Dlaczego PiS strzela sobie w kolano?

Dlaczego PiS strzela sobie w kolano?

Dziesiątki milionów w euro i dolarach wyasygnował już rząd PiS z chudej już kasy państwowej, by ogłaszać światu, że praworządna Polska jest modelową demokracją, a jej obecni włodarze to ludzie przyzwoici i wielce sympatyczni. Sporo kosztowały całostronicowe ogłoszenia i teksty sponsorowane w New York Times, Washington Post i innych amerykańskich mediach. Te miliony trafiły do tego zsypu, gdzie wcześniej wyrzucono pieniądze na wybory kopertowe, znikające respiratory i wadliwe maseczki, bo dzisiaj te same gazety i stacje telewizyjne, które wczoraj sławiły nasz kraj, nie zostawiają na polskiej władzy suchej nitki. Wszystkie liczące się agencje światowe ujawniły i bezlitośnie schlastały projekt ustawy, której prawdziwym celem jest wyeliminowanie z polskiego rynku medialnego, albo co najmniej uciszenie, największego publikatora spośród tych, których PiS jeszcze nie zdążył zagarnąć.

Zainteresowanie światowych środków masowego przekazu jest zrozumiałe. Temat to atrakcyjny z wielu powodów. Po pierwsze, dla ludzi poprawnie myślących niepojęty jest samobójczy wręcz atak władz polskich na swego największego sojusznika, o którym powszechnie wiadomo, że wolność słowa ma w genach i że nie ustąpi na pół kroku broniąc amerykańskich interesów w każdym zakątku świata. Polski projekt noweli prawa medialnego jest tematem atrakcyjnym również dlatego, że spośród wielu dotychczasowych idiotycznych argumentów PiS w obronie czynionego bezprawia, uzasadnienia tej ustawy są najbardziej chyba odjechane.

Światowe media odnotowały, że twarzą nowelizacji jest Marek Suski, wytrwały tropiciel carycy Katarzyny, niezłomny poszukiwacz spisków wszelakich, z zawodu perukarz, który w wolnych chwilach zajmuje się malowaniem obrazków i szydełkowaniem. Broniąc nowego prawa dał upust swojej nieokiełznanej wyobraźni. Otóż „spolonizowanie” TVN, czyli tak naprawdę przejęcie tej stacji przez spółkę zależną od PiS, okazuje się niezbędne, ponieważ po pierwsze w ostatnim czasie zdarzyły się ataki hakerskie na polskie instytucje, a po drugie wrócił Donald Tusk. Z komentarzy światowych mediów w tej sprawie można się zorientować, że pytanie „co ma piernik do wiatraka?” ma swoje odpowiedniki w wielu językach. Równie żałośnie brzmi tłumaczenie, że ustawa jest niezbędna, bo jeśli polska stacja TVN nie zostanie spolonizowana, to niechybnie dostanie się w ręce Chińczyków albo nie daj Bóg jakichś Arabów. Czyli broniąc się przed przejęciem polskich mediów przez wrogów Polski wyrzucamy z rynku przyjaciół Amerykanów… W tym kontekście uciesznie zabrzmiał argument premiera Morawieckiego, który broniąc ustawy uderzył w rzewne tony: „państwo polskie nie może być bezwolne jak listek na wietrze” …

Dlaczego PiS po raz kolejny strzelił sobie w kolano? – zastanawiają się komentatorzy. W imię czego narażane są wciąż jeszcze przyjazne relacje z ostatnim wielkim sojusznikiem? Z jakiego powodu Kaczyński trwoni resztki dobrej opinii o Polsce i marnotrawi ogromne pieniądze wydawane na promocję Polski w świecie? Czemu świadomie ściąga na siebie i na swoją partię gromy ze strony demokratycznej „międzynarodówki” mediów i dziennikarzy, którzy nie odpuszczą w obronie wolności prasy i poglądów swoich kolegów, naciskając na swoje rządy, by też nie odpuściły? Opinie są rozmaite.

Może to wyraz desperacji? Może ryzyko zrujnowania relacji z USA wynika ze świadomości, że bez uciszenia wolnych mediów ta władza nie wygra następnych wyborów? Może funkcjonariusze PiS łudzą się, że są w stanie spowodować, by w polskich mediach obowiązująca stała się narracja TVP? A widz TVP wie o tej sprawie tyle, że celem nowelizacji jest nie dopuścić wrogów Polski do zawłaszczenia polskich mediów, że podobne przepisy obowiązują już w krajach Unii i że opozycja, działająca w interesie obcych sił, stara się utrzymać status quo swojego TVN jako źródła kłamstw, kalumnii i kłód rzucanych rządowi pod nogi. Widz TVP nie zna stanowiska amerykańskiej ambasady, że „USA z rosnącym niepokojem obserwują procedurę związaną z koncesją TVN oraz nowy projekt zmian ustawy medialnej„. Nie zna oświadczenia zarządu TVN: „Pod pozorem walki z obcą propagandą próbuje się ograniczyć wolność mediów. Nie ugniemy się pod żadnymi naciskami i pozostaniemy niezależni, działając w imieniu naszych widzów„. Nie ma pojęcia, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji blokuje od prawie roku koncesję dla TVN 24. I nawet nie wie, że projekt ustawy nie był konsultowany z koalicjantami i że Jarosław Gowin nie chce popierać pomysłów „ograniczających pluralizm mediów„. W dniach zadymy wokół bezczelnej próby uciszenia TVN partyjna TVP informuje natomiast o strasznych skutkach powrotu Tuska, który zamierza zamrozić unijne fundusze dla Polski oraz o aferze, którą odkrył szef serwisu wPolityce.pl Jacek Karnowski, mianowicie o ofercie złożonej Izraelowi przez większość senacką, że jeśli Żydzi pomogą im obalić rząd PiS, to PO i koalicja zajmą się sprawą żydowskich roszczeń…

Strach przed porażką wyborczą może być przyczyną pomysłu, który w języku opisującym bandyckie zachowania nazywa się wymuszeniem. Strach i niepewność mogą być głównymi motorami działań PiS-u, wymierzonych w wolność mediów i wolność nas wszystkich. Desperacja może im podsuwać także ryzykowne scenariusze. PiS zdaje się mówić, że tak długo będzie nękać TVN, aż odda TVN 24 jakiemuś podmiotowi prawdziwie polskiemu, działającemu zgodnie z linią partii, na przykład Orlenowi.

Część komentatorów jest zdania, że nowa ustawa nie zmierza wcale do wykupienia, zawłaszczenia czy zamknięcia niepokornych mediów. Chodzi w niej o to, by nad TVN zawisło zagrożenie istnienia tej stacji. PiS ma nadzieje, że również inne wolne media ugną się pod tego rodzaju naciskami, uciszą się i spasują. Teorii „miękkiej presji” zdaje się jednak przeczyć ewolucja poglądów Kaczyńskiego w tej sprawie. Prezes nigdy nie traktował serio konstytucyjnej reguły wolności prasy, media zawsze były dla niego narzędziem walki politycznej. Przed 2015 rokiem Kaczyński głosił, że pierwszy program TV powinien należeć do rządzących, a drugi program oddać należy opozycji. Po objęciu władzy oświadczył, że musi podporządkować sobie TVP i publiczne radio, ponieważ media komercyjne są w rękach opozycji. A kiedy oglądalność PiS-owskich publikatorów drastycznie się obniżyła, Kaczyński oświadczył, że władza nie może sobie pozwolić na tak rażącą dysproporcję, i niemal oficjalnie nakazał ekonomicznie dusić wolne media, blokując im dopływ reklam ze spółek skarbu państwa oraz próbując je przydusić podatkiem od reklam. Ambicje prezesa eskalowały i wreszcie, poprzez swego sługusa z Orlenu, udało mu się przejąć lokalna prasę. A przecież to jeszcze nie koniec.

Ratujmy Koduj24.pl - Zrzutka.pl

Jeśli świat nie rozumie dążeń prezesa, jeśli tkwi w naiwnym, dosłownym rozumieniu pojęć „wolność słowa” i „wolność mediów”, jeśli nie rozumie, że wyłącznym dysponentem tych wolności powinien być silniejszy, występujący przecież w imieniu większości wyborców – to trudno. Tym gorzej dla świata, którym nie należy się przesadnie zajmować. W wielu sprawach Unia okazała się bezradna, Ameryka też w końcu przełknie Budapeszt w Warszawie. Przecież jeśli wielki Trump powiedział, że Polska jest dla USA bardzo ważnym strategicznym partnerem, to taki Biden nie będzie się chandryczył o jakiś TVN, ani tym bardziej o wykupienie w przyszłości wszystkich niezależnych mediów w dalekiej Polsce przez państwowe spółki lub podporządkowanych rządowi biznesmenów. Na Węgrzech to przeszło, więc czemu nie w Polsce?

Następnym krokiem może być przejęcie kontroli nad internetem i zawłaszczenie lub zastraszenie opozycyjnych portali i blogów. A potem to już tylko Białoruś, gdzie do siedzib wolnych mediów wdzierają się szturmowcy Łukaszenki, wydawnictwa są likwidowane lub zawłaszczane bez wyroku, a niepokorni wydawcy i dziennikarze lądują w więzieniu bez postawienia zarzutu. Nierealne? To prawda, że nie ma u nas spektakularnych akcji służb w redakcjach, nie ma aresztowań dziennikarzy, wyroków dla niepokornych wydawców ani lipnych oskarżeń skutkujących rujnującymi grzywnami. Ale myślę, że PiS nie kopiuje rozwiązań białoruskich dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że nie może.
Jeszcze.

Andrzej Karmiński

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Maciek123454321
Maciek123454321
12 lipca 2021 00:58

Wyjdzie z tego wielkie, śmierdzące gówno, jak wszystko, za co zabiera się pisiorstwo. A właściwie to już wyszło. Tej ustawy nie będzie, to raczej pewnik. Ale smród już jest, i raczej się nie rozwieje.

Kimi
Kimi
12 lipca 2021 10:11

Wszyscy dyskutanci zakładają, że oni chcą dobrze tylko są zbyt głupi, a ja uważam, że oni chcą źle. Tylko władza i kasa się liczą. Nic więcej.

Olgierd
Olgierd
5 sierpnia 2021 09:47
Reply to  Kimi

Oni są organicznie i genetycznie źli

Nord
Nord
14 lipca 2021 12:48

Zło w agonii jest nieobliczalne.