Czy politycy mogą jeszcze realnie pomóc sędziom?

Politycy PiS okradli PCK. Nie na milion, ale nawet na 3 mln zł. Akt oskarżenia w sądzie

Sądzę, że na tym etapie kompletnej dewastacji polskiego systemu prawnego mogą to zrobić obywatele, idąc w maju do wyborów prezydenckich.

Nie ma, jak słyszę we wszystkich niemal programach publicystycznych, „konfliktu wokół sądownictwa”. To tak, jakby (jak słusznie zauważył Tomasz Lis) mówić o konflikcie gwałciciela z jego ofiarą. Jest prawo i jest bezprawie. Jest PIS, partia polityczna, której nominaci na najwyższych państwowych stanowiskach łamią prawo i jest opozycja, która się temu przeciwstawia.

Nie zrozumcie mnie źle: to nie oznacza, że opozycja to chodzące anioły, ani że są świetni, skuteczni, mają cudowny program. Nie jest moją rolą jako publicystki być ani rzeczniczką, ani sympatyczką żadnej partii. Jest jednak moją rolą opisywanie rzeczywistości, tak jak ją widzę i przedstawianie Państwu do oceny i pod rozwagę własnych, niezależnych wniosków.

 

Nie ma w tej chwili tematu ważniejszego niż sądy.

Nie tylko dlatego, że jesteśmy świadkami już ostatniego kroku do ich unicestwienia i całkowitej zmiany ustroju RP z demokracji na dyktaturę jednej partii, i nie tylko dlatego, że brak niezawisłości sędziów oznacza zawieszenie praw człowieka, brak gwarancji sprawiedliwego i uczciwego procesu dla wszystkich obywateli (a zatem to, że są oni w niebezpieczeństwie) , ale także dlatego, że sędziowie, dziś sami prześladowani, są ostatnią zaporą, powstrzymującą władzę przed prześladowaniami opozycji politycznej i jej zwolenników, nauczycieli i lekarzy (to zresztą już ma miejsce), a także niezależnego dziennikarstwa.

Bo możecie mi wierzyć lub nie, ale po sędziach przyjdzie kolej na dziennikarzy, którzy zresztą już teraz są represjonowani za krytykę rządu. Przyjdzie też kolej na lekarzy, nauczycieli, naukowców, działaczy społecznych i pracowników niezależnych organizacji pozarządowych i inteligencję w ogóle – ponieważ niezależni dziennikarze i inteligencja, działacze społeczni i samorządowcy reprezentują to co władzę totalitarną najbardziej przeraża, bo może ją zniszczyć: niezależność myślenia, kwestionowanie, ciekawość i dociekliwość, umiejętność i ciekawość w dochodzeniu do prawdy, patrzenie politykom na ręce.

Bez sędziów, dziennikarzy i całej reszty politycy PiS będą już zupełnie (choć i teraz coraz mniej im do tego brakuje) robić to, na co mają ochotę z pieniędzmi podatników, ze szkołami, z publicznymi instytucjami, z resortami siłowymi, a przede wszystkim – i tego jestem całkowicie pewna – wyprowadzą nas z Unii Europejskiej.

Dlatego obrona sędziów jest tak niezwykle ważna – bo nie chodzi w niej „tylko” o sędziów, chodzi o wszystko. Także o to, by pozostać w Unii Europejskiej, bo mimo że się do tego nie przyznaje, PiS nas z Unii właśnie wyprowadza.

Marszałek Grodzki powiedział dziś, że senat będzie bronił sędziów i ich niezależności. To chwalebna i potrzebna deklaracja, ale usłyszawszy ją, zaczęłam się zastanawiać, czy politycy mogą jeszcze realnie pomóc sędziom.

 

I niestety sądzę, że na tym etapie kompletnej dewastacji polskiego systemu prawnego mogą to zrobić obywatele, idąc w maju do wyborów prezydenckich, bo jedynie prezydent, który będzie wetował niezgodne z Konstytucją ustawy może ocalić Polskę przed PiS.

Pod warunkiem, że wynik wyborów nie zostanie sfałszowany, albo, że PiS nie zastosuje innej sztuczki bezprawnej (nie napiszę „prawnej”, bo takimi ta partia nie zawraca sobie głowy) – bo niestety biorąc pod uwagę, że od marca będziemy już mieli wyznaczonego przez sędziów mianowanych przez PiS nowego prezesa Sądu Najwyższego, który jak Państwo wiedzą, orzeka o ważności wyborów – spodziewam się kompletnie wszystkiego.

Eliza Michalik
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Modraszek
Modraszek
5 lutego 2020 20:04

Państwo to prawo (system organizacji), a to jest niezrozumiałe bo większość myśli o sile. Efekt wynika z edukacji, której zabrakło. Nie liczcie na społeczeństwo, bo już raz to państwo jedni sprzedawali a tylko frajerzy płacili krwią. Straszne?

Janina
Janina
5 lutego 2020 21:06

Pani Eliza w tytule felietonu zadała pytanie, na które sama rzeczowo, konkretnie, zwięźle i zrozumiale odpowiedziała. A ja tylko jeszcze od siebie dodam, że ogromna wina za zaistniałą sytuację przypada naszej, pożal się Boże, opozycji. I to całej – z prawa, z lewa, ze środka, z każdej strony. Ci subtelni demokraci kurczowo trzymali się prawa i Konstytucji, a tymczasem pisowcy wytoczyli walce, tarany, młoty, kosiarki i bez pardonu równają i dewastują wszystko po drodze, co tylko im się nawinie, a kojarzy z nienawistną poprzednią ekipą i obmierzłą Unią. Każde potknięcie potrafią przy tym obrócić tak, aby wyszło z korzyścią dla nich. Chyba każdy myślący w tym nieszczęsnym Kraju widzi, że mamy „zaorane”. Wszystko też wskazuje na to, że Duda wygra następną kadencję i PIS dopełni dzieła zmiany ustroju. Jeszcze tylko podporządkują media, samorządy i to wszystko, co tylko przejawia jakąkolwiek samodzielność. Polaków tak zmanipulują, że uwierzą, że ewentualne sankcje ze strony Unii to krzywda i mszczenie się na Polsce za „niezależność , obronę demokracji , wiary, ograniczanie samodzielności”. I na tak przygotowanym gruncie Duda zarządzi referendum na temat dalszej przynależności w Unii. Wynik będzie taki jak w Wielkiej Brytanii. Fantastyka ? Oby tak ! Ale jednak czarno widzę. Mimo wszystko koniecznie idźmy do wyborów. Dobrej nocy Rodacy.

Jantar
Jantar
6 lutego 2020 10:36
Reply to  Janina

Ze wszystkim wypada się zgodzić, poza jednym. Otóż w Polsce nie jest potrzebne żadne referendum w kwestii wyjścia z UE. Wystarczy do tego ustawa przegłosowana w Sejmie zwykłą większością głosów. Podkreślam – ZWYKŁĄ WIĘKSZOŚCIĄ. Tą PiS posiada. Wiemy już także, że są w stanie odrzucić senackie weto, jak to zrobili przy ustawie kagańcowej. I jeśli Duda nadal będzie prezydentem to wiemy też, że natychmiast to podpisze.

I przypominam też, że już od jakiegoś czasu politycy PiS mówią o konieczności odzyskania „pełnej suwerenności”, a Duda na spotkaniach wyborczych (bo już co najmniej od miesiąca uprawia kampanię) oraz w oficjalnych przemówieniach obiecuje, że „rok 2020 będzie rokiem odzyskania pełnej suwerenności przez Polskę, Polska odzyska pełną niepodległość, bo nam się to należy i nikt nie będzie nam rządzić, jaki ustrój mamy mieć”. A to jest nic innego, jak zapowiedź wyjścia z Unii bez referendum – tylko na podstawie uchwały Sejmu. I wtedy Kaczyński domknie nowy system i zaciśnie nam pętle na szyjach – wprowadzi nam okres stalinowski w nowej, zaostrzonej wersji.

Janina
Janina
6 lutego 2020 20:46
Reply to  Jantar

Ja jednak myślę, że tym szalbiercom referendum jest niezbędne, aby durny, zaczadzony „suweren” potwierdził chęć wyjścia i nie miał już szans odwrotu .Dokładnie jak w Wielkiej Brytanii – ludzie się opamiętali, ale na odwrócenie biegu historii już za późno. Natomiast uchwaloną zwykłym trybem ustawę zawsze można poprawić, albo unicestwić inną ustawą, gdyby elektoratowi się „odwidziało” i groziłoby buntem. Jednak referendum ma swoją moc i oddziaływanie psychologiczne. Dlatego tak zmasowane ataki na Unię i rządu, i prezydenta, i posłów, i europosłów. Szykują grunt pod wyjście. Pozdrawiam.

Jantar
Jantar
7 lutego 2020 11:40
Reply to  Janina

Oczywiście, że szykują grunt pod wyjście. Jednak referendum nie zrobią, bo Kaczyński doskonale wie, że może je przegrać. Wyjdziemy z UE po uchwaleniu zwykłej ustawy. Tej wbrew temu, co pani pisze, tak łatwo anulować się nie da. Dlaczego? Bo jak wyjdziemy z UE to Kaczyński z PiS dokonają reszty zniszczenia z wprowadzeniem nowej konstytucji włącznie. Unia nie będzie nas mogła już bronić, a demonstracje obywateli PiS stłumi wystawiając przeciwko nam Obronę Terytorialną (w końcu mają odpowiedni zapis w statucie). Kościół także temu przyklaśnie, bo odzyska wreszcie swoje nieograniczone wpływy i rządy, jak jeszcze było w wieku XVII. I przy tym wszystkim prędko nie pozbędziemy się tego kościelno-pisowskiego jarzma. Komuna trwała prawie 50 lat, ale nie miała poparcie Kościoła. PiS z poparciem Kościoła może rządzić znacznie dłużej. Oni doskonale o tym wiedzą. A ponowne przyjęcie nas do Unii nie będzie już takie proste – państwa członkowskie, a raczej ich przedstawiciele, dobrze się zastanowią przy głosowaniu. Prędzej znajdziemy się znów w granicach Rosji pod rządami Putina i jego następców, niż ponownie w Unii.

Andrzej
Andrzej
7 lutego 2020 17:55
Reply to  Jantar

Co do „kościelno-pisowskiego jarzma” to raczej nie masz racji, aczkolwiek mogę się mylić, bo to tylko przypuszczenia.
PiS w chwili obecnej nie ma jeszcze władzy absolutnej i koalicja z kościołem jest mu potrzebna dla elektoratu. Kościół jeszcze ma (ale słabnie) ogromny wpływ na światopogląd Polaków.
Kaczyński skutecznie to wykorzystał do własnych celów, obdarowując popierających go hierarchów wartościowymi prezentami, płacąc za nie z kieszeni podatników.
Jak przejmie władzę w Polsce, to aby ją utrzymać, będzie musiał skubać bogatych, a Kościół jest bogatą instytucją, kosztowną w utrzymaniu i ma wpływ na ludzi, a władza autorytarna nie lubi się dzielić profitami i nie lubi gdy ktoś jej obywatelom miesza w głowach, więc ukróci możliwości szarogęszenia się kleru, tak jak to było za czasów komuny.
I znów będzie śpiewanie po mszach: „Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie…” gdy ich Kaczyński dociśnie.

Jacek Doliński
Jacek Doliński
5 lutego 2020 22:30

Przewodniczący SN to jedno, ale od 20 stycznia mamy już nową Państwową Komisję Wyborczą, której członków mianował Duda. Ta nowa PKW jest zapewne równie apolityczna,, jak tzw. Izba Dyscyplinarna czy neo-KRS!
Jedyne, co może odstraszyć PiS od wyborczych manipulacji to silna kontrola procesu wyborczego przez opozycję i obserwatorów zagranicznych. A jedyną skuteczną formą kontroli jest niezależne od PKW policzenie głosów na podstawie zdjęć protokołów, wywieszanych na drzwiach każdego lokalu do głosowania, po podliczeniu głosów przez Obwodową Komisję Wyborczą. (Zakładam, że nie będzie prób sfałszowania wyborów na poziomie obwodowych komisji wyborczych, bo żeby uzyskać znaczący efekt, trzeba by dokonać fałszerstwa w bardzo wielu obwodach, wtajemniczając w to bardzo wielu członków obwodowych komisji wyborczych.)

jurek
jurek
6 lutego 2020 09:34

To dobry pomysł obywatelskiej kontroli.
Co by szkodziło ogłosić powstanie Obywatelskiej Komisji Kontroli Wyborów. Ogłosić zbiórkę crowd-fundingową, a jej nadwyżkę przeznaczyć na rzetelne badanie jaki odestek wyborców glosuje pod wpływem pozaprawnej agitacji w kościołach. Poznanie tej liczby mogłoby stać się podstawą do zaskarżenia niedemokratycznego trybu elekcji władz – gdyby ten odsetek wpływał na wynik. Nie ma się czego bać, bo przecież nie wpływa 😉