Co nowego w piaskownicy?

Co nowego w piaskownicy?

Ani fala krytyki pisowskich ustaw antysądowych, ani coraz liczniejsze wezwania Europy, by „nie deptać prawników”, nie spowodują raczej otrzeźwienia naszej totalnej władzy. Przeciwnie –  rządowe media rozpoczęły już działania odwetowe i można się spodziewać dalszego nasilenia propagandy wymierzonej w kraje zachodnie i Unię Europejską.  Jest już sporo – i będzie coraz więcej – opowieści o naszej godności, o narodowej dumie z niebywałych sukcesów i o zapiekłych krzywdach ze strony zawistnych sąsiadów. Wrócą lamenty o historycznej sławie, szkalowanej w histerycznych antypolskich nagonkach oraz gawędy o polskim honorze, który nie pozwala podporządkować się niczyim najsłuszniejszym nawet uwagom, wskazaniom czy sugestiom. Będą opowieści o europejskim antypolonizmie ze szczególnym uwzględnieniem odwiecznych niemieckich knowań.  Powstanie nowa saga o tępych Europejczykach, którzy nie są w stanie pojąć prostego argumentu, że PiS to emanacja suwerena, więc nadzór PiS nad sądami oznacza wzmocnienie demokracji i praworządności. Będzie coraz więcej narzekań na unijnych liderów, którzy są jak małe dzieci, bo dają się podpuszczać opozycji kłamliwie szkalującej własne gniazdo. Powrócą teksty o trzęsących Unią cwanych banksterach, którzy tak naprawdę niczego Polsce nie dają, bo za psie dotacje kupują sobie dostęp do naszego rynku zbytu i do polskiej ziemi.  I o zachodnich korporacjach, które wyciągają brudne łapy po polskie firmy – często tylko po to, by je zamknąć, bo te nasze są wielce konkurencyjne. I jeszcze o lewakach, którzy uparli się by w katolickim kraju zaszczepić gender i ateizm, ale im się nie uda, bo Kościół z władzą są czujne.

W tym rosnącym jazgocie nie usłyszałem żadnej reakcji na zarzut stawiany polskiemu rządowi przez wielu poważnych dyplomatów europejskich, że PiS pracuje na rzecz Putina. W ogóle ostatnio totalna władza jakoś nie zauważa, że mamy na wschodzie dużego i mało nam przychylnego sąsiada. A byłoby o czym mówić.

Leonid Gozman, jeden z przywódców antyputinowskiej opozycji, mówi w wywiadzie dla „Wyborczej” o pomyjach, które w Rosji niemal codziennie wylewane są na Polskę: „Okazuje się, że to wy [Polacy], a nie Hitler czy Stalin, rozpętaliście II wojnę. Oddaliście nazistom kraj bez walki i – jak się wyraził jeden z rządowych propagandystów w talk show – lizaliście buty Niemcom!”…  Ciekawe, dlaczego na tak ekstremalne potwarze słaba skądinąd opozycja rosyjska reaguje bardziej zdecydowanie (bo reaguje!) niż polska ambasada. I dlaczego polscy spece od propagandy, tak zajadle atakujący rzekome zachodnie fobie antypolskie, odszczekują się wschodniemu sąsiadowi niechętnie, albo wcale?

Sprzymierzony z PiS Kornel Morawiecki w wywiadzie dla agencji Nowosti poprosił Putina o gest życzliwości dla Polski. Przy okazji wyraził opinię, że wschodniej Ukrainie bliżej do Rosji niż do Kijowa. Za jednym zamachem wytknął polskim władzom, że nie pogratulowali Putinowi reelekcji i nie zabiegali o spotkanie z tym satrapą, a na bis zbeształ polskie elity za negatywny stosunek Polaków do Rosjan. Na taką zdradę narodowego interesu w Jarosławie Kaczyńskim powinien obudzić się lew. Prezes, który wielokrotnie snuł całkowicie odmienne wizje polskiej racji stanu, powinien ryknąć, ale nawet nie miauknął.  Ani on, ani pan prezydent, ani żaden marszałek, o premierze nie wspominając. Dlaczego?

Nie wydaje mi się, że Prezes i jego ekipa (może z małymi wyjątkami) świadomie pchają Polskę w objęcia Putina. Być może chodzi tylko o to, że totalna wojna na dwa fronty wzbudziłaby obawy nawet w bohaterskich sercach niezłomnego elektoratu PiS, a u samodzielnie myślących Polaków potwierdziłaby obawy o umysłowe zaburzenia rządzących. Ale bardziej prawdopodobne jest, że… o nic tu nie chodzi. Zupełnie o nic. Irracjonalne działania polskich władz na międzynarodowym forum rodzą we mnie nieodparte wrażenie, że ich wyłączną przyczyną jest przekonanie prezesa o swym geniuszu i nieomylności. Wygląda na to, że polska polityka zagraniczna wywodzi się z przeświadczenia jednego szeregowego posła, że „tak wymyśliłem i tak ma być”. A kiedy świat i okoliczności uniemożliwiają realizację pomysłu – to myli się świat, bo geniusz z Żoliborza mylić się nie może.

Historia zna wielu kieszonkowych wodzów dotkniętych manią wielkości, z którymi społeczeństwa jakoś w końcu sobie radziły. Polski przypadek jest jednak o tyle groźny, że nasz samozwańczy przywódca otoczył się gromadką ludzi o zdziecinniałej wyobraźni, nieantycypującej skutków swojej zabawy w politykę. Jest więc przy Prezesie premier, z inklinacją do szczeniackich przechwałek i zmyśleń. Jest przestraszony marszałek Sejmu, którego przerosło zadanie zawiadywania grupą większą, niż jego hipisowska komuna. Jest pan prezydent, którego zapamiętają z ożywionej korespondencji z „ruchadłem leśnym”, z pajacowania na oficjalnych sesjach fotograficznych głów państw i z dziecięcego zachwytu na twarzy, gdy stawał naprzeciw równiutkiego dwuszeregu żołnierzyków, którzy tak ładnie mu salutowali. I jest jeszcze tłumek małych, śliskich lizusków, którzy na wyścigi odgadują życzenia guru, licząc na życzliwe spojrzenie, poklepanie po plecach i lizaka.

Od dłuższego czasu rozmaici mądrzy ludzie z kraju i ze świata próbują przekonać rządzących, że Polska to nie jest takie większe podwórko, gdzie huśtawka, trzepak i piaskownica są tylko dla swoich. To nie placyk zabaw, gdzie najmocniejszy wymyśla własne żoliborskie prawa i gdzie grupka jego kolesiów obwołała się suwerenem, który goni obcych i trzyma za pysk miejscowych, a jak który fiknie, to wali w mordę, bo taka jest wola suwerena.

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
smętekParagraf22WaldemarAndrzej Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Andrzej
Andrzej

Kulawy paranoik stworzył kaleką politykę.

Waldemar
Waldemar

Jesli idzie o politykę zagraniczną PiS, to już kiedyś napisałem, że jest to zataczanie się pijanego chłopa od płota do płota. Symbolem tej polityki jest Zjednoczone Królestwo obrane jako partner w słynnym wystąpieniu Waszczykowskiego: Anglicy, którzy właśnie ogłaszali brexit sami musieli uznać to za kolejny polish jokes. Reszta to użeranie się z UE, koszmarne gafy godne nastolatków, jak ustawa o IPN, majaczenie o Trójmorzu, które nikogo na dobry ład poza Polską nie obchodzą, odwracanie się plecami do Ukrainy. Być może takie wywiady jak Morawieckiego wyrażają rojenia PiSu, by jak Orban być w UE i z Rosją robić interesy, czyli jak… Czytaj więcej »

Paragraf22
Paragraf22

Nie docenia Pani prezesa. To jest ZEMSTA na Polsce za jego osobiste niepowodzenia i śmierć brata.

smętek
smętek

Temu zawistnemu, mściwemu osobnikowi marzy się Polska urządzona na wzór Rosji po Wielkiej Rewolucji Październikowej. On, wielki samodzierżawca, władający krajem i życiem jego mieszkańców. Jak jest ograniczony w pojmowaniu świata dowodzi to, że nie rozumie potrzeby zmodyfikowania poznanej na zajęciach teorii państwa i prawa.