Czy ministerstwo nękało ludzi i łamało prawo?

Czy ministerstwo nękało ludzi i łamało prawo?

Czy minister Ziobro stworzył w Ministerstwie Sprawiedliwości zorganizowaną grupę do nękania ludzi? Czy wiedział o łamaniu prawa? Czy poniesie odpowiedzialność za to, że w jego resorcie zajmowano się tworzeniem i kolportowaniem nienawistnych, obraźliwych plotek o sędziach krytykujących rząd? Czy zostanie zdymisjonowany?

 

Pytanie nie brzmi, jak chciałoby sądzić wielu internautów, a nawet dziennikarzy: czy minister Ziobro wiedział o tym, że jego najbliższy współpracownik i prawa ręka kieruje grupą nękającą sędziów krytykujących jego resort. Pytanie brzmi: czy to on zlecił te działania.

Po lekturze tekstu Onetu o działającej w Ministerstwie Sprawiedliwości farmie trolli, w wyjątkowo brutalny sposób nękających 20 sędziów ze stowarzyszenia Iustitia, nie sposób nie postawić pytania, czy to w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę zwykły zdrowy rozsądek i życiowe doświadczenie, żeby minister Ziobro o tym nie wiedział?

Czy to możliwe, żeby wszystko działo się poza nim, żeby Łukasz Piebiak, jego zastępca, prawa ręka i najbliższy współpracownik robił takie rzeczy, zorganizował grupę systemowo i długotrwale „pracującą” nad zniszczeniem, oczernieniem, pozbawieniem wiarygodności i dobrego imienia dwudziestu sędziów, żeby zatrudniał do tego co najmniej jednego pracownika ministerstwa (tak wynika z jednej z nagranych rozmów, którymi dysponuje Onet), poświęcał na to czas i pieniądze – a jego szef, któremu to przynosi korzyść, nic o tym nie wiedział? A przecież zawsze, szukając winnego i motywu najpierw stawiamy pytanie: komu to przyniosło korzyść?

Opisana przez Onet sprawa to z pewnością jedna z największych afer tego rządu. PiS reaguje jak zwykle: próbuje ograniczyć straty wizerunkowe. Piebiak stracił stanowisko, a Ziobro odciął się od niego i zadeklarował, że o niczym nie wiedział. Brzmi to wszystko kompletnie niewiarygodnie i wygląda na desperacką próbę ograniczenia strat wizerunkowych i ocalenia przez Ziobrę stanowiska.

 

Czy to się uda, zobaczymy. Zależy to nie tylko od Jarosława Kaczyńskiego, ale też w dużym stopniu od dziennikarzy – czy zajmą się tą aferą tak dokładnie, jak na to zasługuje i nie spoczną, dopóki nie znajdą odpowiedzi na wszystkie pytania. Od kiedy to trwało, kto był zleceniodawcą, kto za to płacił i z czyich pieniędzy, czy i jacy pracownicy ministerstwa brali w tym udział. I wreszcie: w ilu miejscach złamano prawo i kto pójdzie za to siedzieć?

Eliza Michalik

Więcej komentarzy Elizy Michalik w wersji Video na YouTube  – Eliza Michalik

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

8
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
gustawJantarsmętekBartAntyKaczor Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
greg
greg

Ziobry nikt nie ruszy, bo w przeciwnym przypadku jeszcze zdąży wezwać szeregowego posła pragnącego zarządzać dwoma wieżami na przesłuchanie. A i w innych przypadkach, takich jak: działki premiera, KNF, loty, skoki, itd., sprawy mogłyby nabrać nagłego przyspieszenia.

tomek
tomek

25.05.2017 do ministra sprawiedliwości wpłynęła petycja mieszkańców Elbląga o odwołanie prokuratora rejonowego jarosława żelazka. Dlaczego Ziobro boi się opublikować jej na stronie ministerstwa zgodnie z ustawą o petycjach z dn.11.07.2014 (Dz. U. z 2014 r. Poz. 1195 art. 8 §1 )? Dlaczego do dnia dzisiejszego nie udzielił odpowiedzi autorom petycji.

smętek
smętek

Uprzejmie wyjaśniam, że Ziobro czuje się osobnikiem ponad prawem a autorów petycji lekceważy jak odpady atomowe. Prokurator Żelazko stał się pokornym wasalem.

HerodAntypis
HerodAntypis

Ziobro tak się zesrał, że nawet nie poczuł jak mu się w gaciach mokro zrobiło. A smród wokół to od innych. Jak w oku cyklonu.

AntyKaczor
AntyKaczor

Odpowiedzi brzmią: Zero o niczym nie wiedział, trwało to od niedawna. Nikt za to nie płacił – miłość Ojczyzny motywowała. Był to odosobniony przypadek i prawo nie zostało złamane. Czy to coś przypomina? Tak będzie. Na pewno do wyborów. Potem …się zobaczy. w końcu trwa walka o „prawdziwe” media

Bart
Bart

Cały problem polega na tym, że pisowski elektorat musi zrozumieć, że takie rządowe nękanie może dotknąć każdego. Popierającego pis nauczyciela, urzędnika, policjanta czy pielęgniarkę też.

Jantar
Jantar

Pytanie także brzmi, czy ci pracownicy służb przekazywali zaprzyjaźnionym z PiS mediom informacje na temat chociażby samorządowców z opozycji, pracowników naukowych uczelni, lekarzy, polityków opozycji, etc. Koniec końców resort Ziobry ściśle współpracował ze służbami, a te na usługach PiS-u i na mocy odpowiednio przygotowanych przepisów wprowadzonych przez PiS, mogły bez żadnych przeszkód zbierać materiał na każdego obywatela protestującego przeciwko władzy, żeby ten materiał w odpowiednim momencie wykorzystać. I w tym kontekście sprawy znów znaczenia nabierają słowa Falenty, że cała afera podsłuchowa była zorganizowana na zlecenie PiS, a celem była władza absolutna. Obecna afera z hejtem na sędziów także ma celu… Czytaj więcej »

gustaw
gustaw

oczywiscie ze Zbigniew Ziobro wiedzial o wszystkim. Byc moze nawet koordynowal tym hejtem.