Czy Małgorzata Kidawa-Błońska jest w stanie wygrać wybory?

Jak się rysuje polityczna przyszłość Małgorzaty Kidawy-Błońskiej?

To najważniejsze z pytań politycznych do maja 2020 r. Najważniejsze, bo wygrana opozycyjnego kandydata przesądzi o kształcie Polski i jej marszu z powrotem do UE, do porządku prawnego i europejskich norm lub na wschód do Putina.

Nie ma polityka idealnego i nie ma takiego także w tej kampanii prezydenckiej, ale to przecież kampania wyjątkowa, bo opozycji i jej wyborcom nie idzie w niej o wyłonienie najlepszego z możliwych kandydatów, ale o kandydata, który będzie w stanie wygrać z Andrzejem Dudą i odebrać PiS władzę absolutną.

Wbrew pozorom to rozróżnienie istotne, bo zupełnie inaczej i według innych kryteriów ocenia się kandydatów, kiedy sytuacja jest normalna, czyli trwa w najlepsze niczym niezagrożona demokracja, a inaczej kiedy Polska, jako demokracja, walczy o życie.

 

Moim zdaniem, mamy do czynienia z drugą z tych sytuacji i dziwi mnie, że politycy opozycji (bo u polityków PiS to zrozumiałe) zachowują się, jakbyśmy mieli do czynienia z pierwszą.

Trwa radosny korowód wystawiania coraz to nowych kandydatów, bez najmniejszych realnych szans na pokonanie urzędującego prezydenta. Jest więc barwnie lewicowy Robert Biedroń, który mimo że na konwencje przyciągał tłumy, do urn przyciągnął ledwo 6 procent wyborców. Jest Władysław Kosiniak- Kamysz, który szans z Dudą nie ma zgoła żadnych, ale co tam, przy okazji podlansuje PSL (wersja oficjalna) i siebie (wersja rzeczywista). Jest Szymon Hołownia, kandydat niezależny, w sondażach stojący podobnie jak Biedroń, zainteresowany nie tyle – jak sądzę – prezydenturą (choć pewno jak każdy liczy, że a nuż jakimś przypadkiem się uda), co budową nowej partii politycznej. Są też   inni, pomniejsi kandydaci.

I jest Małgorzata Kidawa-Błońska, wystawiona przez Koalicję Obywatelską, która nie jest może partią olbrzymią, ale z opozycyjnych największą i najbardziej się liczącą zaraz po PiS.

Czytam, słucham, oglądam i wiem, że jak do każdego z tych kandydatów, tak i do niej zastrzeżeń wyborcy opozycji mają sporo. Za mało się pokazuje (prawda), unika wywiadów i wystąpień publicznych (prawda), za mało jeździ po Polsce i pracuje (prawda), ma na koncie kilka gaf (prawda) i nie umie z nich wybrnąć (prawda) i potrzebny jej natychmiast świetny PR-owiec (prawda). Wszystko to po ludzku prawda i to Państwo, wyborcy, zdecydują, czy mimo tych wad piszecie się na Małgorzatę Kidawę-Błońską lub innego kandydata opozycji czy nie, nawet jeśli to będzie oznaczać zwycięstwo prezydenta PiS i dalsze absolutne rządy tej partii.

W kwestię osobistych wyborów i preferencji nie wnikam, ale moim zdaniem, podejmując decyzję o głosowaniu na określonego kandydata, trzeba kierować się tym razem (jeśli się chce powrotu demokracji i państwa prawa) zupełnie innymi kryteriami niż zazwyczaj, a mianowicie nie tylko, a nawet nie głównie sympatią i antypatią, ale strategią polityczną, zakładającą skuteczność.

Sądzę, że w tych wyborach każdy, zanim odda głos, musi postawić sobie tylko jedno jedyne pytanie: czy mój głos przybliży, czy oddali zwycięstwo nad PiS?

Inne kryterium po prostu nie istnieje, głosowanie emocjami i „chceniem”, impulsem to będzie głos stracony. Głosowanie na kandydata bez szans, to będzie głos na PiS.

 

Nie piszę tego, żeby się Państwo na mnie oburzali albo po to, żeby wytworzyć w moich czytelnikach wrażenie, że znowu ogranicza się ich wolny wybór i zachęca do wybierania słynnego mniejszego zła. Ja sama zresztą od dawna na to mniejsze zło głosuję i nie obrażam się za to na rzeczywistość, bo takie po prostu jest życie. Piszę, żeby Państwo uświadomili sobie wagę swoich wyborów i powody, dla których trzeba kierować się w nich rozumem i chłodną kalkulacją.

Artykuł zatytułowałam „Czy Małgorzata Kidawa-Błońska jest w stanie wygrać wybory”, ponieważ to ona jest teraz kandydatką, która według sondaży ma największe szanse pokonać Andrzeja Dudę, ale tak naprawdę wesprzeć należy najsilniejszego kandydata opozycji – jeśli oczywiście ktoś opowiada za zmianą tego, co jest na lepsze.

Eliza Michalik
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

12
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
3 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
IrenaObserwatorGrześjurekech Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Janik
Janik

Uważam że każdy, choćby najgorszy, prezydent byłby lepszy od prezydenta pisowskiego.
Jestem realistą i znam trochę historię i dlatego myślę że przy dzisiejszej konstelacji jednak prezydentem będzie znowu Duda. (Nie piszę pan bo gdzie mu tam do pana, mimo wykrzykników Kaczyńskiego). Dzisiaj PKW, sądy, prokuratura itd., itd. zależne są od pisu i obojętnie ile głosów dostanie Duda i tak wygra. Pamiętacie czasy komuny? Zmiany w polityce nastąpią dopiero jak przeciętny polak poczuje zmiany na własnej skórze i zrozumie że każdy rząd, choćby najlepszy, musi mieć kontrolę. Ktoś mądry powiedział że władza absolutna korumpuje absolutnie.

Tom&Jary
Tom&Jary

Jeżeli Pani Kidawa zdecydowała się kandydować na urząd prezydenta to może niech nam pokaże że jest tego warta. Podejście że trzeba głosować na nią bo Pis wygra nie sprawdza się od 2015 roku. I dziwię się że PO niczego to nie nauczyło. Ja mam wrażenie, że oni nie chcą wygrać. Wywiad Pani Kidawy w kropce nad i ukazał kobietę wystraszoną, bez energii, nie pewnej tego co mówi. Nie wspomnę już o innych wpadkach. Dlaczego Pani odwołuje się do zdrowego rozsądku obywateli, wybór innego prezydenta niż Duda myślę, że dla wielu jest oczywisty, ale niech kandydat ten jedyny rozpali Polaków żeby… Czytaj więcej »

ech
ech

I o tym pisała pani Eliza, kandydaci rozpalać i prześcigać się mogą w kraju o stabilnej demokracji. W sytuacji zagarnięcia wszelkich praw i wolności przez pisich, jest walką o przetrwanie – fajerwerki niech czekają na lepsze czasy.

gboor
gboor

To znaczy, że w obliczu zagrożenia demokracji kandydat mający ją ratować może być byle jaki, bez energii i przekonania, jak Kidawa-Błońska??
Kombinacje, że trzeba głosować na kogoś na kogo się nie chce, są nonsensowne i wynikają z nieznajomości ordynacji w wyborach prezydenckich. Tu nie działa przelicznik D’Hondta, jak w wyborach parlamentarnych, więc żaden głos na dowolnego kandydata opozycji nie jest „zmarnowany”.

Halina
Halina

Ogólnie się zgadzam, ale niezupełnie co do prawd na temat Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Ponieważ jest to moja kandydatka, pilnie obserwuję jej wystąpienia. I uważam, że jest coraz lepiej. Mówi coraz płynniej, z sensem, reaguje na bieżące wydarzenia. Występuje z członkami PO, kandydatami na szefa PO , równocześnie chce zachować do nich dystans. Pierwszy był Arłukowicz i ma być w jej sztabie wyborczym. Potem był Budka, Siemoniak i Sienkiewicz. Dementuje plotki o trudnościach w PO. Będzie dobrze. Tylko niech koniecznie weźmie udział w debacie kandydatów, która z pewnością się odbędzie. Oczywiście debata musi być w stylu TVN nie tvpis. Pani Małgorzata da… Czytaj więcej »

gboor
gboor

Bez sensu. W pierwszej turze można głosować na kandydata którego się faktycznie popiera, a nie na jakieś „mniejsze zło”. Tu nie działa żaden przelicznik, czy to D’Hondta, czy jakikolwiek inny, decyduje wyłącznie rzeczywista liczba głosów. W jaki więc sposób głos oddany na kandydata opozycji innego niż wiodący w sondażach miałby sprzyjać Dudzie lub działać na niekorzyść opozycji?? Dopiero w drugiej turze głosuje się na kandydata mniej niechcianego – po to ją wymyślono. Pani Kidawa-Błońska przegra koncertowo, w pierwszej lub drugiej turze. Jest totalnie nijaka, nieprzekonująca i dla nikogo. Pachnie na kilometr produktem partyjnego marketingu, nie autentyzmem. Nie pociągnie za sobą… Czytaj więcej »

Goool
Goool

Hasło dla pisu już wymyśliła: „Kaczyńskiemu zależy tylko na Polsce”. Kurtyna.

Irena
Irena

Przeczytaj cala wypowiedz….ze zrozumieniem. !!!

jurek
jurek

Kolejne wybory, a nikt z badaczy nie próbował oszacować odsetka głosującego za wskazaniem z ambon. Wspominając o partyjnym zaangażowaniu Kościoła chyłkiem przechodzi się do następnych tematów.
Demokracja przegrywa, bo ten niewielki (? – nikt tego nie zbadał) odsetek wpływa na wynik wyborów i ciągle jest to temat TABU. Za chwilę Kościół wskaże kandydata, a my tabuizujmy temat, aż do kryzysu.

Grześ
Grześ

zdecydowanie jest w stanie wygrać te wybory, zależy to tylko od niej samej i sztabu a dokładnie ludzi w tym sztabie z całego serca życzę wygranej.

Obserwator
Obserwator

Zdecydowanie należy zainwestować w profesjonalnych speców od PR- to pokazały poprzednie wybory prezydenckie i jeżeli tym razem PO tak wesprze kandydatkę na ten urząd jak wsparła Komorowskiego to może być kiepsko. Platformo, czekamy że tym razem wyciągniesz wreszcie wnioski i nie wykręcisz się sianem ale zainwestujesz w prawdziwych specjalistów od tej roboty. Jeżeli dobrze prowadzona kampania mogła wypromować coś takiego jak obecny lokator pałacu to nie ma wątpliwości, że z odpowiednią kampanią Kidawa rozniesie swojego rywala (może nawet w pierwszej turze) czego w swej naiwności gorąco jej życzę.

Irena
Irena

Od zawsze pisze , ze mnożenie się innych kandydatow na prezydenta tylko wzmacnia dude …..czy można komentowac EGO każdego z nich ? Scigaja się tylko dla swojego ego ….jak to faceci . Szczescie , ze kobiety maja rozsadek !!! Pani Malgorzata moim zdaniem powinna być PIERWSZYM Prezydentem naszej sponiewieranej , zeszmaconej , oglupialej , nieszanowanej , wyśmiewanej ojczyzny !!! Tego zycze wszystkim myslacym !!!