Dlaczego lewica jest propisowska?

Jaki jest „homo pisus”?

Odkąd PiS przejął władzę, część działaczy i komentatorów lewicowych, wciąż zażarcie walczy z „liberałami”, nie zauważając, że krajem rządzi Jarosław Kaczyński. Tę tezę publicysta portalu Strajk.eu, Piotr Szumlewicz popiera wieloma istotnymi argumentami. – „Trudno powiedzieć, czy lewicowi obrońcy PiS-u bronią władzy z niewiedzy czy z koniunkturalizmu” – zauważa. „Powinni jednak pamiętać, że nawet jeżeli będą uparcie lekceważyć autorytarne zapędy partii rządzącej, traktując je jako tematy zastępcze, i u boku prezesa walczyć z „elitami III RP”, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich wysiłki nie zostaną docenione. A gdy władza przyjdzie po nich, być może nikt już nie będzie protestował”.

Zacznijmy od reakcji lewicy – czyli wielu osób sympatyzujących z SLD, a zwłaszcza z Razem czy Ruchem Sprawiedliwości Społecznej – na uderzające przypadki jawnej nierówności wobec prawa, które zdają się obecnie bulwersować głównie PO i Nowoczesną. Przypomnijmy: Po kolejnej miesięcznicy smoleńskiej policja zatrzymała kilkunastu protestujących, w tym Władysława Frasyniuka, któremu grozi do trzech lat więzienia. Był to pokaz siły i sygnał dla opozycji, żeby nie ważyła się protestować. Wcześniej PiS zmienił przepisy o demonstracjach w ten sposób, aby manifestacje przeciw władzy łatwiej mogły być uznane za nielegalne. „Mimo to wielu lewicowych komentatorów obojętnie podeszło do działań policji, a część wręcz przychylnie odnotowało, że oberwało się wstrętnemu liberałowi” – pisze Szumlewicz. Tymczasem, o czym przypomina publicysta, policja zatrzymała Frasyniuka nie za jego wsparcie dla cięć socjalnych, tylko za protesty przeciw władzy. Równocześnie władza bez żadnego skrępowania chroni „swoich”. Przykłady? Kilka miesięcy wcześniej minister Błaszczak osobiście stanął w obronie córki radnej PiS, która była agresywna wobec policjantów. Bezkarni pozostają narodowcy, głośno wzywający podczas demonstracji do zabijania komunistów czy muzułmanów. Dość przypomnieć jeszcze sprawę uniewinnienia Mariusza Kamińskiego przez prezydenta Dudę. Wszystko to wskazuje, że sojusznicy PiS-u mogą liczyć na przychylność służb bezpieczeństwa.

Podobnie uderzająca jest niechęć znacznej części środowisk lewicowych do Komitetu Obrony Demokracji, chociaż demonstracje KOD-u skupiały się głównie na krytyce autorytarnej władzy. A jednak działacze KOD to dla znacznej części lewicy przedstawiciele „liberałów” albo „elit”. Podejście to widać także w kwestii walki koderów o Trybunał Konstytucyjny. Już rok temu Piotr Ikonowicz i Marcelina Zawisza wskazywali, że Trybunał nie ma wiele wspólnego z problemami „zwykłych ludzi”. Również przejęcie prokuratury czy zawłaszczanie sądów przez władzę nie spotkało się dotychczas ze stanowczą reakcją lewicy. Dlaczego? Bo rzekomo służą „elitom”. Spektakularnym wyrazem tego podejścia było wsparcie dużej części środowisk lokatorskich dla powołania przez władzę komisji weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacji, chociaż – co podkreśla Piotr Szumlewicz – „PiS nigdy nie dążył do zahamowania procesów reprywatyzacji, a wręcz był partią, która chciała wypłacać najwyższe rekompensaty potomkom byłych właścicieli kamienic”. Mimo to warszawskie środowiska lewicowe wsparły PiS. Czyżby wyczuły szansę, że w ten sposób będzie można dorwać się do „liberałów”?

Portal przypomina o kolejnej ważnej sprawie. Oto w ciągu półtora roku rządów PiS zwolnił więcej ludzi na stanowiskach kierowniczych niż poprzedni rząd przez 8 lat. Dochodzi do zwolnień tysięcy ludzi i omijania Kodeksu Pracy. Trwa skok na media publiczne, służbę cywilną, Krajową Administrację Skarbową, Agencję Nieruchomości Rolnych, atakowane są państwowe teatry i placówki naukowe. Jednym z głównych celów reformy edukacji jest wymiana wszystkich decyzyjnych stanowisk w strukturze oświaty. PiS w wielu instytucjach zniósł procedury konkursowe, wyeliminował kryteria kompetencyjne, otwarcie usankcjonował patologie i uczynił z nich metodę rządzenia. TVP pod rządami PiSu jest tubą propagandową rządu. „Nikt o poglądach obcych władzy nie ma programu w telewizji czy radiu publicznym” – zaznacza piblicysta. Tymczasem za poprzednich rządów, choć były nieprawidłowości, wielu publicystów zaprzyjaźnionych z PiS-em, począwszy od Jana Pospieszalskiego, miało głos na antenie mediów publicznych.

A co ze sprawami społecznymi, tak ważnymi przecież z punktu widzenia lewicy? Przecież w służbie zdrowia PiS zablokował refundację in vitro, niedawno Sejm przegłosował ograniczenie dostępności tabletki Ella One, a w polskich szpitalach przy wsparciu władzy coraz więcej lekarzy odmawia dokonywania zabiegu aborcji poprzez odwoływanie się do tzw. klauzuli sumienia. Wbrew obietnicom wyborczym, PiS odwołał zapowiedziane podwyżki płac w budżetówce i postanowił podnieść pensje jedynie służbom mundurowym, aby w razie protestów mieć je po swojej stronie. A przecież trzeba jeszcze pamiętać o ustawie o ziemi rolnej, w ramach której rolnik może przekazać ziemię tylko Kościołowi. Dodajmy jeszcze, w ślad za publicystą strajk.eu, że po zwycięstwie PiS z miesiąca na miesiąc odnotowuje się coraz więcej aktów przemocy ze względu na pochodzenie i narodowość.

Tym bardziej trudno zrozumieć, dlaczego część komentatorów lewicowych, na czele z Rafałem Wosiem i Piotrem Ikonowiczem, wciąż chwali PiS, wskazując, na jego wyższość wobec zepsutych elit z PO, Nowoczesnej, PSL-u czy nawet SLD. Czy stoi za tym program Rodzina 500+. „Okazuje się, że jedno świadczenie finansowe wypłacane dla części rodzin z dziećmi wystarczy, aby autorytaryzm, ksenofobię, niszczenie prawa, kultury, sztuki, edukacji uznać za tematy drugorzędne” – alarmuje Szumlewicz.

Wydaje się, że lewica postrzega PiS jako partię, która ma wprawdzie swoje wady, ale chce rozpędzić „liberałów”, co wielu komentatorom się podoba. Na wielu profilach i stronach osób o lewicowych poglądach, jak zauważa Szumlewicz, dominują rysunki, memy, zdjęcia i cytaty wykpiwające Ryszarda Petru, Leszka Balcerowicza czy Donalda Tuska. Dla niektórych działaczy lewicowych wcieleniem zła wciąż jest SLD. Jakby nic się w 2015 roku w Polsce nie zmieniło, jakby PiS nadal było w opozycji… Tymczasem władza idzie już także po lewicę. Przypomnijmy: tysiące związkowców, zrzeszonych nie tylko w Solidarności, ale też w OPZZ, a więc również o lewicowych sympatiach, głosowało na partię Jarosława Kaczyńskiego. Dzisiaj z coraz większej liczby zakładów pracy pojawiają się sygnały o czystkach i zwolnieniach z przyczyn politycznych. Osoby zwalniane alarmują, że PiS łamie wszelkie procedury, odchodzi od dialogu społecznego, lekceważy podstawy państwa prawa. Już nie mogą powiedzieć, że PiS przegania jedynie „elity”. Nie pomogły ostrzeżenia, że partia rządząca nie ma wiele wspólnego z egalitaryzmem, postępem, troską o prawa pracownicze. Kiedy zatem lewica otrzeźwieje?
(Źródło: strajk.eu)

mpm

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

5 komentarzy do "Dlaczego lewica jest propisowska?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciek123454321

Czyżby lewica sp(i)siała?

Sobiepan

Komuniaki najpierw trzymały palec prosto w dupie sukienkowych, a teraz radykalnie przeszli na mizerię z Ogórka.

Plus ujemny

Rządzą narodowi socjaliści którzy sami siebie nazywają prawicą. A lewica to co jak nie socjaliści. Różnica niewielka. Nie od dziś wiadomo że o wszystkim decyduje sposób zawłaszczania szmalu. Reszta jest milczeniem.

Tomasz

Mnie to nie dziwi, wszak między komunizmem a faszyzmem jest więcej podobieństw niż różnic. Systemy te potrafią owocnie ze sobą współpracować, co miało miejsce np. do 1941 roku pomiędzy bolszewikami a hitlerowcami. Co prawda, ta sama historia sugerowałaby komunistom, aby mocno faszystom nie ufali, ale chęć ulegania złudzeniom i zacietrzewienie nie pierwszy raz pozbawia lewicowych działaczy rozumu.

Zgredzinka

A kto to pisał o tym mądrym Polaku po szkodzie?
Widać głupota jest naszym znakiem firmowym.