Czy Trzaskowskiemu się uda?

Trzaskowski: za naruszanie zasad policja może zostać odcięta od samorządowych pieniędzy

Nie będzie łatwo utrzymać jedność między tymi, którzy na Rafała głosowali z przekonania, a tymi, dla których był on jedynie wyborem mniejszego zła.

Rafał Trzaskowski postanowił podtrzymać zapał swoich wyborców i przekształcić go w samorządowy, międzypartyjny i bezpartyjny ruch społeczny. Nie bacząc na dotychczasowe, niezbyt zachęcające doświadczenia obywatelskich ruchów – Palikota, Nowoczesnej czy Wiosny, postanowił stworzyć nowy polityczny byt, w którym 10 milionów głosujących za powrotem do państwa prawa mogłoby uczestniczyć w demokratycznych przemianach Polski. Chwała mu za to i kibicować będę nowej Solidarności ze wszystkich sił, chociaż nie bez obaw. Poważnych obaw.

Nie będzie łatwo utrzymać jedność między tymi, którzy na Rafała głosowali z przekonania, a tymi, dla których był on jedynie wyborem mniejszego zła. Trudno też wyobrazić sobie, że kierownictwa opozycyjnych partii z entuzjazmem potraktują nowy ruch, który może rozluźniać ich partyjną dyscyplinę, i że czynnie wesprą formację, która może osłabiać zwartość dotychczasowych wspólnot ideowych. A najtrudniej wyobrazić sobie, że przestępcza grupa trzymająca władzę zrealizuje ostatnie obietnice i nie rozpocznie nowej wojny z nowym przeciwnikiem. Nie postawię złamanego grosza na realizację powyborczych zapewnień Zjednoczonej Prawicy, że odtąd przestaną dzielić ludzi, że będą budować wspólnotę, że z szacunkiem potraktują miliony Polaków, których wcześniej wykreślili ze spisu pełnoprawnych obywateli i patriotów.

 

Nie mam cienia wątpliwości, że rządzący nie zatrzymają się, ani nawet nie zwolnią złowrogiego marszu po władzę absolutną. Jestem pewny, że palcem nie kiwną, by zasypać głębokie rowy między Polakami, wykopane pracowicie przez lata ich rządów. Choćby nie wiem jak się zarzekali, choćby nawet chcieli, po prostu nie jest to możliwe. Bo nie da się zbudować jakiejkolwiek wspólnoty bez zaufania, czyli bez szczerości i prawdy we wzajemnych relacjach, a na prawdę i uczciwość partii Kaczyńskiego zwyczajnie nie stać. Prawda o ich rządach położyłaby PiS na obie łopatki. Przemiana partyjnej szczujni w telewizję prawdziwie publiczną zmiotłaby Zjednoczoną Prawicę ze sceny politycznej, być może na zawsze. A deklarowane dopuszczenie opozycji do udziału w podejmowaniu ważnych decyzji, a nawet w rządach, skończyłoby się tak jak plan PZPR, który zakładał kontrolowany przez komunę współudział „Solidarności” w zarządzaniu krajem, a potem obarczenie jej odpowiedzialnością za gwarantowane niepowodzenia gospodarcze, co pozwoliłoby odbudować wiarygodność partii sprawującej kierownicza rolę.

Przejście na jasną stronę mocy, zaniechanie gry na prymitywnych instynktach i niskich pobudkach, rezygnacja z kreowania kolejnych wrogów, to najlepszy, ale dla PiS najgorszy sposób na przebudzenie Polaków. A powrót do praworządności jest niemal gwarancją długoletniej odsiadki wielu politycznych i gospodarczych przestępców, zrodzonych w trakcie budowy autorytarnego ustroju. O tym wszystkim Kaczyński dobrze wie i wszelkie umizgi do opozycji, deklaracje zgody i pojednania oraz wyciągnięte do zgody ręce prezydenta i premiera to oczywista ściema. Ale… coś się jednak zmieni. Mikroskopijne zwycięstwo kandydata partii rządzącej zmusi rządzących do korekt.  Będą nadal manipulować umysłami Polaków, ale już nie tak prymitywnie. Trzaskowski nie odbierze Polakom 500 plus po to, żeby oddać je Żydom, tylko dlatego, że on już taki jest. Starym ludziom nie będzie już groziła przymusowa eutanazja, tylko umrą w biedzie, bo wyborcy Trzaskowskiego twierdzą, że czternasta, piętnasta i dwudziesta czwarta emerytura obiecana przez PiS to nieuzasadniona rozrzutność, na którą budżetu nie stać. Krytyka prezydenta za ułaskawienie pedofila w gazecie z zachodnim kapitałem nie będzie niedopuszczalną ingerencją Niemiec w polskie wybory, tylko zwykłym łgarstwem i kalumnią właściwą obozowi Trzaskowskiego, znanego z rozsiewania pogardy i nienawiści. Wrogami Polski nie będą już Żydzi, Ukraińcy, Niemcy, a pod naciskiem USA i UE także mafia LGBT, tylko opozycyjni dziennikarze i samorządowcy, którym obca jest narodowa zgoda i porozumienie, polegające na harmonijnej współpracy społeczności lokalnych i dziennikarzy z władza państwową, w myśl dyspozycji rządzących. Bo tylko skupienie się wokół partii kierowniczej i wodza narodu może uchronić Polskę przed wrogimi siłami. Tylko w szeregach PiS Polacy mogą być w pełni bezpieczni, tylko PiS gwarantuje stabilną pracę, dobre zarobki i bonusy należne lojalnym obywatelom.

Władza nie używa już hasła „Polska dla Polaków”, chociaż szczerze szczerzy się do narodowców. Obecnie PiS jest po prostu uosobieniem wszelakiej polskości – i już. Wszystko, co obce, cudze, nie nasze, jest ze swej natury podejrzane i na ogół wrogie. Weźmy przykładowo takie media. Oto mamy w kraju publikatory publiczne, w pełni obiektywne, z wielkim wysiłkiem broniące Prawdy przed nawałą licznych kłamliwych mediów, których zachodni właściciele zainteresowani są osłabieniem Polski i podporządkowanie jej swoim wrażym interesom. Taka była dotychczasowa narracja. Teraz Ziobro mówi o konieczności zachowania proporcji medialnej, bo „demokracja wymaga równowagi”, a Kaczyński tak wyjaśnia konieczność repolonizacji mediów: „W Polsce nikt nikomu nie ogranicza żadnych praw, począwszy od wolności słowa, [ która] jest w Polsce prawdopodobnie mocniejsza niż w jakikolwiek innym kraju w Europie (…). Ale są w Polsce grupy ludzi, które w to wierzą, bo tak wmawia im wielka część mediów”.  Czyli jeśli są to media „niepolskie”, to będą promować niepolski typ ustroju inny niż ten, który Kaczyński nazywa demokracją, polegającą na nieograniczonej władzą tych, którym dowolną metodą udało się wygrać wybory, więc teraz mogą wszystko, nie licząc się z prawem i z przegranymi.

 

Prezes nie byłby sobą, gdyby w każdym ogłaszanym projekcie nie zaliczył jakiejś wtopy. Tym razem wypsnęło mu się, że repolonizacja mediów jest i dlatego niezbędna, że rozmaite „opiniotwórcze ośrodki” odciągają młodych od PiS-u… Czyli media są wtedy demokratyczne, uczciwe i prawdziwie polskie, gdy przyciągają odbiorców do partii władzy. Warto w tym miejscu przypomnieć, że zanim nasze media zaczęły „przyciągać Polaków do rządzących” w Światowym Rankingu Wolności Prasy Polska plasowała się na 15. miejscu. Dziś zajmuje 62. pozycję i – jak wynika z powyższych zapowiedzi– nie powiedzieliśmy w tej sprawie ostatniego słowa.

Słusznie nawołuje Trzaskowski, by wolnych mediów i demokratycznie wybranych samorządów bronić jak niepodległości. Te zagrożenia są pewne i oczywiste, bo samo dowództwo armii najeźdźców wskazało cele ataku jeszcze przed rozpoczęciem potyczki. Jest jednak inne jeszcze niebezpieczeństwo. Groźne, bo tkwiące w nas samych. To naturalna łatwość zapominania o złu, zdolność adaptacji do rozmaitych uciążliwości, rodzaj syndromu sztokholmskiego, który dla zachowania wewnętrznej równowagi każe nam akceptować przemoc lub przechodzić nad nią do porządku dziennego. Coraz rzadziej mówimy o przekrętach PiS, choć nigdy dotąd nie bywało ich tak wiele i w takich rozmiarach. Nie zważamy na charakterystycznej dla tej władzy „drobiazgi” – jak choćby sprawę działacza PiS Andrzeja Zbyszyńskiego, skazanego za podrabianie rachunków i fałszowanie podpisów, usuniętego z partii (w ramach głoszonej reguły „zero tolerancji dla przekrętów”), a niedługo potem przywróconego cichcem do łask i uhonorowanego przez prezydenta Złotym Krzyżem Zasługi.

Już mało kto potrafi wyliczyć, ile razy władza podtarła się konstytucją. Zwolna zapominamy o bezprawnych wyborach 10 maja i o niekonstytucyjnej proweniencji wyborów ostatnich, obfitujących w liczne przypadki łamania prawa. Nie wolno zmieniać Kodeksu Wyborczego pół roku przed wyborami? Trudno, stało się.  Nie wolno organizować wyborów podczas klęski żywiołowej? No niby tak, ale czy to dotyczy również klęski, której oficjalnie nie ogłoszono? Że cały rząd przestał rządzić i za publiczne pieniądze głosił chwałę Dudy? No, po prawdzie, to i w czasie poprzednich rządów ministrowie reklamowali Komorowskiego… Cóż, każdy ma coś na sumieniu, wszyscy jesteśmy podejrzani, a kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem – jak głoszą braciszkowie z rosnącego w siłę zakonu o.o. symetrystów. Bywa, że samokrytyka przeradza się w samobiczowanie, a chorobliwe poczucie winy okazuje się silniejsze od rozumu.

 

Boję się wroga, który siedzi we mnie i w wielu z nas. Czasem wydaje się groźniejszy od tego na zewnątrz. Zwolna przyzwyczajamy się do hucpy, kłamstwa i do idiotycznych argumentów. Nie reagujemy albo reagujemy słabo na coraz liczniejsze przejawy bezprawia. Poddajemy się, gdy władza odpowiednio długo i nachalnie zmusza nas, by czarne nazywać białym. Wkurzamy się, ale ostatecznie przyjmujemy do wiadomości skrajną nieuczciwość wyborów. Bardzo się niepokoję pełzającym przyzwoleniem na chamstwo i kłamstwo. Groźna jest postępująca bierność wobec przemocy. Groźna, bo oznacza, że Polacy zaczynają być gotowi na autorytaryzm.

Bardzo chciałbym, żeby Trzaskowskiemu się udało, ponieważ wewnętrznego wroga pokonać możemy tylko silną więzią i pamięcią zbiorową. Tą więzią, która wzmacnia wytrwałość i cementuje odporność na indoktrynację i kłamstwo. I tą pamięcią, która utrwala świadomość, że prawość i przyzwoitość jeszcze nie zginęły, póki my żyjemy.

Andrzej Karminski

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
8 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
HerodAntypis
HerodAntypis
19 lipca 2020 22:14

Rafałowi może się udać, bo ma charyzmę nieporównywalnie większą od dotychczasowych watażków różnych ruchów i nie wyobrażam sobie, aby PiS mu ją unicestwił jakimś głupawym skandalikiem. Pisowskie błoto po prostu do niego nie przylega i choćby przyszło tysiąc kurskich, i każdy wziąłby tysiąc hołeckich to i tak nic z tego.
Moim skromnym zdaniem powrót do normalności w Polsce należy zacząć od repolonizacji kaczyńskiego – cokolwiek to znaczy. Taką repolonizację można rozumieć na wiele sposobów i właśnie na tyle sposobów należy ją przeprowadzić. Co do rozliczeń, to zamiast potocznie rozumianej grubej kreski Mazowieckiego należy zastosować grubą linę, niekoniecznie dosłownie jak na westernach, ale zachowując przybliżona surowość tej kary.

מְנֵא
מְנֵא
20 lipca 2020 20:34
Reply to  HerodAntypis

Mateusz Kijowski cieszył się zdecydowanie większą charyzmą, niż Rafał Trzaskowski, który jest tylko zwyczajnym funkcjonariuszem partyjnym nie mogącym się oderwać od swoich korzeni (bardzo wymowny jest tu jego brak reakcji na bardzo sensowny apel Obywateli RP, żeby zrezygnował z człokowstwa PO, jeśli chce budowac nowy ruch społeczny). Dlatego nie uda mu się posklejać w jeden ruch tak różnych środowisk, jak zwolennicy PO, PSL’ Lewicy i Konfederacji. To mógłby zrobic jedynie człowiek wolny od przywar establishmentu partyjnego i tu pomiedzy Rafałem Trzaskowskim a Mateuszem Kijowskim jest ogromna przepaść – ten ostatni oprócz niewątpliwej charyzmy, miał jeden zdecydowany atut – był autentycznie bezpartyjny, mógł więc bez trudu łaczyć te różne środowiska, co przez pewien czas mu się udawało. Niestety nie można już wykorzystać zdolności przywódczych i charyzmy Mateusza Kijowskiego, gdyż wielu z Was, obłudnie piszących teraz o konieczności wspólnej walki z PiS-em, walnie przyczyniło się do wykończenia tego dzielnego, pełnego inicjatyw i samodzielnego(!) człowieka, kopiąc go, gdy pojawiły się dęte zarzuty o rzekomo „lewych” fakturach, zamiast stanąć w jego obronie. Typowo polskie piekiełko, gdy tylko ktoś spoza koncesjonowanego establishmentu wyrośnie ponad poziom, trzeba mu za wszelką cenę obciąć głowę (tak przez dłuższy czas było na przykład z prezydentem Wałęsą, którego środowisko obecnie go hołubiące nazywało wcześniej wariatem biegającym z siekierą).

Jantar
Jantar
20 lipca 2020 22:22
Reply to  מְנֵא

Przecież Kijowski sam się pogrążył! Nikt mu nie kazał fałszować, czy zawyżać faktur. A było do przewidzenia, że pisowskie służby drobiazgowo go prześwietlą. I prześwietliły. Najpierw wyszły na jaw nie zapłacone alimenty, ale na to nikt nie zwrócił uwagi – większość rozwodników w Polsce ma zaległe alimenty z takim jednym Kurskim na czele. I znakomita większość z nich ma legitymację partyjną PiS. Ale Kijowski zaczął zawyżać faktury i je fałszować. Pogrążył tym nie tylko siebie, ale i cały ruch, którego nie można już odbudować. I nikt z opozycji, ani też z krytykujących PiS, nie miał na to wpływu. I wybacz, ale trudno, żeby opozycja broniła do upadłego Kijowskiego – takim ruchem cała opozycja jeszcze bardziej by się pogrążyła. Biorąc pod uwagę, że PiS ma służby na swoich usługach, które gotowe są powiązać wszystkie szwindle tego świata nawet sprzed 100-u lat z obecną opozycją to ta musi być kryształowa bardziej, niż kiedykolwiek i nie może sobie pozwolić na bronienie takich osób jak Kijowski.

Świeży przykład apropos Nowaka. TVP dziś cały dzień nadaje materiały, jak to z Nowakiem blisko współpracował Tusk i że Tusk musiał o wszystkim nie tylko wiedzieć, ale wręcz wydawał mu polecenia. Konkluzja materiałów TVP jest taka, że PO jest organizacją przestępczą. A ty chciałbyś, że jeszcze bronić takie osoby jak Kijowski. Przy takim wydźwięku materiałów i z bronieniem osób mających wiele na sumieniu, opozycja nigdy już nie wygra żadnych wyborów – będzie pogrążona i zdelegalizowana. Naprawdę tego chcesz, żeby rządził nami przez dziesiątki lat PiS z kościołem?

Co do odrzucenia legitymacji PO przez Trzaskowskiego to w tej chwili jest na to za wcześnie. Budka zapowiedział zmiany w PO – trzeba dać mu trochę czasu, żeby te zmiany zaistniały. Dwa to PO jest największą partią opozycyjną z odpowiednimi strukturami, które mogą pomóc Trzaskowskiemu. A czym jest ruch Obywateli RP? Co robi ten ruch? Jedynie potrafią krytykować i pojawiać się z demonstracjami na pisowskich wiecach czy imprezach. Jak dotąd nie słyszałam, żeby Obywatele RP mieli jakikolwiek program, jakąkolwiek konstruktywną propozycję, co zrobić, żeby odsunąć Kaczyńskiego od władzy. Może tak zaczną od tego, a nie od żądania rzucenia legitymacji PO przez Trzaskowskiego? Trzaskowski przecież zaprosił do działania wszystkich z propozycjami i pomysłami. Mają okazję wykazać się czymś więcej, niż tylko samą krytyką i kilkoma hasłami na demonstracjach. Ale krytykować innych nie dając nic od siebie jest bardzo łatwo, prawda?

מְנֵא
מְנֵא
21 lipca 2020 07:48
Reply to  Jantar

Czy ja śnię, czy może znalazłem się w samym środku „Roku 1984” ? Żeby tak odwracać kota do góry ogonem, trzeba lekturę tej pouczajacej książki mieć naprawdę w jednym palcu, by móc ją twórczo wprowadzać w czyn ! A najbardziej podoba mi się następujący cytat dotyczacy hołubionych jeszcze niedawno na tym forum Obywateli RP „A czym jest ruch Obywateli RP? Co robi ten ruch? Jedynie potrafią krytykować i pojawiać się z demonstracjami na pisowskich wiecach czy imprezach. Jak dotąd nie słyszałam, żeby Obywatele RP mieli jakikolwiek program, jakąkolwiek konstruktywną propozycję, co zrobić, żeby odsunąć Kaczyńskiego od władzy.” Jeszcze niedawno byli w awangardzie ruchu antykaczystowskiego a teraz są be ? Kobieto, ogarnij się !

Jantar
Jantar
21 lipca 2020 11:37
Reply to  מְנֵא

Nigdy nie hołubiłam Obywateli RP. Owszem działają, ale ich działania nie przebijają się do wiadomości publicznej. Dobrze o tym wiesz, że są niewielkie. Nie napisałam też, że „są be” – to twoja interpretacja. Napisałam, że nie mają konkretnych propozycji poza demonstracjami. Czemu nie usiądą przy stole i nie wyłożą swoich propozycji i nie wejdą w koalicję antypisowską, skoro są tacy ważni i mają taki super program? Dlaczego nie weszli w koalicję przy wyborach do samorządu i do parlamentu europejskiego? Nawet nie negocjowali, ani nie wspierali koalicji obywatelskiej.

A co do Kijowskiego to sam odwróciłeś przysłowiowego kota ogonem kompletnie go wybielając. Fakty jednak są nieubłagane i nikt tu nimi nie manipuluje.

מְנֵא
מְנֵא
21 lipca 2020 19:21
Reply to  Jantar

Szanowna Pani. Pisżąc o tym, że „ich (tj. Obywateli RP) działania nie przebijają się do wiadomości publicznej” poniekąd przyznaje Pani, że do tej wiadomości nie przebija się również głos tego portalu i piszących w nim dziennikarzy i ich sympatyków oraz komentatorów ich tekstów. Przecież to właśnie na tym portalu była przedstawiana i komentowana (oczywiście pozytywnie) każda, nawet najdrobniejsza akcja Obywateli RP. Jeśli według Szanownej Pani akcje w centralnych miejscach stolicy, czy dużych miast, szczególnie na wiecach wyborczych, na których obecnych było często po parę tysięcy ludzi „nie przebijają się do wiadomości publicznej”, to co w takim razie się przebija ? Ten portal i parę setek aktywnych komentatorów i obserwatorów (bo według mojego rozeznania taki jest właśnie mniej więcej zasięg koduj24) ? Przecież o akcjach Obywateli RP informował nie tylko ten portal, ale również TVN, Gazeta Wyborcza, Newsweek, a nawet TVPiS (choć tu oczywiście wyłącznie krytycznie). To oni byli siła sprawczą a i często organizatorami wielu manifestacji i akcji antypisowskich, tak ochoczo zawłaszczanych potem przez różne środowiska. Naprawde nie rozumiem stanowiska Szanownej Pani. Chyba że, ….

jurek
jurek
20 lipca 2020 10:40

Niezauważanym, a przez to nierozpoznanym problemem jest polityczna rola zagranicznej korporacji.

Kościół NIE MA PRAWA jako instytucja wywierać wpływ na państwo. Może działać w obszarze religii. Tworzony przez 30 lat uzus akceptującego przywolenia na zawłaszczanie prawa i ideologii przez to monarchistyczne wielowiekowe przedsiębiorstwo skutkuje obecnym zniewoleniem obywateli. Za późno, by oskarżać premiera Mazowieckiego o naiwność (pozaprawne wprowadzenie religii do szkół dające precedens w postawieniu Kościoła ponad prawem) – trzeba to wreszcie zauważyć, przedyskutować.
Tego nie należy w obecnej delikatnej sytuacji oczekiwać od RT, ale medialnie temat powinien zaistnieć. Chyba że godzimy się na państwo wyznaniowe, ale nawet wtedy miejmy odwagę je rozpoznać i opisać w analizach.

lea
lea
20 lipca 2020 13:29

Sama prawda. Całym sercem i rozumem jestem za powodzeniem projektu Rafała Trzaskowskiego.
Mimo, że jest to polityk PO -partii, na której się zawiodłam, to myślę, że on jest teraz tym jedynym,
który ma odpowiedni pomysł i zapał do jego realizacji..