Ciekawość lepszego sortu

Ciekawość lepszego sortu

Wyniki wyborów do Senatu przyniosły niespodziewany skutek leksykalny. Okazało się, że podobnie jak obywatele, tak również i niektóre słowa dzielą się na „sorty”, np. ciekawość.

Kwestia ciekawości wypłynęła w związku z uzasadnieniem protestów wyborczych składanych przez partię rządzącą, a podjął ją publicznie marszałek Terlecki mówiąc, że podstawowym uzasadnieniem tychże (protestów znaczy) jest… ciekawość właśnie. Innych przesłanek do weryfikacji wyników wicemarszałek nie podał żadnych. Powołał się za to na oczekiwania działaczy i „słuchy” krążące w partii rządzącej. Ale kto ciekawskiemu zabroni?

Tym bardziej, że narzędzi do zaspokajania takiej właśnie „ciekawości” partia władzy przezornie przygotowała już jakiś czas temu, słusznie przewidując ich przydatność w nadchodzącym okresie wyborczym. Sama stworzyła, chyba właśnie po to, specjalną izbę w Sadzie Najwyższym, którą obsadziła zawczasu lojalnymi urzędnikami. Zapewne bez większych oporów zdecydują się oni teraz zaspokoić „ciekawość” pana marszałka i jego partyjnych kolegów. A może nawet potwierdzić „słuchy” i spełnić „oczekiwania” zawiedzionych działaczy.

 

Przy okazji wyszło na jaw, że ciekawość dzieli się na sorty. Ta wyrażana przez członków i sympatyków partii rządzącej jest – naturalnie – lepszego gatunku, więc zasługuje, by została usatysfakcjonowana niezależnie od okoliczności. Co innego z ciekawością „gorszego sortu”, stojącą za działaniami opozycji. Ta bowiem służy wyłącznie szkodzeniu polskiej racji stanu i sypaniu piasku w szprychy „dobrej zmiany”.

Toteż nie ma mowy o upublicznieniu nazwisk sędziów stojących za wyborami członków nowej KRS oraz Sądu Najwyższego. Dostępu do tej informacji partia rządząca broni jak nieodległości. Nikt się też nie dowie, jakim cudem – pomimo zwasalizowania służb specjalnych – partia rządząca nominowała Mariana Banasia na szefa NIK. Albo na jaki dystans zbliżyła się do „prawdy” podkomisja smoleńska po serii eksperymentów z parówkami oraz kto jest na liście jej płac i firmuje kolejne eksperymenty podobnego rodzaju. Nie wiadomo, co dzieje się z Jachtem Niepodległości zakupionym za miliony w celu „promowania Polski” i nikt nie kwapi się, by odpowiedzieć na pytanie, jakim to cudem kolejne miliony wydano z publicznej kasy na polonijną firmę, która – też w ramach „promocji Polski”, promowała w tym charakterze zupełnie inne kraje.

Ciekawość opozycji w tych i tysiącu innych kwestii z pewnością nie zostanie zaspokojona. Podobnie, jak otwarte pozostanie pytanie o prawdziwość plotek krążących teraz po internecie na temat księdza Tymoteusza, syna Beaty Szydło. Tu akurat obłożenie informacji klauzulą poufności dokonało się pod pretekstem „ochrony świętości rodziny”, z oczywistym zastrzeżeniem, że przysługuje ona (ochrona, znaczy) wyłącznie rodzinom „lepszego sortu”. Bo podobnej dyskrecji trudno się było dopatrzyć w przypadku potomstwa rzecznika Bodnara czy prezydent Dulkiewicz.

Za to ciekawość partii rządzącej w osobistych sprawach obywateli jest – zdaje się – zaspokajana na bieżąco, a to za sprawą najnowszych technologii do inwigilacji, sprowadzonych ponoć przez nasze służby z Izraela. Niemniej ciekawość opozycji w kwestii Pegasusa też nie zostanie – rzecz jasna – zaspokojona. Podobnie, jak pytanie, „skąd się biorą dzieci?” Za próbę odpowiedzi na nie już za chwilę będzie nawet można trafić do więzienia.

 

Jeszcze trochę, a ciekawość „gorszego sortu” zostanie w ogóle zakazana. Raz dlatego, że to pierwszy stopień do piekła, tymczasem państwo PiS troszczy się o dusze obywateli, zwłaszcza bezbożnych „nihilistów”. No a poza, jak mówi angielskie przysłowie: „Curiosity killed the cat” (ciekawość zabiła kota), na co w państwie pana prezesa nigdy nie będzie przyzwolenia.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
darooAndy Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andy
Andy

To co mamy obecnie to najczystsza OCHLOKRACJA czyli rządy motłochu. Ażeby lepszy sort zrozumiał to tłumaczę:
jak jedna część lepszego sortu już się OCHLA to u tej drugiej następuje KRACJA czyli kradną na potęgę.

daroo
daroo

Arogancja tej ekipy wykracza daleko poza skalę , zresztą przed wyborami pisałem że są chamscy i jeśli wygrają te wybory to długo nie potrwa i puszczą im resztki hamulców moralnych ,no i proszę długo to nie potrwało 🙁