atramentu do pisania używał promieni słonecznych, starał się nikogo nie krzywdzić, emanował spokojem, łagodnym usposobieniem i dobrocią, a jednocześnie nie uniknął posądzeń o antysemityzm i skrajny konserwatyzm. Kochał życie i ludzi, zachwycał się

Socrealizm nieromantyczny czyli „Tata Kazika” po raz trzeci

W 1993 roku fani Kazika Staszewskiego i zespołu Kult dostali do ręki coś wyjątkowego. Album „Tata Kazika” był pierwszą z dwóch płyt poświęconych w całości twórczości ojca wokalisty Stanisława Staszewskiego. Promowany m.in. przez takie hity, jak „Celina”, „Baranek”, „Królowa Życia”, „Notoryczna Narzeczona” czy „Marianna” krążek został albumem kultowym, który niemal z miejsca wszedł do kanonu najważniejszych płyt zespołu. Trzy lata później Kazik wygrzebał kolejne teksty swojego ojca, ponownie wszedł z Kultem do studia