Czy rządzą nami wyłącznie matacze i oszuści?

Ambasada RP w Niemczech i IPN: komunizm obalił Kornel Morawiecki

Mnożące się ostatnio  podejrzenia, zarzuty i oskarżenia pod adresem osób sprawujących władzę upoważniają do podobnych wątpliwości.

Wiosną tego roku,  prominentny poseł Platformy Obywatelskiej Stanisław Gawłowski zapytał z mównicy sejmowej obydwu panów Morawieckich – premiera i jego ojca : „Panie premierze stawiam publiczne pytania, czy pan jest skorumpowany? Czy pan wpłacał ze swego banku dotacje dla dzieci pod warunkiem, że pieniądze zostaną przekazane na rzecz pańskiego ojca?”  Chodziło o sprawę opowiedzianą przez ks. Tomasz Jegierskiego, dotycząca wydarzeń z 2013 roku. Wówczas, asystent posła Kornela Morawieckiego Marek P. miał zaproponować mu wsparcie m.in. ze strony Wielkopolskiego Banku Kredytowego (BZ WBK), którym zarządzał obecny premier Mateusz Morawiecki.

Warunkiem owego wsparcia miała być wpłata 96 tys. złotych na rzecz Kornela Morawieckiego i jego organizacji Solidarność Walcząca. 5 stycznia 2013 roku Kornel Morawiecki odebrał ponoć te pieniądze, a na żądanie księdza pokwitował je jako pożyczkę, na co przedstawił zdjęcie pokwitowania z podpisem obecnego lidera Wolnych i Solidarnych.

Sam Kornel Morawiecki sprawie konsekwentnie zaprzecza, przekonując że Ks. Jegierski wszystko zmyślił, dokument to fałszywka, a sama afera jest próbą szantażu, co zgłosił do prokuratury.

Teraz w mediach „kursuje” informacja o postawieniu zarzutów karnych oszustwa Markowi P.. Zdaniem śledczych z wrocławskiej Prokuratury Regionalnej miał on zdefraudować pieniądze, jakie miały zostać przekazane przez fundację “SOS dla życia” prowadzoną przez księdza Tomasza Jegierskiego.

Wiele wskazuje na to, że pieniądze jednak zostały przez ks. Jegierskiego przekazane na rzecz stowarzyszenia Solidarność Walcząca.  W marcu tego roku pokazał wydruki z rachunku bankowego fundacji, potwierdzające dwukrotną wypłatę po 48 tys. złotych oraz twierdzi wprost, że do przekazania pieniędzy doszło 5 stycznia 2013 roku w siedzibie Stowarzyszenia „Solidarność” Walcząca we Wrocławiu. Otrzymał tam pokwitowanie podpisane przez Kornela Morawieckiego, które mówi o pożyczce. Ale Kornel Morawiecki oznajmił, że nie jest Jegierskiemu nic winien, a samo wezwanie do zwrotu pieniędzy to próba szantażu. Złożył zawiadomienie do prokuratury, a funkcjonariusze ABW przedstawiają dziś duchownego jako szantażystę.

W ostatnich dniach doszło do konfrontacji Marka P. z księdzem Jegierskim, jednak prokuratura we Wrocławiu milczy w tej sprawie.

Decyzja o postawieniu zarzutów defraudacji pieniędzy Markowi P. pozwala podejrzewać, że sprawy nikt „drążyć nie będzie” i asystent Kornela Morawieckiego zostanie zwykłym kozłem ofiarnym.

/p/

Źródło: CrowdMedia

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
bart
bart
19 grudnia 2018 07:07

Co tu pytać – odpowiedź brzmi „oczywiście, tak”, Na skalę dotąd Polsce nieznaną.