Do czego służy premier?

PiS przegrywa w starciu z Koalicją Obywatelską w mediach społecznościowych

Dlaczego Mateusz Morawiecki, który nie jest przecież durniem, robi z siebie idiotę?

Utrzymanie władzy zawsze jest trudniejsze niż jej zdobycie. Paradoksalnie – tym trudniejsze, im bardziej ta władza jest praworządna i przyzwoita. To jest jak z każdym przywództwem w grupie: autorytet i poparcie środowiska powinien utrzymać ten, kto wyróżnia się wiedzą, umiejętnościami i uczciwością, ale nawet wzorzec przyzwoitości przegrywa często z oszustem, który wynosi się ponad otoczenie, dorabiając sobie sukcesy i pomniejszając zasługi konkurentów. Naród o chwiejnych fundamentach demokracji lub zawiedziony niespełnionymi obietnicami często zawierza bezczelnym hucpiarzom, którzy dzielą i rządzą, pieszczą jednych, a zastraszają innych, szczują ludzi przeciw sobie i budują klimat oblężonej twierdzy pokrzykując, że nie czas na niesnaski i kłótnie o władzę, skoro larum grają.

Historia uczy jednak, że na dłuższą metę najpodlejsza władza, nawet w kraju szczątkowej demokracji, nie może liczyć na bezterminowe trwanie. Chyba że spełnia trzy podstawowe warunki umożliwiające autokratom przedłużenie rządów: wiarygodna charyzma, wiarygodne pieniądze i wiarygodna wizja. Czy obecna władza posiada te walory?

Charyzmę miał Jarosław Kaczyński. Miał, dopóki jego smoleńska legenda nie zaczęła rozwiewać się z dymem po kolejnych wybuchach tupolewa. Dzisiaj Kaczyński charyzmę co najwyżej miewa, ale jej blask nie oślepia już tak jak wtedy, gdy tłumy żądały od poczętego z błogosławionego łona bezzwłocznego zbawienia Polski. Z pewnością natomiast nie ma charyzmy żaden z otaczających wodza funkcjonariuszy, zajętych produkowaniem dowodów swojej lojalności z prezesem i wojenką z konkurentami na wypadek zwolnienia etatu Naczelnika Państwa. Nie miała charyzmy prowincjonalna premier Szydło, krzykliwa obrończyni wszelakich Wartości oraz słusznych praw swojego partackiego rządu do tłustych premii. Nie ma też charyzmy obecny premier, historyk udający ekonomistę, który miota się między nacjonalistycznym izolacjonizmem, a akceptacją reguł gry w unijnej drużynie europejskiej. Można więc przyjąć, że PiS traci walor charyzmatycznej sekty grupującej Polaków pierwszego sortu, a Jarosław Kaczyński coraz częściej jawi się swoim zwolennikom jako zwyczajny człowiek, schorowany starszy pan trapiony reumatyzmem.

Jeśli nie charyzma, to może zasobna kasa i liczne prezenty zapewnią trwanie totalnej partii rządzącej? Kłopot w tym, że o budżecie, a w szczególności o wydatkach, niewiele wiadomo. Raz pieniądze są, raz ich nie ma. Wczoraj wystarczyło nie kraść, dzisiaj trzeba ratować budżet podatkiem bankowym, na jutro zaplanowano „solidarnościowe” myto od bogatszych, pojutrze… Ceniony portal finansowy Independent Trader podliczył rozmaite nowe opłaty oraz wszystkie ukryte podatki  i okazało się, że statystyczny Polak pracujący na etacie za 3 tys. zł netto oraz wydający 100 % dochodów na bieżące potrzeby ma do dyspozycji jedynie 40% swoich ciężko zarobionych pieniędzy. Aż 60% zabierane jest mu oficjalnie lub pod postacią rozmaitych dobrze ukrytych opłat. Na utrzymanie państwa nasz przykładowy Polak pracuje przez 233 dni w roku, czyli od 1 stycznia aż do 21 sierpnia wszystkie nasze zarobki oddajemy władzy zawiadującej budżetem. W zamian za to władza świadczy nam takie usługi, na które cywilizowany świat patrzy z niedowierzaniem. Ideologiczna decyzja zablokowania niedzielnego handlu wypędziła klientów także z kin, kawiarni, orientalnych barów, lodziarni i placów zabaw usytuowanych w centrach handlowych. Za to można będzie pójść z maluchami na strzelnicę albo posiedzieć na elektrycznej ławeczce i pośpiewać z nią „Pierwszą Brygadę”, zbanalizowaną niemal do formatu piosenki biesiadnej lub „Czerwone maki”, o których Polacy śpiewali kiedyś stojąc na baczność.

Wychodzi na to, że totalnej władzy pozostała w odwodzie jedynie wizja. I to może być główny powód zatrudnienia nowego premiera. Mateusz Morawiecki zafascynował Kaczyńskiego urokliwą prezentacją wielkich cywilizacyjnych projektów. Te wizje miały wzbudzić entuzjazm Polaków, pociągnąć ich za sobą, a jeśli nie, to przynajmniej osłabić opór wobec bezprawnych poczynań coraz bardziej totalnej władzy.  W rzeczy samej – rozmach planów premiera zapiera dech w piersiach. Milion aut elektrycznych w ciągu zaledwie siedmiu lat to jest tyle, ile prognozuje się łącznie dla wszystkich krajów Unii Europejskiej. Międzykontynentalne mega lotnisko – centrum przesiadkowe i przeładunkowe na prowincjonalnym skraju Unii, między Okęciem, Modlinem i nieużywanym portem w Radomiu. Centralny port morski w Gdańsku, w zamierzeniu konkurencyjny dla największych europejskich w Rotterdamie, Hamburgu czy Antwerpii. Stary projekt PiS budowy 3 milionów (!) tanich mieszkań w nowym garniturze, z metką „Mieszkanie plus”.  Przekop Mierzei Wiślanej i dwa tuziny nowych mostów łączących brzegi bliżej nieznanych rzek w niewiadomych miejscach. I najbardziej niewiarygodna ze wszystkich obietnic premiera: połączenie zwaśnionych Polaków…

Realizacja wszystkich wizji Morawieckiego kosztowałaby kilkakrotność polskiego dochodu narodowego. Ale premier zapewnia, że znajdzie w budżecie pieniądze na swoje projekty. Oczywiście pod warunkiem, że nie będzie marnowania kasy na fanaberie w rodzaju 500 plus dla dorosłych niepełnosprawnych.  Bankowiec, który orientuje się w rozmaitych metodach kreatywnej księgowości długo może dawać sobie radę ze zmarginalizowaną pozarządową kontrolą obywatelską. I to jest już realne niebezpieczeństwo dla polskiej gospodarki. Obietnice są zagrożeniem tylko (?) dla naszej wiarygodności. Natomiast realizacja tych obietnic grozi takim krachem, jakiego Europa jeszcze nie oglądała – plajtą, w porównaniu z którą gospodarcza zapaść Grecji była tylko chwilowym brakiem drobnych w portmonetce.

Dlaczego Mateusz Morawiecki, który nie jest przecież durniem, robi z siebie idiotę? Czemu snuje nieziszczalne projekty i w dodatku odgraża się, że je zrealizuje? Czy jest podstarzałym dzieciakiem rzucającym przechwałki? Czy ma świadomość, do czego Kaczyńskiemu potrzebny jest akurat taki premier jak on? Nie widzi, jak bardzo przypomina Gierka, który też snuł fantasmagorie o Polsce w pierwszej dziesiątce światowych potęg gospodarczych?

Bezwiedną zasługą Gierka było sprowokowanie demokratycznych przemian za pomocą bankructwa socjalistycznej gospodarki planowej. Jeśli Morawiecki jest Wallenrodem i zamierza rozsadzić państwo PiS od środka, to koszt tego planu jest stanowczo za wysoki. Tym bardziej, że kierownicza siła narodu rozlecieć się może i bez pomocy premiera. Bez charyzmy, pieniędzy i wiarygodnej wizji niewielkie ma szanse na przedłużenie rządów. Chyba że samodzielnie myślący Polacy pozostaną bierni. Chyba że przyzwoici rodacy zamkną się w enklawach własnych środowisk i rodzin. Chyba że zobojętniali obywatele nie przeciwstawią się oszustwom wyborczym i przemocy.

Andrzej Karmiński

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

6
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
0 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
JarekElFObserwatorJADWIGAsmętek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

Ja nie będę bierny. Zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w WWW. (Wolontariusze Wolnych Wyborów). Włączmy się aktywnie do pracy przy wyborach, nawet bez wynagrodzenia, aby patrzeć oszustom i kłamcom na ręce, gdyby zechcieli sfałszować wybory. Zbliża się lato, bądźmy gotowi wyjść na ulice naszych miast i wsi, jeśli zajdzie potrzeba sprzeciwienia się kolejnym łajdackim pomysłom naszych okupantów. Utrudniajmy życie pisowskim notablom, jak robią to aktywiście KOD i Obywateli RP i OSA. Odrzućmy partykularne interesy poszczególnych grup społecznych i zawodowych. LARUM GRAJĄ!!! Nikomu, komu nie jest obca Polska, nie wolno pozostać biernym i bezczynnym. Zawalczmy o nasze prawa, które bezczelnie próbuje… Czytaj więcej »

smętek
smętek

W scence kabaretowej było „Jasiu, do czego jest dana rura? Dana rura jest do niczego, panie majster”. Morawiecki junior ma ocieplać wizerunek rządu, opowiadać totalne bzdury, w rodzaju 20 mostów zbudujemy, no i trwać na stanowisku.

JADWIGA
JADWIGA

TYLKO PYCHA , SZMALI KŁAMSTWO

Obserwator
Obserwator

Premier- jak sama nazwa wskazuje- służy do rozdawania premii dla swoich.

ElF
ElF

U Kaczyńskiego widzę zero charyzmy raczej skrzek z drabinki

Jarek
Jarek

A skąd wniosek, że nie jest durniem? Bo ma okulary? Otóż dureń też może mieć okulary.