Chodziło o to, żeby prezes Glapiński mógł zrobić sobie zdjęcie ze sztabką „odzyskanego” złota

Chodziło o to, żeby prezes Glapiński mógł zrobić sobie zdjęcie ze sztabką „odzyskanego” złota

Ku zaniepokojeniu wielu Polaków w listopadzie sprowadzono z Anglii do Polski aż 100 ton złota o łącznej wartości 18,3 mld złotych. Odbyło się osiem transportów lotniczych, w każdym z nich przewieziono po tysiąc sztab.

 

„Nie sądzę, aby miało to jakiekolwiek znaczenie dla gospodarki Polski. Być może chodzi tutaj o efekt propagandowy, m.in. o to, aby prezes Glapiński mógł zrobić sobie zdjęcie ze sztabką „odzyskanego złota” – powiedział Faktowi były prezes NBP Leszek Balcerowicz, komentując operację sprowadzenia do Polski części rezerw polskiego złota.

Złoto jest niepodważalną i trwałą wartością. Osiągnęliśmy poziom średni, jeśli chodzi o rezerwy w złocie europejskich banków centralnych. Nie będziemy nim obracać, myślimy jako o trwałej rezerwie. Mamy kilkanaście miejsc w Polsce, które odgrywają rolę skarbca, gdzie nasze rezerwy są bezpieczne. Wartość sprowadzonego kruszcu to 18,3 mld zł” – powiedział Glapiński.

 

Podobnego zdania jest były prezes NBP, Marek Belka: „Ten ruch nie ma z punktu widzenia gospodarczego czy rynkowego najmniejszego znaczenia” – zapewnił Marek Belka w rozmowie z „Business Insider Polska”. „To tylko PR, który ma wzmocnić wizerunek silnego państwa”.

Zupełnie co innego mówi główny ekonomista kontrolowanego przez Skarb Państwa Banku Pekao S.A. Marcin Mrowiec. Uważa, że to świetna decyzja.  „Wpisuje się to w tendencje, które obserwujemy wśród banków centralnych w innych krajach, które wcześniej niż Narodowy Bank Polski zdecydowały się, żeby część swojego złota trzymać u siebie. Do tej pory był zwyczaj, by trzymać je w centrach rozliczeniowych, czyli głównie w Londynie czy w Nowym Jorku. Oprócz Niemców część złota sprowadzili do siebie Austriacy, Węgrzy i Holendrzy, zaś Belgowie rozważają podobny krok” – stwierdził Mrowiec w rozmowie z Fakt.pl.

W latach 2018-2019 NBP dokonał poważnych zakupów. Zasoby wzrosły z 125,7 ton do 228,6 ton. To 30 mld euro wzrostu rezerw dewizowych. Przy takim wyniku NBP, pod względem wielkości zasobu złota, klasyfikuje się na 22. miejscu na świecie i 11. miejscu w Europie – pisze dziennik.

Powiedzmy, że to faktycznie bardzo dobry ruch, oby jednak nie było tak, jak całkiem niedawno w Wenezueli, gdzie część krajowych rezerw, sprzątnął Wenezuelczykom sprzed nosa prawdopodobnie ich własny rząd. Agencja Reuters poinformowała w kwietniu, że reżim Maduro wywiózł 8 ton złota za granicę, najprawdopodobniej do Rosji lub Turcji.

/p/

Źródło: Fakt.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

7
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
BartbulkajurekantyuzurpatorZbyszek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Marek

Jest złoto to teraz pora na polski „Fort Knox”

Zbyszek
Zbyszek

Nie bójmy się. Banasia nie umieją wywieźć że stołka to z paroma tonami na pewno sobie nie poradzą.

antyuzurpator
antyuzurpator

Był amber-gold, będzie pis-gold?

jurek
jurek

Przecież to złoto nie starczy nawet na rok „500+” w starym „drugodzieckim” kształcie.
To pokazucha i przykrywka.

bulka
bulka

we wlasciwej chwili ktos odkopie zloty pociag

Bart
Bart

W skali wydatków Państwa ta kwota, jakiej ekwiwalentem jest e 100 ton, jest mało znacząca. Za to jest bardzo znacząca, jeśli chodzi o korumpowanie pojedynczych osób, nagradzanie swoich sług, budowanie pisowskich partyjnych biznesów i uskutecznianie rozmaitych malwersacji,

antyuzurpator
antyuzurpator

Zgadza się.
Albo, czując na horyzoncie koniec władzy, szykują się do wynagrodzenia „trudu i znoju” swoim rycerzom, poczynając od najwierniejszych z wiernych, czyli zakonników z pc (jak pies gadający plecami i podniebny marszałek), aż do chłoptysiów od hatakumby — kanciaka, kaleki, wosia, ozdóbki i jeszcze na doczepkę różne wójciki i warchoły. Każdy dostanie sztabkę, tak na otarcie łez i na pamiątkę „złotych czasów”.