Waszym okiem

Nie ma zgody na skrajny nacjonalizm, rasizm i ksenofobię

Cogito ergo sum. Dlatego jeszcze jestem. Może nie do końca taki, jakim chcieliby mnie widzieć wrogowie, ale zapewne też nie takim, jakim chcą widzieć mnie przyjaciele. Jestem po prostu normalnym, zwykłym zjadaczem chleba, który od czasu do czasu ma jakieś przebłyski myśli. Dlatego dzisiaj chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami, jeżeli takowe Was zainteresują. Mijają prawie dwa lata od momentu, w którym połączyła nas siła przeciwstawienia się rządom PiS, które nie

Podajcie mojej Polsce morfinę!!!

Dziś wyjątkowo nie zależy mi na tym, żeby ten głos dotarł do PiS-u albo jego elektoratu i żeby coś zrozumieli. Kieruję go do nas, świadomych Obywateli. A wśród nich do opozycji. Czy potrzebujemy jeszcze kolejnych artykułów z analizami, które udowadniają nam samym dobitnie, że polityka PiS prowadzi Polskę ku przepaści, jest niszcząca w każdym obszarze życia społecznego, gospodarczego, demoluje nasze relację z zagranicą i buduje nam fatalny wizerunek? Że opozycja

KOD: sen czy rzeczywistość?

Miałem sen. Kolejny już. Sen piękny, ale wiele tłumaczący. Tym razem o spiskowej teorii dziejów. Nim sen opiszę, kilka słów tytułem nakreślenia sytuacji. Przez blisko półtora roku oddałem się całkowicie oddolnemu ruchowi społecznemu, który onegdaj nazywał się Komitetem Obrony Demokracji. Przepiękna inicjatywa, którą poparłem sercem i duszą już w następnym dniu jej zaistnienia. Nie dla zaszczytów, nie dla splendoru i nie dla sławy. Dla czego więc? Dla obrony mojej ojczyzny.

Apteki dla aptekarzy

Kapelusznicy dla kapeluszy. Czapki z głów, panowie. Tyle lat czekałem na tę ustawę. Ustawę, która zmieni życie milionów Polaków. Ta ustawa ratuje życie warstwie społeczeństwa, które jest przy korycie – „obatelom dobrej zmiany”. Sortowi lepszemu od pospólstwa. Ale na jak długo? Zapewne tylko do kolejnych wyborów, jeżeli takowe się odbędą. A zapewniam, że się odbędą. My, schorowani emeryci pokażemy, że w nas też jest siła. Mimo wieku, mimo chorób, mimo

Czy policji można ufać?

Sprawa zabójstwa Igora Stachowiaka poruszyła całe społeczeństwo. Nawet większą część „lepszego sortu”. Rok temu na wrocławskiej komendzie zakatowano niewinnego człowieka. To nie było zatrzymanie podejrzanego. To był zmasowany atak na pierwszego lepszego przechodnia w celu odreagowania frustracji po ucieczce innego zatrzymanego. Nie miało znaczenia, czy ma on coś na sumieniu, czy też jest niewinny. Warto się zastanowić, dlaczego przez rok nie wyciągnięto konsekwencji w stosunku do winnych tej makabrycznej zbrodni.

Wracamy do PRL-u?

Jedno trzeba Kaczyńskiemu przyznać: jest niedoścignionym mistrzem w wyszukiwaniu absolutnych miernot i wsadzania ich do koryta sejmowego lub windowania na najwyższe stanowiska państwowe, co czyni ich jego bezwzględnymi lokajami, do tego zdolnymi do każdej podłości, bo tak okazują mu swoją wdzięczność za „waadzę” i koryto. Ale do tego jeszcze powrócimy – cofnijmy się najpierw o kilkanaście lat. Prezes PiS „wyrabiał” sobie przez ten czas pozycję nietykalnego – wszyscy znamy oskarżające

Marsz do wolności

Ni Ty, ni ja nie pozwolimy zdeptać naszej idei. Na nic szczekaczka pisowskiej propagandy. Bo Ty, Koder i sympatyk, bo ja, Rebeliant, dążymy do tego samego, chociaż różnymi drogami. Chociaż w wielu aspektach nie zgadzamy się, chociaż mamy inne spojrzenie na strukturę stowarzyszenia, to razem bronimy demokracji, którą zabiera nam dyktator. I nie czas na kruszenie kopii o przynależność do Stowarzyszenia, o przywództwo, o upartyjnienie, o Twoją bądź moją „mojszość”.

Zamiast miesięcznic smoleńskich mogły być miesięcznice gruzińskie

Wystąpienia ministra Macierewicza na konferencji prasowej w Brukseli, gdzie zaliczył do tej samej rangi wydarzeń autentycznych agresje zbrojne i katastrofę lotniczą, której przyczyną były bałagan, niekompetencja i brak odpowiedzialności, zarówno osób przygotowujących wizytę, jak i będących na pokładzie samolotu oraz oburzające wystąpienie ministra Kownackiego w Sejmie, w którym otwarcie oskarżał opozycję o „krew na rękach” – to nie tylko „szaleństwo i obłuda”, ale działania, które mają na celu odwrócenie uwagi

Łatwo jest rozbić, a połączyć bardzo trudno

Zbudujemy dom o nazwie Polska, ale nie będziemy umieli w nim mieszkać – rozmowa Marcina Musiała („Liberte”) z prof. Tadeuszem Gadaczem Marcin Musiał – Zaczniemy od pytania z tezą – ma pan już ponad 60 lat i przeżył pan już w życiu niejedno, proszę powiedzieć, kiedy czuł się pan ostatnio tak źle jak teraz, w tej atmosferze? Tadeusz Gadacz: Porównanie samo się nasuwa, bo to był grudzień, stan wojenny. To

Wałęsizm

Smutni panowie z niewątpliwie politycznej komórki, jaką jest IPN, ogłosili w tym tygodniu miastu i światu, co następuje: ideał sięgnął bruku. Kto przyjmie tę zabójczą tezę? Kto da sobie wmówić, że białe jest czarne, a czarne jest białe? Kto zechce wdeptać w ziemię jedynego żyjącego bohatera narodowego dowodami jego ludzkich słabości? Dla ogromnej części społeczeństwa polskiego potępić Wałęsę, to w pewnym sensie potępić siebie. Bo Wałęsa jest emanacją zarówno ludzkich

Syndrom wyspiarza

Patrząc na to, co wydarzyło się w świecie w 2016 roku – w Ameryce, Rosji, w Chinach, na Bliskim Wschodzie, w Europie, a także na biegunach (topnienie lodowców) trudno oprzeć się wrażeniu, że w Polsce politycy i media cierpią na syndrom wyspiarza. Nie widzą, nie pokazują nas sobie samym w szerszym – globalnym kontekście – choć takie możliwości mają – bo informacje płyną przez satelity non-stop. Brak nam jednak szerszej

To jest wojna!

Nareszcie dyktator zrzucił maskę? Ależ skąd, on tej maski nie nosił nigdy. To my nie chcieliśmy widzieć tego, czego on wcale nie krył. To my, wiedzeni lenistwem, strachem, nieuzasadnionym optymizmem, założyliśmy maski na własne twarze. Maski bez otworów na oczy. Jeżeli już w maju PiS rozpisał konkurs na budowę ogrodzenia wokół terenów sejmowych, to znaczy, że doskonale wiedział, że wyda narodowi wojnę. Może nie przewidział tak szybkiej reakcji, dlatego ogrodzenie