Czy kapitaliści pomogą obronić Polskę przed PiS?

Czy kapitaliści pomogą obronić Polskę przed PiS?

Trzymajmy kciuki za zagranicznych inwestorów, którzy walcząc o swoje pieniądze, przy okazji bronią polskiego państwa prawa.

Francusko-holenderskie przedsiębiorstwo Unibail-Radamco, prowadzące w Warszawie kilka dużych galerii handlowych, poinformowało, że jego placówki będą w niedziele otwarte i poprosiło najemców lokali o informację, czy zamierzają otworzyć swe sklepy. Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele nie nakazuje zamknięcia galerii – twierdzi Unibail-Radamco i argumentuje, że prawo dopuszcza działalność rozrywkową i gastronomiczną (kina, restauracje, kawiarnie, cukiernie), a także pozwala w niedziele prowadzić sprzedaż w sklepach, jeśli za ladą będzie stać właściciel, a nie zatrudniony pracownik. Tymczasem w wielu sklepach w galeriach sprzedaż prowadzą właśnie ich najemcy, czyli właściciele.

Może się więc okazać, że mimo uchwalenia restrykcyjnej, ideologicznej ustawy, naruszającej wolność obywateli i ingerującej w ich styl życia („macie w niedziele chodzić do świątyni katolickich, a nie komercyjnych”), część galerii pozostanie otwarta, choć nie wszystkie sklepy będą w nich tego dnia czynne. Unibail-Radamco jest w Warszawie właścicielem Arkadii, Galerii Mokotów, Wileńskiej i CH Ursynów.

Z wielu powodów trzymam kciuki za powodzenie akcji francusko-holenderskiej firmy. Po pierwsze dlatego, że każdy wyłom prowadzący do erozji nowego prawa jest pożądany. Im prędzej do wszystkich – także do zwolenników zakazu – dotrze, że takie regulacje są nieżyciowe, szkodliwe i idiotyczne, tym lepiej. Im prędzej życie wedrze się we wszystkie szczeliny i luki nowej ustawy, rozsadzając ją od środka, tym prędzej ustawodawcy będą musieli wejść pod stół i odszczekać, przyznając, że popełnili wielki błąd, zakazując ludziom spędzać niedziele tak jak lubią.

Liczę tu na pomysłowość i aktywność Polaków, którzy nawet w PRL, w którym prywatna przedsiębiorczość była prawnie reglamentowana i zepchnięta do getta, potrafili przeciwstawić się państwu, organizując drugi obieg gospodarczy.

Zagraniczny właściciel testuje polskie państwo prawa

Akcja Unibail-Radamco jest jednak ważna także z powodów politycznych, bo stanowi swoisty test kondycji polskiego państwa prawa. Z najwyższą uwagą powinniśmy czekać na jego wynik, licząc, że będzie pozytywny.

Unibail-Radamco zachował się tak, jakby prowadził działalność w normalnym demokratycznym i liberalnym państwie prawa, w którym to, co nie jest zakazane, jest dozwolone, a w przypadku sporów z władzą, każdy – nawet szeregowy obywatel – może odwołać się niezależnego sądu, którzy rozpatrzy jego sprawę obiektywnie i bezstronnie.

Francusko-holenderski przedsiębiorca udał, że nie rozumie, w jakich warunkach przyszło mu w Polsce działać. Zignorował deklaracje władzy, która twierdzi, że reprezentując „suwerena”, stoi ponad prawem i że jej wola jest ważniejsza od paragrafów. Przeszedł do porządku dziennego nad faktem, że zakaz handlu w niedziele wspiera potężna koalicja PiS-owskich właścicieli Polski, biskupów i związkowców z „Solidarności” i że stawką w tej grze nie jest zwykłe przestrzeganie przepisów, lecz ideologiczne podporządkowanie się tym, którzy we własnym mniemaniu ucieleśniają ducha narodu. Odmawiając położenia uszu po sobie, Unibail-Radamco rzuca tej koalicji rękawicę, najwyraźniej wierząc, że Polska wciąż jeszcze jest państwem prawa i że w razie czego może liczyć na pomoc sądu.

Miejmy nadzieję, że wynik tego testu będzie odmienny niż w Rosji, gdzie biznesmen Michaił Chodorkowski w swoim czasie też postanowił poddać próbie kondycję państwa prawa i rzucił władzy rękawicę. Dziś już przebywa na wygnaniu, a jego biznesowe imperium zostało przez rządzących rozdrapane i rozdane posłusznym oligarchom.

Jak to robi węgierskie państwo mafijne

Oczywiście, aż tak źle u nas nie będzie. Mimo wszystko jesteśmy częścią Unii Europejskiej. Zresztą nawet w czasach komunizmu polityczne obyczaje i standardy traktowania ludzi niepokornych były u nas znacznie bardziej cywilizowane niż za wschodnią granicą. Bliżej nam było do Budapesztu niż do Moskwy.

Dziś też coraz bardziej zbliżamy się do standardów węgierskich, tyle że nie jest to wiadomość krzepiąca. Ci, którzy w Budapeszcie nie chcą się podporządkować i złożyć hołdu władzy, muszą się liczyć z poważnymi konsekwencjami. Socjolog Bálint Magyar, były minister edukacji, a przed 1989 r. działacz antykomunistycznej opozycji demokratycznej, w książce „Anatomia węgierskiego państwa mafijnego” pisze: – „Na Węgrzech, jeśli jakiś właściciel firmy stawia opór, nie mierzy się do niego z rewolweru ani nie podkłada mu do łóżka odciętej końskiej głowy – to nie jest styl państwa mafijnego, zresztą nie ma ono potrzeby, by tak się zachowywać. Trup nie ściele się na ulicach. W państwie mafijnym miejsce napakowanych bandziorów specjalizujących się w ściąganiu haraczy zajmują parlament, urząd podatkowy i prokuratura. Gdy właściciel stawia opór, można nasłać na niego parlament, który jedną nowelizacją ustawy wyeliminuje z rynku oporną firmę”.

Doświadczyło tego choćby przedsiębiorstwo reklamy zewnętrznej ESMA, specjalizujące się w umieszczaniu reklam na latarniach w Budapeszcie. Właściciel firmy znany był z opozycyjnych sympatii. Pewnego dnia zgłosił się do niego jeden z oligarchów związanych z władzą i zaproponował: kupię od pana przedsiębiorstwo. Właściciel najwyraźniej nie zrozumiał, że to propozycja nie do odrzucenia, bo odmówił. Wkrótce w firmie pojawili się urzędnicy skarbowi. Ale ponieważ i to nie przekonało go do sprzedaży, w ciągu kilku tygodni parlament przyjął ustawę zgłoszoną przez „niezależnego” posła, która ze względów bezpieczeństwa zabraniała umieszczania jakichkolwiek ogłoszeń w odległości 5 metrów od jezdni. W ten sposób ESMA straciła możliwość wieszania reklam na latarniach, a jej wartość rynkowa spadła do zera. Za grosze wykupił ją inny oligarcha z obozu władzy. A potem oczywiście parlament anulował zakaz wieszania reklam przy jezdni.

Innym węgierskim przykładem pokazującym, co może spotkać butną, nieposłuszną firmę, jest przypadek darmowej gazety „Metropol”, która ukazywała się od 1989 r. Utrzymywała się z reklam i była kolportowana głównie w przejściach podziemnych i na stacjach metra w Budapeszcie. W 2011 r. jej zagraniczny właściciel Metro International S.A. dostał „dobrą radę”, by sprzedać dziennik spółce związanej z obozem władzy. Bo jak nie, to straci wszystkie państwowe ogłoszenia oraz prawo do kolportowania gazety w metrze, przejściach podziemnych i na terenach kontrolowanych przez prawicowy samorząd stolicy. Rada została wysłuchana i „Metropol” zmienił właściciela.

Węgierskie metody mafijne na polskim Podhalu

Przed wyborami 2015 r. stosowanie takich mafijnych czy gangsterskich metod wydawało się w Polsce niemożliwe. Ostatnio jednak pojawiły się sygnały wskazujące, że polska władza uważnie studiuje i stara się naśladować sposoby stosowane przez bratanków. Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie kolejki na Kasprowy Wierch, którą związani z PiS zakopiańscy bonzowie chcieliby przejąć od zagranicznego właściciela. Już w czasie kampanii wyborczej i Kaczyński, i Duda zapowiadali, że udzielą im pomocy.

I rzeczywiście – państwowa PKP przekazała starostwu tatrzańskiemu grunt, na którym stoją urządzenia kolejki, dając lokalnym władzom narzędzie do wywierania presji na właściciela – firmę Altura z Luksemburga. Nawiasem mówiąc, Altura to poważny gracz, nie żadna spółka-krzak. Jest częścią funduszu inwestycyjnego MidEuropa Partners, który zainwestował w Polsce kilka miliardów złotych, m.in. w Żabkę, LuxMed, Allegro.

Po przejęciu gruntów przez starostwo Tatrzański Park Narodowy zyskał prawo do pobierania opłaty za dzierżawę terenów pod kolejką i uznał, że nie będzie honorować umowy zawartej wcześniej przez Alturę z PKP. Ponieważ luksemburski właściciel nie zamierza ustąpić, TPN zażądał… zamknięcia kolejki i demontażu urządzeń. Ten pojedynek jeszcze nie został rozstrzygnięty, ale widać, że przewaga jest po stronie PiS-owskiego państwa, które składa luksemburczykom „propozycję nie do odrzucenia”.

Wygląda na to, że za chwilę będziemy świadkami kolejnego starcia, w którym naprzeciw PiS-owskiej władzy stanie francusko-holenderska spółka Unibail-Radamco, usiłująca otworzyć galerie handlowe w niedziele.

Trzymajmy więc kciuki za zagranicznych właścicieli. Walcząc o swoje pieniądze przy okazji walczą też o polskie państwo prawa.

Wojciech Maziarski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
ZgredzinkaMariuszkrzysztofMarekParagraf22 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Paweł
Paweł

Bzdura i neoliberalna propaganda! Akurat wam chodzi o państwo prawa… chodzi o kasę dla waszych mocodawców tylko i wyłącznie. Akurat sieci handlowe, półniewolnicze manufaktury są jak najbardziej stroną w tym sporze, Jeśli chcecie walczyć o państwo prawa to proponuję zająć się kredytami frankowymi, czy lichwiarzami jak vivusy, prowidenty itd,,, Tu ponieważ kasa się zgadza państwo prawa jakby nie stanowi żadnej wartości, po prostu sektor bankowy jest na tyle silny, że uprawia bandyterkę i nie przejmuje się prawem, cała masa kredytów frankowych została udzielona z naruszeniem interesów konsumenta, potwierdzonych wcześniej prawomocnymi orzeczeniami sądów, Ale tu bezprawie kwitnie, bo każdy kredytobiorca musi… Czytaj więcej »

krzysztof
krzysztof

Ble, ble, dogmatyczne neokomunistyzne ble, ble. Tak pieprzyć to może tylko kasta bogatych, dobrze ustawionych mądrali, co nabrali kredytów we Frankach i dobrze na tym wyszli. Niech się odpieprzą od biednych, których nie było stać na branie kredytu i co cieszą się, że mają pracę. I niech zostawią w spokoju studentów co pracują w niedziele bo w tygodniu nie mogą. A jeżeli naprawdę chodziłoby w tej ustawie o poprawę losu pracujących w niedzielę, to wystarczyłyby zmiany w prawie pracy, tak, żeby zapewnić każdemu pracownikowi dwie wolne niedziele

Mariusz
Mariusz

Pawełku, ogarnij się…kredyty frankowe to obiecał załatwić Jędrek, więc nie odkręcaj kota ogonem. A Viviusy i Providenty to rzeczywiście problem, bo naciągają naiwnych, tylko, że…tu właśnie może sobie „poszaleć” bractwo pisowskie…Swoją drogą…Takim giga-mega-naciąganiem są SKOK-i. Coś Ci to mówi? A Galerie są nie tylko dla wierzących, więc pozwólcie, żeby niewierzący się w nich dalej modlili a wierzący w kościołach. A o sprzedawczynie i sprzedawców się nie martwcie, wystarczy zapis w ustawie, że każdy ma prawo do wolnej niedzieli i zobaczysz co się stanie…

Paragraf22
Paragraf22

Ciekawe co by się działo gdyby ten luksemburski właściciel kolejki na Kasprowy Wierch podporządkował by się do polecenia, rozebrał kolejkę, zdemontował słupy i wyburzył budynki. Już widzę tych górali zwolenników PiSs.

Zgredzinka
Zgredzinka

PiS wybudował by im nową kolejkę … bo on wszystko robi od nowa,

Marek
Marek

Polskę przed pis-bolszewią musimy obronić sami, ale strasznie ciężko to widzę przy 43% poparciem dla JK, naród najpierw musi pójść po rozum do głowy.