Cysterny wstydu i inne przecieki

Znowu nie zadrżała mu ręka – Duda podpisał ustawę o podwyżce paliw

To posłowie PiS skutecznie blokowali w głosowaniach inicjatywy partii ówcześnie rządzącej, czyli PO, utrącając wszelkie próby uszczelnienia cieknących przepisów.

Uroczysta inauguracja kolejnego etapu kampanii wyborczej wypadła wspaniale. W Świecku, nieopodal byłego przejścia granicznego z Niemcami, stanęli pan premier Morawiecki, były minister Joachim „Siorbię Bo Lubię” Brudziński oraz… trzy cysterny. „Cysterny Wstydu”, mówiąc ściśle, a ten wstyd to dlatego, że – zdaniem aktualnie rządzących – za czasów PO-PSL były ona narzędziem przestępstwa. Według autorów kampanii, za rządów PO-PSL za ich pośrednictwem bezwstydnie „wyciekały” z systemu podatkowego tony benzyny. Przez co – jak ogłosił pan premier – Polacy stracili co najmniej tyle kasy, że wystarczyłoby jej na dwa lata „pięćsetplusa”, a za resztę można by jeszcze pobudować liczne żłobki i przedszkola. Dwadzieścia milionów straty dziennie. Tyle winien jest Narodowi za cieknące cysterny rząd Tuska!

 

Tym razem pan minister nie siorbał, ale za to prawie że mlaskał z zachwytu nad skutecznością partii, która szast-prast pozatykała nie tylko wszystkie lepiej płatne posady w Orlenie, ale i wszystkie podatkowe (zwłaszcza VAT-owskie) przecieki. Natomiast co do cystern, to w ramach odkupienia „win Tuska” będą teraz woziły po kraju paliwo wyborcze, przeznaczone do podsycania stosów dla politycznej konkurencji. W tym celu oklejono je informacjami o stratach poniesionych przez Polaków w wyniku „nieszczelnego budżetu”.

Pięknie pomyślane i zrealizowane. I tylko trzeba by jeszcze podjąć pilne działania (powołując odpowiednią grupę na znanym wszystkim komunikatorze), zmierzające do pełniejszej kontroli nad archiwum sejmowym. Bo tuż po świetnie przeprowadzonej akcji „Trzy Cysterny”, w sieci pojawiły się kontrowersyjne materiały z głosowań sprzed lat, wrzucone na Twittera przez sekretarza klubu PO. Z nich zaś wynika, że największymi obrońcami podatkowych przekręciarzy, owych – jak ich nazwał pan premier – „bandytów w białych kołnierzykach” byli posłowie… Prawa i Sprawiedliwości.

Bo to oni skutecznie blokowali w głosowaniach inicjatywy partii ówcześnie rządzącej, utrącając wszelkie próby uszczelnienia cieknących przepisów już na etapie projektów ustaw. Za nic mając zasiłki na wszystkie drugie dzieci oraz niewybudowane żłóbki i przedszkola, wypychali handlarzom kieszenie dwudziestoma milionami dziennie, byle tylko utrudnić „Platformersom” reformę finansów publicznych i zbić na nieszczelnym systemie niezły kapitał. Polityczny, choć może i nie tylko…

Na szczęście mało kto zauważył wpis polityka PO, a już na pewno nikt nie usłyszy o tym w „Dzienniku” TVP ani nie przeczyta w „Sieciach”, niemniej podobne sytuacje nie mają prawa się zdarzać. Ktoś wyraźnie zaniedbał robotę i spektakularna akcja z cysternami została narażona na kompromitację. A wystarczyło uczyć się od najlepszych. Bo weźmy taką prokuraturę. Tam kluczowe dowody giną zawsze wtedy, kiedy trzeba, taśmy kasują się, gdy należy, a informacje w chmurach rozwiewają na wietrze akurat w momencie, gdy zaczynają być niewygodne. No i co kto ministrowi (i jego drużynie) za to zrobi? Przecież on – jak deklaruje – zawsze i w każdej sprawie zachowuje się modelowo, o żadnych nieprawidłowościach nic nie wie i zawsze czyni, co należy. Sam to powiedział panu premierowi i pan premier mu wierzy, bo i czemu nie miałby…

No więc czas byłby najwyższy, żeby takie same zasady zaczęły obowiązywać w archiwach sejmowych, medialnych i w ogóle wszędzie tam, gdzie mogą istnieć jakieś zapisy czy nagrania minionych działań lub wypowiedzi członków i sympatyków partii aktualnie rządzącej. Przez zaniedbania w tym zakresie na marne poszedł już przecież cały wysiłek komisji do sprawy Amber Gold, czy – dopiero co – komisji VAT-owskiej. Miały być „winy Tuska”, a wyszło jak zwykle – że za wszystkimi tymi „aferami” tak czy owak stali politycy PiS-u. A to niewybaczalne. Znaczy – niewybaczalne, że takie informacje w ogóle docierają do opinii publicznej.

 

Wprawdzie elektorat pana prezesa i jego formacji nie dba o takie detale jak spójność czy konsekwencja wypowiedzi polityków własnej opcji (że o logice nie wspomnę), ale opozycja tylko czyha, by coś takiego wyciągnąć i opublikować w polsko-języcznych mediach (do likwidacji po wyborach) ku uciesze „gorszego sortu”.

Po wyborach warto by zresztą znieść wszelkie głosowania, bo nie ma się co wygłupiać, a potem jeszcze najeść wstydu (o ile uczestnicy głosowań przypomnianych przez sekretarza PO w ogóle pamiętają jeszcze, co to za uczucie). I tak wiadomo, że wszystkie decyzje i tak zapadają w gabinecie pana prezesa.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
AndrzejGrzegorzBart Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Bart
Bart

PiS zawsze finanse państwa miało gdzieś. Teraz jest to samo. Inflacja rośnie, jedzenie droższe o 30%, a oni dalej kombinują, jak rozdawaniem nieswojej kasy korumpować wyborców.

Grzegorz
Grzegorz

A ciemny lud daje się kupić za pięćsetplus tak jak kiedyś ciemny chłop był rozpijany przez swego pana.

Andrzej
Andrzej

Chory spędza 8 godzin w karetce pod szpitalem bo nie ma miejsca w szpitalu, a za chwilę następna wiadomość : PIS wysyła kilkadziesiąt pustych cystern po kraju by przykrywać swoje afery, Ludzie gdzie my żyjemy – nie ma pieniędzy na szpitale a na puste ciężarówki są? I to nasze, podatników pieniądze.