Czy Hołownia stworzy Platformę Obywatelską bis?

Szymon Hołownia jest przekonany, że będzie prezydentem

Hołownia mówi o ruchu społecznym, ale życie szybko nauczy go pokory i zmusi do założenia partii politycznej. Tylko czy na polskiej scenie politycznej jest dla niej miejsce?

Naprawdę jestem ciekaw, w którą stronę pożegluje Szymon Hołownia i w jakim porcie ostatecznie zakotwiczy. Życzę mu jak najlepiej, także z osobistych powodów – w końcu byliśmy kolegami najpierw w „Gazecie Wyborczej”, a potem w „Newsweeku Polska”. Poza tym w tej kampanii wykonał kawał świetnej roboty, wypowiadał się całkiem sensownie i osiągnął niezły wynik.

Z drugiej jednak strony nie podniecałbym się za bardzo tym rezultatem, bo w Polsce takie pozapartyjne inicjatywy bardzo często wybuchają wielkim płomieniem, lecz rychło okazuje się, że paliwem jest tylko słoma. Pamiętacie Janusza Palikota i jego ugrupowanie… jak ono się właściwie nazywało? Ktoś jeszcze pamięta? No właśnie. Przypomnę więc: Ruch Palikota.

Albo przykład świeższej daty: inicjatywa Pawła Kukiza, która okazała się przebojem wyborów parlamentarnych 2015 r. i zdobyła prawie 9 proc. głosów (42 mandaty sejmowe). Dziś praktycznie nie istnieje.
Czy Hołownia podąży tym samym kursem? Tego nie wiemy, ale początki wyglądają podobnie.

Kreatorzy nowych efemerycznych bytów politycznych karmią się żywioną przez sporą część polskiego elektoratu obsesyjną niechęcią do „partyjniactwa”. Wygląda to wręcz na jakiś rodzaj naszego narodowego świra: nie lubimy partii politycznych jako takich. Polityka? Owszem. Ale bez partii. Partie są be.

Tłumy ludzi wyznających ten pogląd nie uświadamiają sobie albo nie przyjmują do wiadomości faktu, że partia jest istotą polityki. Trochę tak, jakby mówili: owszem, kochamy muzykę i kino, ale koncerny płytowe i filmowe kierujące się egoistycznym interesem własnym zasługują na likwidację, nie cierpimy ich.

Szanowni rodacy, bez koncernów praktycznie nie ma rynku muzycznego ani filmu, a bez partii nie ma polityki.

Przekonali się o tym i Palikot, i Kukiz i tłumy innych działaczy, którzy z impetem wdarli się na scenę życia publicznego w kontrze do istniejących ugrupowań, budując swój wizerunek na negacji dotychczasowego systemu partyjnego. Nie przypadkiem Palikot nazwał swoją inicjatywę właśnie „Ruch Palikota”. Nie partia, nie stronnictwo. Życie jednak bardzo szybko nauczyło go pokory. Innych też. Mieli prosty wybór: albo zaakceptują reguły gry obowiązujące w polityce i staną się normalną partią polityczną, albo od razu wylądują na marginesie.

Jednym się udało, innym nie. Porażkami okazały się właśnie Ruch Palikota czy inicjatywa Kukiza. A przykład sukcesu? Platforma Obywatelska. Niewiele osób już dziś pamięta, że w zamierzchłych czasach, gdy Donald Tusk i grupa innych polityków dokonała rozłamu w Unii Wolności, wyprowadzając z tego ugrupowania zdecydowaną większość aktywów politycznych, nowa inicjatywa była czymś amorficznym i początkowo przybrała postać stowarzyszenia. Stąd też nazwa „Platforma”. Równie dobrze mogłaby być „Partia Obywatelska”, jednak jej założyciele też odżegnywali się od „partyjniactwa” i puszczali oko do wyborców czujących awersję do partii politycznych.

Dziś jeszcze Hołownia kurczowo trzyma się koncepcji tworzenia jakiegoś amorficznego ruchu obywatelskiego. Objeżdża kraj i próbuje w działaczach podtrzymać spontaniczną energię, która ich przepełniała w trakcie kampanii. Życie jednak bardzo szybko zmusi go do zaakceptowania reguł obowiązujących w świecie gry politycznej.

I wówczas stanie wobec jeszcze trudniejszego pytania: jaka właściwie ma być jego partia? Jakie jest jej miejsce w otoczeniu innych ugrupowań? Jeśli ma być umiarkowana, centrowa, łagodnie liberalna, proeuropejska, akceptująca system wartości nowoczesnego, otwartego i tolerancyjnego chrześcijaństwa – wówczas będzie miała problem z wytłumaczeniem wyborcom, po co właściwie Polsce potrzebna jest Platforma Obywatelska bis.

Wojciech Maziarski
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Waldemar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Waldemar
Waldemar

W normalnej demokracji parlamentarnej, gdzie opozycja jest uznawanym partnerem życia politycznego, i zachowywane są reguły określone przez konstytucje – ktos taki jak Holownia byłby po prostu rzecznikiem dużej grupy wyborców i zapewne miałby swoje miejsce w parlamencie. Być może też szanse na sformowanie w przyszłości własnego rządu. W Polsce, gdzie partia, na która jak widać głosuje tylko część wyborców – jak w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych – powoli staje się tym, czym w PRL była PZPR czyli partią całkowicie niekontrolowanej władzy, Hołownia ze swoim ruchem jest juz tylko – przykro to rzec – elementem scenografii do szopki pt. Demokracja Polska, Normalny… Czytaj więcej »