„Dobra zmiana”, czyli rządy miernot

Nie dziękuję ci PiS-ie za to, co zrobiłeś z nas…

Po trzech latach od przejęcia przez PiS władzy opinia publiczna zaczyna sobie uświadamiać skalę niekompetencji rządzących.

Procesy społeczne i gospodarcze mają sporą inercję. Wiele wody musi w Wiśle upłynąć, zanim do większości obywateli dotrze to, co dla specjalistów i ludzi szczególnie zainteresowanych, jest oczywiste od samego początku. Ale w końcu nadchodzi dzień, w którym nawet żyjący swoim życiem i kompletnie nieinteresujący się sprawami publicznymi obywatel siada i pisze taki list, jak ten opublikowany w pierwszym tygodniu stycznia na stronie internetowej „Gazety Wyborczej”: – „Generalnie to dopiero dziś doszło do mnie, że od tego roku jest więcej niedziel niehandlowych. Chciałbym serdecznie podziękować rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość, że po raz kolejny zabierają mi dni, w których mógłbym normalnie pracować. Jestem studentem, studiuję dziennie, wynajmuję pokój w największym mieście w Polsce i potrzebuję pieniędzy na czynsz. Jeśli nie potraficie tego zrozumieć, to mam świetny pomysł – co wy na to, żebyście to wy opłacali wszystkie moje wydatki? Jesteście tak beznadziejni, że brakuje mi słów”.

Zakaz handlu w niedzielę wprowadzono blisko rok temu, ale jego szkodliwe skutki dopiero dziś docierają do świadomości wszystkich tych, którzy początkowo wzięli za dobrą monetę opowiadane przez związkowców i biskupów androny o niedzieli, która ponoć „ma być dla rodziny”.

Zgodnie z hasłami głoszonymi przez sojusz związkowo-katolicki, liczni pracownicy handlu, począwszy od tego roku, będą mieli dla swoich rodzin mnóstwo czasu. Będą go mogli poświęcić na wspólne, rodzinne poszukiwania pracy, bo jak podaje „Gazeta Wyborcza” sieć Tesco zamyka w całej Polsce 32 sklepy i zwalnia 1300 pracowników. W trzecim kwartale roku finansowego z powodu zakazu handlu w niedziele jej przychody spadły o 1,2 proc.

„Rzeczpospolita” dodaje, że zamkniętych zostanie też 5 tys. małych sklepów. – „Zakaz handlu miał im pomóc, a tymczasem wbił gwóźdź do trumny” – pisze gazeta, cytując prezesa Forum Dialogu Gospodarczego Andrzeja Falińskiego, który mówi: – „Małe sklepy cierpią strasznie, obroty niedzielne niemal wyparowały, zostało 20-30 proc. wcześniejszej sprzedaży w ten dzień”. Niemal rok był potrzebny, by ta „dobra zmiana” w polskim handlu zaczęła się przebijać do powszechnej świadomości.

Jeszcze dłużej trwało uświadamianie sobie przez Polaków skutków demolki dokonanej w oświacie przez Annę Zalewską. Część rodziców gimnazjalistów i nauczycieli protestowała już wcześniej, ale dramat polskiej szkoły stał się wyraźnie widoczny dopiero w tym roku, gdy na skutek chaosu zaczęło brakować nauczycieli, a w zatłoczonych budynkach dzieciaki uczą się na zmiany do późnego wieczora. Pani minister nadal opowiada, że wszystko jest w porządku i prezentuje beztroski uśmiech. Jednak już nawet Kościół, widząc, co się dzieje, postanowił nieco pomóc szkołom – biskup warszawski zgodził się, by w najbardziej zatłoczonych placówkach liczba godzin religii została ograniczona do jednej w tygodniu.

Nadciąga też czerwcowy Armageddon, kiedy to do szkół średnich będą próbowały się dostać równocześnie dwa roczniki: ostatni absolwenci likwidowanych gimnazjów i pierwsi absolwenci klas ósmych. O tym, jakie nastroje panują wśród ich rodziców i wychowawców, świadczy opinia, którą ostatnio usłyszałem w likwidowanym gimnazjum mojej córki: – „Proszę być przygotowanym na zwiększone trudności w dostaniu się dziecka do liceum, bo preferowani będą absolwenci podstawówek, a nie gimnazjów. Władze będą chciały pokazać, że gimnazja źle uczyły młodzież, a nowe podstawówki są znacznie lepsze”. Szczerze mówiąc, nie bardzo wierzę w prawdziwość tej plotki, ale sam fakt, że jest ona kolportowana, dowodnie pokazuje, jakie nastroje dominują w środowisku szkolnym.

Innym sygnałem jest nieuchronnie nadciągający strajk nauczycieli, w którym będzie też chyba musiała uczestniczyć „Solidarność”. Do tej pory sztandar buntu dzierżył tylko Związek Nauczycielstwa Polskiego, a „Solidarność” występowała w roli obrońcy interesów władzy. Ostatnio jednak pod presją szeregowych związkowców-nauczycieli nawet ta reżimowa i wspierająca PiS organizacja zaczęła gniewnie pomrukiwać.

W ponad trzy lata po wyborach, które oddały władzę w Polsce ludziom Jarosława Kaczyńskiego, do  Polaków zaczyna więc docierać prawda o naturze i osiągnięciach „dobrej zmiany”. Dostrzegają demolkę oświaty, handlu, energetyki, służb publicznych, sił zbrojnych, a nawet stadnin koni arabskich. Opinia publiczna zaczyna rozumieć, że za cokolwiek wezmą się ludzie pana prezesa – niechybnie to spieprzą. Kaczyński oddał kraj głupcom, miernotom, ludziom pozbawionym jakichkolwiek talentów.

Nic w tym zaskakującego, jeśli wziąć pod uwagę merytoryczny poziom kadr, na których oparła się pisowska władza. Jako wieloletni redaktor i publicysta licznych mediów widzę na przykład, jacy ludzie zasilili media do niedawna publiczne, a dziś reżimowe, i kto sprawuje tam funkcje kierownicze. Pominąwszy najwyższy szczebel opanowany przez oddelegowanych polityków w rodzaju Jacka Kurskiego, Krzysztofa Czabańskiego czy Joanny Lichockiej, niemal wszystkie stanowiska kierownicze i publicystyczne (z nielicznymi wyjątkami) zostały obsadzone przez drugorzędne miernoty i beztalencia. Przez ludzi, którzy latami produkowali nieistotne materiały dziennikarskie i nigdy nie błysnęli niczym szczególnym (nie dotyczy to oczywiście Michała Rachonia, który swego czasu wystąpił przebrany za penisa – to było wielkie osiągnięcie).

Podobne reguły doboru kadr obowiązywały we wszystkich innych dziedzinach życia – od energetyki po hodowlę arabów. I dziś ta prawda zaczęła się przebijać do świadomości ogółu. W samą porę, bo za chwilę wybory.

Wojciech Maziarski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

12
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
ChermesWiśniaIwonaadamaJarek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbyszek
Zbyszek

Nie łudźcie się. W TVP to wszystko wytłumaczą i potrzebna do rządzenia grupa, zwana dla zgrywy suwerenem, nadal będzie popierać tę radosną twórczość.

Paragraf22
Paragraf22

„Dostrzegają demolkę oświaty, handlu, energetyki, służb publicznych, sił zbrojnych, a nawet stadnin koni arabskich”
Ta demolka to nie jest jakaś nieudolność. To jest CEL DZIAŁANIA. prezesa. Innego logicznego wytłumaczenia brak. To jest ZEMSTA na Polsce i Polakach.

PaWeł
PaWeł

Ciekawe tylko czy JK ma odwagę sam przed sobą przyznać , że to nadrzędny cel jego działania. Czy robi to w jakimś sensie podświadomie i w obliczu nieuchronnych kompromisów. Dla nas to żadna różnica. To jest zemsta i towarzysząca jej chora satysfakcja z rozmiarów destrukcji !.

Paragraf22
Paragraf22

Sam piszesz że to jest zemsta, a więc jest to celowe działanie 🙂

Jarek
Jarek

Celem jest utrzymanie władzy. Demolka państwa to tylko skutek uboczny.

Paragraf22
Paragraf22

Dla utrzymania władzy nie jest potrzebna demolka stadnin, szkolnictwa, handlu enargetyki czy wojska. To by było nawet niewskazane. To jest demolko dla demolki.

Jacek
Jacek

Widzieli Polskę w ruinie i dotrzymali słowa. Czy to nie osiągnięcie.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Oby to zaowocowało masowym szturmem komisji wyborczych, a nie tylko typowo polskim narzekaniem.

adama
adama

Pis miał stworzyć elity i stworzył elitę dzbanów. Za to w opozycji pojawiło się wiele nowych twarzy. Partie powinny jeszcze szerzej dopuszczać do głosu młodych. KOD i inne prodemokratyczne organizacje też wyłaniają swoich nowych liderów. Powinno być więcej klubów dyskusyjnych, wzorem Krytyki Politycznej. Cztery lata to wystarczający czas na pokazanie nowych elit przed wyborami.

Iwona
Iwona

Na początek przekupili suwerena 500+ i na każdym kroku go przekonują, że inni to natychmiast odbiorą. Koniunktura gospodarcza na świecie im sprzyja (inaczej już dawno by kasy zabrakło). Pod osłoną tego przekupstwa i propagandy o rzekomej naprawie państwa, iście sowieckiej, budują swoje imperium finansowe. A wtedy suweren może „im na plecy skoczyć i za darmo zjechać”. I tak się właśnie dzieje gdy społeczeństwo jest w większości głupie i nie wykształcone, książek i niezależnych gazet nie czyta, języków się nie uczy. Dopiero jak się wkurzy to ich pogoni. Ale to zajmie trochę czasu. Komuna też się wydawała kiedyś niezniszczalna.

Wiśnia
Wiśnia

Szanowny Panie Wojciechu obawiam się że jest Pan zbyt dużym optymistą, ale oby nam się.

Chermes
Chermes

Co do owej „prawdy, docierającej w końcu do ogółu”, nie byłbym aź tak optymistyczny. Towarzysze PiS-owcy, przed wyborami zaczną ogłaszać, że każdy uczeń i student dostanie od rządu PiS, zaraz po wygranych wyborach, po 1000 zł na podręczniki, zaś każdy pracownik będzie miał podniesiony próg podatkowy do 30 000 zł. Ciemny lud, którego w Polsce nie brak, natychmiast to kupi, by przekonać się, po wyborach, w których odda swe głosy na PiS, że „nie każdy student i uczeń, tylko trzeci w rodzinie” oraz, że „próg podatkowy podniesiony zostanie dopiero po roku 2025, z powodu „winy Tuska”. No, ale wówczas będzie… Czytaj więcej »