Czy PiS polegnie na „repolonizacji mediów”?

Czy PiS polegnie na „repolonizacji mediów”?

Politycy obozu władzy, przygotowując „repolonizację” mediów, chyba nie do końca zdają sobie sprawę, że chcą wypowiedzieć wojnę i Unii Europejskiej, i Waszyngtonowi.

Po zwycięstwie Andrzeja Dudy politycy PiS, uspokojeni, że nie grozi im prezydenckie weto, a zarazem zaniepokojeni, bo przecież wygrali tylko o włos i tylko dzięki nagonkom partyjnych, a niegdyś publicznych mediów, zaczęli się prześcigać w pomysłach, co należy w tej kadencji zrobić, by taka sytuacja się już nie powtórzyła. By już zawsze wygrywać.

Trzeba zmienić ordynację i podzielić Polskę na 100 okręgów. Trzeba „zrepolonizować” – to znaczy: zniszczyć i przejąć – niezależne prywatne media. Wypowiedzieć konwencję antyprzemocową. Zaostrzyć i tak już drakońską i absurdalną ustawę antyaborcyjną. Zmienić programy nauczania szkół i uniwersytetów. I tak dalej.

 

Większość z tego to pic na wodę, fotomontaż i infantylne rojenia. Te plany mogłyby się powieść pod jednym tylko warunkiem: że obóz władzy byłby spójny i zgodny w ich realizacji. Jednak już pomysł wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej, którą Mateusz Morawiecki ku wściekłości Zbigniewa Ziobry skierował do Trybunału Konstytucyjnego, pokazał, że koalicjanci kombinują przede wszystkim, jak samemu się politycznie obłowić, a sojusznika pognębić. Teraz mgr Julia Przyłębska, odkrycie towarzyskie Jarosława Kaczyńskiego, w przerwach między układaniem jadłospisu proszonych obiadów będzie mogła się wgłębiać w niuanse konwencji, zastanawiając się, czy występowanie w roli kucharki i kelnerki Prezesa Tysiąclecia można uznać za przemoc domową. I czy to zgodne z konstytucją. Wielkie to wyzwanie intelektualne, więc mgr Przyłębska z pewnością będzie dumać bardzo długo.

Między bajki można też włożyć pomysł podzielenia Polski na 100 mniejszych okręgów wyborczych, co w połączeniu z obowiązującym w Polsce systemem wyborczym d’Hondta zagwarantowałoby wieczną władzę partii dużych i marginalizację małych. PiS nie zdoła tego przeprowadzić, bo napotka opór swoich koalicjantów. Ani Gowinowi, ani Ziobrze nie uśmiecha się rola dożywotnich przystawek PiS, a właśnie tak by się to musiało skończyć – nigdy już nie mieliby szans na samodzielne wprowadzenie do Sejmu swoich posłów i zdani byliby na łaskę Wielkiego Brata, który może przyjąłby paru ich ludzi na swoje listy, pod warunkiem wszakże, że byliby grzeczni, posłuszni i lojalni.

Zostań patronem KODUJ24.PL

W jednej tylko sprawie koalicjanci „dobrej zmiany” są zgodni: że trzeba się rozprawić z prywatnymi mediami, które ustawicznie wchodzą im w szkodę. Ten postulat popierają i polityczni troglodyci, których zgromadził u siebie Kaczyński, i polityczni gangsterzy od Ziobry, i polityczni cwaniacy Gowina. Cała ta ferajna jak jeden mąż dyszy żądzą odwetu na redakcjach, które ośmieliły się publikować rzeczy niewygodne dla władzy.

Dlatego właśnie przypuszczam, że sprawa ustawy „repolonizacyjnej” wkrótce zostanie podjęta. Już teraz krążą nieoficjalne plotki, że PiS zamierza powoływać się na przykład prawa francuskiego.

Owszem, we Francji przyjęto przepisy ograniczające możliwość posiadania i redagowania mediów przez obywateli innych państw. Tyle tylko – i tego już PiS nie mówi – że regulacje te dotyczą wyłącznie mediów nowych, tworzonych po wejściu w życie ustawy. Media istniejące wcześniej nie zostały nowym prawem objęte. Po drugie zaś – co może nawet ważniejsze – sformułowanie „obywatele innych państw” odnosi się do obywateli państw nienależących do Unii Europejskiej. Obywatele UE traktowani są na równi z Francuzami, co wynika zarówno z ustawy, jak i z prawa unijnego.

 

Jeśli więc PiS spróbuje przyjąć ustawę dyskryminującą np. niemieckich wydawców prasowych działających w Polsce, złamie przepisy unijne i narazi się na kontrę nie tylko Berlina, ale i Brukseli. Oczami wyobraźni już widzę tę awanturę, przy której spory o niezawisłość polskich sądów to pikuś. Jeśli zaś będzie próbował uderzyć w amerykański TVN, może się spodziewać, że dostanie po uszach od administracji Donalda Trumpa. Na początek pewnie ambasador Mosbacher wezwie Andrzeja Dudę na dywanik i każe mu stać w postawie zasadniczej, nie pozwalając nawet oprzeć się o biurko. A jeśli w USA prezydentem będzie rywal Trumpa – tym gorzej dla PiS-u.

Tak więc w oparciu o nowe prawo PiS będzie mógł bez przeszkód „zrepolonizować” tylko działające w Polsce media białoruskie, serbskie i peruwiańskie. To niewątpliwie będzie kolejny wielki sukces „dobrej zmiany”.

Wojciech Maziarski

 

 

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

3
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Oj tam, oj tamKaśkaJantar Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Jantar
Jantar

Odnośnie pomysłów PiS w kwestii zmiany programu nauczania w szkołach i uniwersytetach, ustawy anty aborcyjnej, wypowiedzenia konwencji anty przemocowej to jest to spłata długu Kościołowi za poparcie w wyborach i za przekazywany przez kler z ambon nakaz głosowania na Dudę. To dzięki tym głosom Duda minimalnie wygrał wybory na prezydenta. Nie mam więc złudzeń, że tym razem Kaczyński wszystko to przeprowadzi. Poza tym chodzi też o przygotowanie przyszłych pokoleń dorosłych Polaków do głosowania wyłącznie na PiS, o to, żeby większość Polaków kompletnie nie znała świata i miała jak najmniejsze pojęcie o tym, co się dzieje. Bo wtedy większy wpływ na… Czytaj więcej »

Kaśka
Kaśka

Milion razy słyszałam, że PiS czegoś nie zrobi, bo to niemożliwe, niezgodne z prawem itd, itp. Otóż przyjmijmy do wiadomości, że PiS może wszystko i jeśli będzie miało w tym interes polityczny, to na pewno zrobi to, co co zechce. Przecież TVN może wykupić jakiś zaprzyjaźniony z władzą biznesmen. Wegrzy już to przerobili i się udało. U nas będzie tak samo. A że prawo nie może działać wstecz? A kto by się tym przejmował. To tylko jakieś śmieszne ujadanie lewaków.

Oj tam, oj tam
Oj tam, oj tam

…..niestety.