Czy rząd PiS przyjmie pomysł odwołanego szefa PARPA w sprawie ustalenia minimalnych cen na alkohol?

Czy rząd PiS przyjmie pomysł odwołanego szefa PARPA w sprawie ustalenia minimalnych cen na alkohol?

Spożycie alkoholu w Polsce gwałtownie rośnie. Tylko w 2017 r. każdy Polak powyżej 15 roku życia wypił 11,1 litra czystego spirytusu. Według Eurostatu przeznaczamy na napoje alkoholowe 3,5% swoich wydatków, czym zapewniamy sobie ścisłą unijną czołówkę.

 

Od wielu lat podległa Ministerstwu Zdrowia, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych domaga się zaostrzenia przepisów dotyczących sprzedaży napojów alkoholowych. Odwołany przez obecny rząd Krzysztof Brzózka, szef PARPA wspólnie ze swoimi współpracownikami już kilka lat temu przygotowali projekt wprowadzenia cen minimalnych.

Według tego projektu za 10 gram czystego alkoholu Polacy musieliby zapłacić od 1,5 do 2 złotych. Tym samym „minimalna cena półlitrowego piwa o zawartości 4,5 proc. alkoholu musiałaby wynieść 2,7 lub 3,6 zł. Butelki wina (750 ml) o zawartości 12 proc. alkoholu nie można byłoby sprzedawać za mniej niż 10,8-14,40 zł. Natomiast pół litra najtańszej wódki kosztowałoby 24 lub 32 złote.”

 

Jak łatwo się domyślić pomysłowi sprzeciwia się przemysł spirytusowy, uważając, że ustalenie cen minimalnych spowoduje rozwój bimbrownictwa i handel nielegalnym, często skażonym alkoholem. „W tej sytuacji mielibyśmy do czynienia nie tylko z utratą przychodów państwa, ale również z istotnym zagrożeniem zdrowia i życia” – argumentuje Witold Włodarczyk, prezes Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego.

Jak udało się ustalić dziennikarzom wyborcza.pl nowa szefowa PARPA Katarzyna Łukowska podtrzymuje stanowisko swojego poprzednika. Jednak ostateczna decyzja w kwestii wprowadzenia cen minimalnych na alkohol należeć będzie do rządu, a z informacji płynących z Ministerstwa Zdrowia obecnie nie są prowadzone żadne prace w tym kierunku. W zamian za to członkowie rządu mają własne pomysły na ograniczenie spożycia alkoholu w Polsce. Jan Krzysztof Ardanowski na przykład zaproponował legalizację produkcji alkoholu w gospodarstwach domowych.  „Będę dążył do zalegalizowania produkcji w Polsce okowit, nalewek i destylatów. Jak się uda, to do wyborów to zrobimy, a jak nie, to po wyborach, ale tematu nie odpuścimy” – obiecuje minister, deklarując jednocześnie zwolnienie przyszłych producentów z połowy akcyzy.

Czy partia rządząca w natłoku wyborczych obiecanek znajdzie chwilę, aby pochylić się nad rosnącym alkoholowym problemem, czy też zostanie on zbagatelizowany, aby nie narazić się potencjalnym wyborcom? Warto przy tym wspomnieć, że ceny minimalne na alkohol zostały wprowadzone w Szkocji w 2018 roku i dzięki temu odnotowano trzyprocentowy spadek spżycia napojów alkoholowych w stosunku do 2017 r.  „Tak się dzieje, gdy stawia się zdrowie ludzi ponad zyskiem branży alkoholowej – ogłosił sukces szkocki rząd.”

wb

Źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
antymoherStasiu BoćwinaPolka gorszego sortuKatarzyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Katarzyna
Katarzyna

Jakie stanowisko swojego poprzednika podtrzymuję?

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Większe spożycie, to większe wpływy do budżetu. Wykorzystają każdą okazję, żeby było co rozkradać. A że to kosztem zdrowia obywateli? No to co? Rozpitym narodem łatwiej sterować, jak w Rosji. I jeszcze pozwolą samemu pędzić, ludzkie pany. A poważnie, to rzygać się chce.

Stasiu Boćwina
Stasiu Boćwina

Jak wutke podrozom to polegnom. Suweren tego nie wybaczy!

antymoher
antymoher

Do nocnego sklepu wpada uzależniony: DENATURAT JESSSSSSSSSSSSSTTTTTTTTTTTTTTTTTT!?????????????Nie ma -odpowiada ekspedientka.A INNE WINA SĄ??????????????????