Czuję wstyd

Czuję wstyd

„Solidarność” i część Kościoła stały się tylko marionetką w rękach małego człowieczka.

W poniedziałek mieliśmy znowu okazję uczestniczyć w niebywałym spektaklu smoleńskim, jaki serwuje nam co miesiąc reżyser i aktor w jednym czyli poseł K. Jednak nie jego miesiączką chciałabym się zająć. Zupełnie coś innego zwróciło moją uwagę i wprowadziło w stan permanentnego szoku. A właściwie to w stan dwóch szoków.

Szok pierwszy

Zobaczyłam wśród policjantów rosłych chłopów w kamizelkach, którzy okazali się aktywnymi członkami NSZZ „Solidarność”. Oczywiście, nie przyjechali oni wspierać kontrmanifestantów. Chłopaki przyjęli na siebie rolę ochrony posła K. i reszty tych, co wciąż udają, że modlą się za ofiary „poległe” w katastrofie, choć tak naprawdę biorą udział w hucpie PiS-u. Gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że NSZZ „Solidarność” odetnie się od korzeni i stanie przeciwko tym wartościom, o które walczyła w czasach PRL, to popukałabym się w głowę. A jednak… sprzedała nam się „Solidarność”, tylko nie wiem, w imię czego?

W bojowym nastroju kolejny już raz zaczęłam przeglądać historię „Solidarności”, by zrozumieć, dlaczego dzisiaj jest tam, gdzie nie powinna. W 1981 roku na I Krajowym Zjeździe Delegatów uchwalono program, którego określał Związek jako organizację wieloświatopoglądową, reprezentującą pracowników i broniącą ich interesów. Domagano się powszechnego prawa do pracy, jasnego podziału kompetencji organów państwa, demokratyzacji życia publicznego i doboru kadr kierowniczych wg rzeczywistych kwalifikacji. Powtórzę jeszcze raz, bo to ważne – „Domagano się jasnego podziału kompetencji organów państwa, demokratyzacji życia publicznego i doboru kadr kierowniczych wg rzeczywistych kwalifikacji”. Czy ktokolwiek mógłby dzisiaj powiedzieć, że obecnej „Solidarności” leży na sercu demokracja? Patrząc na tych facetów w żółtych kamizelkach, nie widziałam ani kawałeczka troski o demokrację. Zgubili ją gdzieś, zapomnieli, odpuścili?

W 1992 roku IV Zjazd odszedł od wieloświatopoglądowości, uznając za podstawę społeczną naukę Kościoła katolickiego. Zapis ten zawarty jest w preambule poprawionego w listopadzie 2016 roku statutu. No i dobrze. Mogę zrozumieć, że po 1989 roku Związek Zawodowy opiera się na przesłaniu religijnym, ale dlaczego, do licha, poszedł za Polską Instytucją Kościelną, a nie Kościołem, któremu bliżej do nauk papieża Franciszka? Dlaczego występują po stronie tych, którzy właśnie demokrację położyli na obie łopatki? To jakieś kółeczko wzajemnej adoracji zapewne, działające na zasadzie – ty mi coś, a ja tobie za to też coś i szafa gra.

Szok drugi

Tym razem miesiączkę smoleńska wspomagało kilkunastu księży. Wśród nich Stanisław Małkowski, ten, który w 2014 roku odprawiał egzorcyzmy przed Pałacem Prezydenckim. – „Odmówmy dwa proste egzorcyzmy. Aby złe duchy opuściły ojczyznę i różne takie budynki tutaj”. Zasłynął też, określając ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego „uczniem szatana”. Teraz władza się zmieniła, nie trzeba żadnych czarów odprawiać, ale ksiądz twardo przychodzi, wspiera i głosi pisowskie słowo. Taki „lansik”, czy rzeczywiście przekonanie, że jest po właściwej stronie mocy? Zebrało się też sporo kapucynów, którzy sercem i Duchem Świętym wspierają posła K., bo zapewne bez „duchowego” wsparcia księży mógłby się biedaczek pogubić i jeszcze zbłądzić, zapomnieć, komu potem trzeba materialnie podziękować.

Zastanawiam się, czy Kościół rzeczywiście jest tak ślepy, czy tylko udaje? Na jego oczach tworzy się nowy kult, nowa religia, a on co? Daje swoje przyzwolenie, bo widzi w tym swój własny interes, liczy na kasę, czy oczekuje w zamian całkowitego oddania Polski w jego łapki? Pewnie marzy mu się państwo, gdzie nie prawo, nie Konstytucja, ale nauka Kościoła na pierwszym miejscu. Zero aborcji, rozwodów, homoseksualistów wywalić lub leczyć, usunąć ze szkół wszystkie treści, zakłócające katolickie przesłanie. No i w imię tego właśnie, część duchownych robi w bambuko swoich podopiecznych, wmawiając im, że tylko poseł K. zadba o nich, że tylko PiS przywróci katolikom właściwą, dominującą pozycję w państwie. Wmawia im, że 10. każdego miesiąca trzeba być pod Pałacem Prezydenckim, bo to imprezka religijna, to hołd dla tych, co „polegli” pod – a właściwie nad – Smoleńskiem.

Nie pomagają słowa biskupa Pieronka, który nazwał miesięcznice smoleńskie czystą polityką, ani innych duchownych, którzy myślą tą częścią ciała, jaką myśleć się powinno. Zbierają ostre baty, bo jakim prawem bezczeszczą świętość comiesięcznej praktyki, jakim prawem negują prawo do czczenia, demonstrowania wiary smoleńskiej i przy okazji załatwiania spraw stricte politycznych… A wszystko to z Bogiem na ustach i Bogiem w sercu. Oczywiście – tym lepszym, smoleńskim Bogiem.

Ktoś mi powie, że powinnam się już przyzwyczaić. Tak jest i będzie czas jeszcze jakiś. Jednak nie, nie potrafię się z tym pogodzić. Widok chłopaków z NSZZ „Solidarność”, którzy swoją obecnością zaprzeczają, grzebią całą ideę, która legła u podstaw potężnego zrywu Polaków w 1980 roku, mierzi mnie. Czuję wstyd, że jeszcze nie tak dawno do „Solidarności” należałam i płaciłam składki, by kilku buców, którzy nią teraz zarządzają, stawiało cały ruch przeciwko części narodu.

Czuję wstyd, że ten Kościół, który przez lata naszej trudnej historii był ostoją polskości, teraz bierze udział w politycznej hucpie, tańczy z PiSiątkami na grobach ofiar katastrofy, wspiera podział społeczeństwa na lepszych i gorszych. Ci duchowni patrzą nam w twarz z ironicznym uśmiechem i mówią nam, byśmy poszli precz, bo nie jesteśmy Polakami, bo tutaj nie ma miejsca dla takich jak my, bo Polska ma być tylko dla PiS-u i wyznawców Polskiej Instytucji Kościelnej.

„Solidarność” i Kościół – dwie instytucje, wyrosłe zwycięsko z krzywdy, z historii polskiej pełnej bólu, złości – teraz stały się tylko marionetką w rękach małego człowieczka. Teraz mogą budzić tylko pogardę, że sprzedały się za byle co. Szkoda nas, tych, którzy wierzyli w „Solidarność” i tych, którzy są zbyt prawi, by pozwolono im dołączyć do Polskiej Instytucji Kościelnej. W takim kraju jesteśmy coraz bardziej outsiderami.

Tamara Olszewska
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

16
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
7 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
12 Comment authors
StanisławŚlązakAndrzejZgredzinkaKatarzyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
zuza
zuza

To się nazywa dać ciała. Wieczyste potępienie i wykluczenie solidaruchów i klechów – gwarantowane.

Zgredzinka
Zgredzinka

Na tym, czy na tamtym świecie?
Bo dla nich jest tylko tu i teraz. Jak to dla wierzących w życie wieczne.

Ika
Ika

Smutna prawda…

Janek
Janek

To wszystko to prawda tylko co dalej czy potrafimy sie zmobilizowac i dac opor jak w roku 80 czy wszystko olejemy bo nam sie wydaje ze to nas nie dotyczy czy musimy osobiscie doznac skutkow rezimu aby reagowac czy az tak jestesmy samolubni czy przyszlosc nasz naszych dzieci wnukow jest nam az tak obojetna czy wywalczona wolnosc nic juz nie znaczy czy naprawde trzeba doznac krzywdy aby zareagowac czy nie potrafimy juz reagowac na zlo wokol nas mam nadzieja ze zawczasu sie obudzimy i nie dopuscimy do powrotu dyktatury

Tamara
Tamara

Jak widać, nie potrafimy. Każdy gra na siebie, każdy walczy o pozycję lidera opozycji. Partie polityczne nie mają żadnej oferty dla tzw „niezdecydowanych”, obywatelsko biernych. Nie potrafimy ze sobą rozmawiać, o współpracy nie wspomnę. Albo błyskawicznie dojrzejemy albo koniec Polski, w której miejsce dla kazdego.

Tomasz
Tomasz

Jak zwykle popieram Twoje zdanie, ale niezmienne wierzę, że Polak to jednak coś znaczy

magdalena
magdalena

Ci księża i te solidarnościuchy sprzedali się za kasę i władzę, to zera moralne wyzute z przyzwoitości i godności.

Paweł
Paweł

Trzeba zacząć od tego, że te osobniki nie są godne miana księdza! To pazerni (wszystko jedno, czy na władzę, czy na kasę, czy też na pochlebstwa ‚władcufff’) urzędnicy niby-kościelnej instytucji.

Stanisław
Stanisław

Czyli jednak egzorcyzmy ks. Małkowskiego pomogły- Komorowskiego w Pałacu nie ma. I nie będzie.

Zgredzinka
Zgredzinka

Trollu pasudny … mógłbyś tu nie smrodzić ?

Stanisław
Stanisław

Cieszę się, że podziela Pani moją satysfakcję.

Katarzyna
Katarzyna

Szanowna Pani Tamaro, chłopaki przyjęły! Tak jak ptaszki przyleciały, a nie przylecieli. Pozdrawiam

Zgredzinka
Zgredzinka

Chyba … chłopaki przyjęli ?

Andrzej
Andrzej

Solidarność wstyd na całą Polskę. Jak ZOMO w niebieskich kaskach polak przyszedł bić polaka . Szkoda na was „solizomo” sliny

Ślązak
Ślązak

Naleźałem do Solidarności 19 lat nawet jeździłem na protesty(na protesty głównie jeźdzą emeryci górniczy traktują taki wyjazd jako darmową wycieczke do stolicy) ale miarka sìę przebrała gdy usłyszałem od dudy związkowca( co w stanie wojennym pilnował reźimowej tv )odnośnie pracy marketów w święta źe trzeba umieć sobie planować źycie aby nie robić zakupów w święta.Mam trójkę wspaniałych dzieci i czasu na zakupy zwyczajnie w tygodniu brakuje i w Niedziele na spokojnie jest czas to zrobić.Pracuje w górnictwie i od wielu lat jest tylko gorzej a w ostatnich dwóch latach doszło do obniźki wypłat efekt dobrej zmiany więc doszłem do wniosku… Czytaj więcej »

Zgredzinka
Zgredzinka

No, muszę powiedzieć, że bardzo interesujące jest móc przeczytać coś na temat tej dzisiejszej „Solidarności”. Wielu określa ją mianem spisiałej i niewielu rozumie o co tutaj chodzi. Pracownicze związki zawodowe, które kolaborują z władzą, to jakiś absurd.
Robotnicy występujący przeciw robotnikom, w obronie interesów rządzących, to zaprzeczenie idei tego ruchu.
Możesz wyjaśnić jak do tego doszło, że dzisiaj stoczniowcy jadą do stolicy, żeby bronić jakiegoś obłąkańca przed ikoną tego ruchu.