Dlaczego Polska Grupa Zbrojeniowa zlekceważyła kontrakt na 100 mln zł?

Dlaczego Polska Grupa Zbrojeniowa zlekceważyła kontrakt na 100 mln zł?

Polska Grupa Zbrojeniowa dobrowolnie, tuż przed rozstrzygnięciem przetargu, wycofała się z rywalizacji o wart prawie 100 mln zł kontrakt na pojazdy dalekiego rozpoznania dla polskiej armii – informuje RM FM. Zwyciężyło konsorcjum Polskiego Holdingu Obronnego i prywatnej firmy Concept, co w praktyce oznacza, że znaczna część pieniędzy z zamówienia trafi na konto tej prywatnej spółki.

Przetarg ogłoszono jeszcze w 2012 roku, a w 2015 roku wystartowało do niego osiem podmiotów. Ostatecznie w lutym 2016 roku wybrano trzy z nich, które spełniały warunki uczestnictwa w konkursie. W styczniu tego roku po analizie wniosków zaproszenie do złożenia oferty dostały: konsorcjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej z państwowymi Wojskowymi Zakładami Motoryzacyjnymi w Poznaniu oraz Polski Holding Obronny, startujący z prywatną firmą Concept z Bielska-Białej.

Dlaczego PGZ zrezygnowała z kontraktu wartego prawie 100 milionów złotych? Bo – jak wynika z odpowiedzi szefostwa – Polska Grupa Zbrojeniowa (największy koncern obronny w Europie Środkowo-Wschodniej, który skupia ponad 60 firm) – nie miała odpowiedniego produktu. To dziwne, bo mimo to przecież zakwalifikowała się do finalnego etapu przetargu na pojazdy dla wojska jako podmiot spełniający warunki zamawiającego. Ostatecznie – jak dowiedziało się radio – zaznaczono, że dla wykonawcy – czyli państwowych Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych z Poznania – udział w przetargu oznaczałby finansowe straty.

Co najbardziej bulwersujące, Polska Grupa Zbrojeniowa jednocześnie informuje, że miała świadomość, iż produkt w stu procentach odpowiadający warunkom ma konkurencja, czyli Polski Holding Obronny, oferujący pojazd produkowany przez prywatną firmę z Bielska-Białej. Dlatego dobrowolnie PGZ wycofała się z przetargu. Na placu boju została tylko jedna oferta, która wygrała.

Niewątpliwie pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że decyzję o wycofaniu podjęto, gdy prezes PGZ Błażej Wojnicz jednocześnie pełnił funkcję prezesa konkurującego w przetargu PHO. Według rozmówców RMF FM, Błażej Wojnicz uchodzi za człowieka Bartłomieja Misiewicza, który najpierw miał go osadzić w PHO, a następnie w PGZ. Jak ustalili dziennikarze radia, Błażej Wojnicz nie miał zgody Rady Nadzorczej PGZ na łączenie funkcji prezesa w konkurencyjnych podmiotach. Ostatecznie – po ponad dwóch miesiącach – MON wymusiło na nim rezygnację z szefowania Polskiemu Holdingowi Obronnemu. A to ten właśnie koncern – z prywatną firmą jako wykonawcą – wygrał bez walki przetarg na dostawy 118 pojazdów dalekiego rozpoznania dla polskiej armii.
(Źródło: RMF FM)

/jp/

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Dlaczego Polska Grupa Zbrojeniowa zlekceważyła kontrakt na 100 mln zł?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Nihil

Dojna zmiana przekręt przekretem przekreca.A tam wszyscy zdrowi,szczęśliwi,ustawieni i usmiechnieci

wpDiscuz