Czy były”loty po koszulę”? Od trzech tygodni Kancelaria Sejmu zwleka z przekazaniem listy lotów Kuchcińskiego

Czy były"loty po koszulę"? Od trzech tygodni Kancelaria Sejmu zwleka z przekazaniem listy lotów Kuchcińskiego

Ach ten były już marszałek Kuchciński. Narobił problemów swojej partii tymi lotami z rodziną. Teraz PiS dwoi się i troi, by pokazać swoją transparentność, praworządność oraz sprawiedliwość i opinia publiczna jest wręcz zasypywana listami lotów innych polityków, tych obecnych oraz poprzednich.

A wszystko po to, by wykazać, że Kuchciński niczemu nie jest winny, bo była to powszechnie przyjęta praktyka również za rządów PO/PSL. Oczywiście, na tapecie jest Donald Tusk i Ewa Kopacz, którzy przecież też latali i to, według PiS, kończy aferę Kuchcińskiego.

 

Tak jak zakończyć aferę ma przygotowywany projekt ustawy o zasadach lotów najważniejszych osób w państwie, choć instrukcja HEAD jest bardzo czytelna i jakiekolwiek nadinterpretacje są tu właściwie niemożliwe. PiS jednak stara się wykazać, iż jest ona nieczytelna, by w ten sposób ratować Kuchcińskiego przed oskarżeniem złamania prawa.

Opozycja nie daje się jednak nabrać na te pozorowane działania partii rządzącej. Ma wiele wątpliwości i zdaje się, że partii rządzącej nie uda się zamieść sprawy pod dywan.  Już wiadomo, że Centrum Informacyjne Sejmu pominęło na przekazanej liście lot żony Kuchcińskiego, podobnie jak i lot marszałka z Warszawy do Rzeszowa odrzutowcem G550 z trzema osobami na pokładzie. Podane są też loty, w których nie ma żadnej informacji o liczbie ich uczestników, co sugeruje, że dopuszczono się i tutaj pewnych nieprawidłowości.

 

Trudno jest zweryfikować informacje o lotach żony Kuchcińskiego czy też innych, nie objętych statusem HEAD w oparciu o dane z Bazy Lotnictwa Transportowego, bo jak się okazuje, zgodnie z wojskowymi procedurami „operacyjny plan lotów” po trzech miesiącach jest już niszczony, stąd nie znajdziemy tu żadnych informacji o lotach byłego marszałka sprzed marca 2018 roku.

Posłom opozycji pozostaje więc czekać na dokumenty z kancelarii Sejmu, które pokażą rzeczywiste dane podniebnych podróży rządowymi samolotami. I chodzi tutaj nie tylko o loty o statusie HEAD, ale i te pozostałe, z wykorzystaniem maszyn wojskowych Sił Powietrznych, w latach od 2015 – do połowy sierpnia 2019. Jednak mijają już trzy tygodnie od złożenia wniosku o udostępnienie tych dokumentów, a kancelaria…milczy.

„Rzeczpospolita” również nie może doczekać się odpowiedzi na pytanie, czy „Kancelaria Sejmu w ogóle posiada komplet dokumentów dotyczących zlecania lotów i ich realizacji, jakie są terminy brakowania takich dokumentów (komisyjnego ich niszczenia)”. W tej sprawie milczy również dysponent lotu oraz komendant Służb Ochrony Państwa, a przecież i oni powinni dysponować odpowiednimi informacjami.

Czy uda nam się wreszcie dowiedzieć, w jakim stopniu zostały złamane procedury lotów…czas pokaże. Czas i faktyczna transparentność partii rządzącej.

Tamara Olszewska

Źródło: rp.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
2 Comment authors
Rafał Psmętek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
smętek
smętek

G. Orwell w książce „Folwark zwierzęcy” opisał zjawisko zwierząt równiejszych od innych. Tak wygląda to teraz w Polsce.

Rafał P
Rafał P

Możemy tutaj lamentować nad tym, jak to kochany pan marszałkunio latał sobie, bo tak mu się podobało, ale nie zapominajmy o tym, że te loty to była tylko część wypraw tego badylarza. Wcześniej rządowa limuzyna musiała go zawieźć na lotnisko. Pytanie: czy tylko jedna, czy jeszcze z obstawą? No i przecież tam pod Rzeszowem z lotniska nie zabierał go szwagier. Tam już musiała czekać na niego limuzyna, która tam zapieprzała poprzedniego dnia, żeby marszałkunio mógł wygodnie i bezpiecznie przewieźć swoją sempiternę do swojej paterajdy. A jeśli lot miał status „head”, to trzeba było przygotować drugą, zapasową maszynę. Skromność tego marszałkunia… Czytaj więcej »