Doktryna odstraszania

Natychmiastowy zakaz wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej

Już od starożytności wiadomo, że słowa uczą, ale przekonują dopiero przykłady.

Doprawdy, trudno jest rządzić narodem, który niczego nie rozumie. Dowodów na niską inteligencję obywateli, zwłaszcza tych gorszego sortu, nie brakuje, ale szczególnie widać to w nieprzychylnych komentarzach do słów i działań ministra obrony narodowej. A jemu medal się należy.

Ostatnio „nienarodowe” (spokojnie, już niedługo) media pastwią się nad szefem MON z powodu jego wystąpienia w sprawie przetargu na śmigłowce. Złośliwe zestawiania deklaracji pana ministra na temat mają oczywisty cel, jakim jest kompromitacja drugiej, po panu prezesie, najważniejszej osoby w państwie PiS. I mało, że kompromitacji. Prawdopodobnie chodzi też o zasianie w elektoracie wątpliwości co do kondycji mentalnej pana ministra.Podłość, po prostu.

A przecież od pierwszego dnia w ministerstwie jego szef robi wszystko, co tylko możliwe, żeby zapewnić nam wszystkim prawdziwe bezpieczeństwo. Oparte nie na zimnej technologii, zawodnej i obcego pochodzenia, a na rewolucyjnej strategii obronności. Furda śmigłowce! Tym bardziej, że wedle słów klasyka polski pilot poleci nawet na drzwiach od stodoły. Furda odchodzący generałowie, bo przecież tak naprawdę, to nic nam nie grozi, a wojsko jest nam potrzebne wyłącznie do kompanii honorowych, apeli smoleńskich oraz trzymania parasola nad rzecznikiem Misiewiczem.

Nasza strategia bezpieczeństwa opiera się teraz na zupełnie nowatorskiej doktrynie, prawdziwie narodowej, bo do obrony terytorium i tożsamości narodu włącza i angażuje to, co mamy najlepszego. Bo nie jest tak, że jakby co, to wystarczy odpalić rakiety ziemia-powietrze. W nowoczesnych wojnach hybrydowych wróg czai się wszak za każdym niewyciętym krzakiem i czyha w każdym komputerze (spokojnie, już niedługo władza aresztuje nieprawomyślne serwery, a pogodynki z telewizji publicznej na zawsze odpędzą od naszych granic wszystkie chmury). Na razie nieprzyjaciel sączy jeszcze defetyzm w mediach nienarodowych (spokojnie, już niedługo), propaguje wywrotowe ideologie i szantażuje suwerena moralnie „dziećmi z Aleppo”. Ale niedoczekanie jego. W umacnianie bezpieczeństwa angażuje się bowiem cały rząd, choć największe wyzwania postawiono na początek przed ministrami środowiska i spraw zagranicznych. Co bowiem najbardziej zagraża w tej chwili naszej pięknej ojczyźnie? No, jak to co?
Oczywiście, że zagrażają jej obcy. Przychodzą nie wiadomo skąd i za czym, a potem zabierają pracę, niszczą tożsamość, narzucają swoje zwyczaje, a nawet ingerują w estetykę życia codziennego (stroje, architektura, mdlący zapach kebaba). Pan prezes osobiście ostrzegał też przed zagrożeniem biologicznym (wirusy, pasożyty, wielodzietność) i upadkiem obyczajów, skąd już tylko krok do utraty suwerenności.

Tego się nie da powstrzymać za pomocą śmigłowców z przetargu. Tu są potrzebne kompleksowe działania zupełnie innej niż militarna, znacznie subtelniejszej natury. Trzeba, mianowicie, ewentualnych najeźdźców do Polski zniechęcić. Przestraszyć ich tak, żeby im w ogóle w głowie nie postało zatrzymać się na dłużej gdzieś między Odrą i Wisłą.

W tej rewolucyjnej wersji doktryny powstrzymywania i odstraszania na pierwszej linii frontu znalazł się nie minister Macierewicz, ale Szyszko. Szef od morowego powietrza i narodowej wycinki lasów. Tak jest – zatrute powietrze powtrzyma wroga przed najazdem na nasze terytorium znacznie skuteczniej, niż cała eskadra Caracali. Nie krytykujcie więc pana ministra, że nie walczy ze smogiem. Ten smog to bowiem broń biologiczna na miarę naszych możliwości. A te mamy ogromne, zważywszy niespożyte zasoby węgla o wysokim poziomie zanieczyszczeń. I proszę mi też tutaj nie marudzić, że rosną nakłady na nieefektywne gospodarczo górnictwo. Że to marnotrawstwo. Nic bardziej mylnego. Te wszystkie czternastki, deputaty i inne barbórki dla pracowników nierentownych kopalń to inwestycje w obronność!

Ale węgiel, to jeszcze nie wszystko, czym dysponujemy w dziedzinie produkcji najbardziej zjadliwego smogu na świecie. Mokre drewno robi to nawet lepiej, niż najgorszej jakości szlam czy miał. Tak więc – każdy wycięty w pień skwer miejski to wkład Ministerstwa Środowiska w bezpieczeństwo narodowe! Każdy zaś „kopciuch”, każdy piec w starej kamienicy, a nawet każdy hipsterski kominek to nasza wunderwaffe w starciu z exodusem uchodźców. Nam smog nie szkodzi. Oddychamy nim od wieków, bo jesteśmy przystosowani biologicznie. Sam minister zdrowia nam to mówi!
Jest też drugi istotny powód, że mamy teraz tak głęboko przerąbane. Za każdym niewyciętym drzewem kryć się wszak może „zielony ludzik” wraz ze swoim kałachem. A jak się powycina te wszystkie Puszcze Białowieskie i topole w parkach miejskich, to raz, że wtedy już żadna wojna hybrydowa nie rozpełznie się nam po krzakach, i od razu będziemy mieć najeźdźców jak na widelcu, a wiadomo, że nasze dzielne chłopaki z OT posługują się widelcami dużo sprawniej od Francuzów. A dwa – nareszcie będzie gdzie budować Osiedla Plus.

Na polu kultury też robi się wszystko, żeby utrwalić obraz Polski jako kraju „w ruinie” wśród pustynnego ( tym razem mentalnie) krajobrazu. A ministerstwo spraw zagranicznych pilnuje z kolei, żeby utrwalić w świecie wizerunek Polski jako kraju, gdzie praworządność i prawa człowieka istnieją tylko w teorii. Już są rezultaty w postaci awantur w Komisji Europejskiej.

W utrwalaniu opinii o niechęci Polaków wobec obcych czynnie i dzielnie wspomaga rząd uzbrojona w bejsbole młodzież patriotyczna. Bo już od starożytności wiadomo, że słowa uczą, ale przekonują dopiero przykłady. I tak trzymać, to już nikt w żadnym polskim tramwaju nie ośmieli się mówić po niemiecku. A budy z kebabem też powinny być polskie, bo tego wymaga nasze dobre samopoczucie oraz polska racja stanu. Lub odwrotnie. Przy okazji rozpuszcza się też dyskretnie wieści o tym, że prawa obywatelskie, a także świadczenia z programu Pięćset Plus i pokrewnych, przysługują u nas teraz wyłącznie rodowitym Polakom-katolikom, głosującym na PiS od siódmego pokolenia (wymagane świadectwo z parafii oraz zaświadczenie IPN-u). Szpetny marketing sugeruje, że już wkrótce będą też potrzebne na obecność genu skrzydeł husarskich (może być recesywny).

Ministrowi obrony pozostaje więc już tylko co jakiś czas odwołać, bez podania przyczyn, jakieś przetarg. Albo zaprosić kolejną instytucję międzynarodową do badania katastrofy smoleńskiej. Dzięki jego doktrynie zyskujemy oto pewność, że w naszym Królestwie Ubu będziemy naprawdę bezpieczni bez żadnych tam śmigłowców i tarcz rakietowych. Kto i po co miałby nas bowiem szukać w tej naszej nowej Polsce, „czyli nigdzie”.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

11
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
7 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
5 Comment authors
probusjurekNikagniewko_syn_rybaSławomir Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sławomir
Sławomir

Polska musi ochorować czas Misiewiczów, Dudy, hien smoleńskich, paranoików i schizofreników pędzących po drogach, ale nie w karetkach pogotowia i bizantyjskiego wytrysku imperium nienawiści cielca z Torunia, czas niszczenia Polski demokrstycznej i praworządnej przez reżim bolszewii pisowskiej.

jurek
jurek

Sami sobie gotujemy ten los. Oto poglądowa lekcja dla młodzieży, jak doszło do rozbiorów i gdzie tkwi ich geneza..

Nika
Nika

Co według Pana jest fundamentem tego powtarzającego się losu? Zawiść do rodaka? Na złość babci odmrożę sobie uszy? Ja nie mam to ty też nie będziesz mieć?

jurek
jurek

To tylko smutna konstatacja.. Jakiś gen samozniszczenia w nas tkwi. Chyba nie tylko położenie geograficzne odgrywa tu rolę. Inne narody/społeczeństwa potrafia się rozwijać, dyskutować, docierać, wspólpracować, żyć razem. My musimy walczyć i nawet gdy nie mamy zewnetrznych wrogów sami ich wymyślimy.. Zamiast budować wolimy szukać wroga poza sobą. Romantyzm zbyt głeboko zapuścił korzenie.

Nika
Nika

Smutek to już taki etap, który uwzględnia zrozumienie, akceptację. Jestem z pozoru mocno za rozwojem, dialogiem, zrozumieniem, ale z przerażeniem odkrywam, że zawiść i destrukcja nie są mi obce. Myślę, ze do Jarka mi daleko ale ja mam ten gen. I to przeraża.

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba

„każdy wycięty w pień skwer miejski to wkład Ministerstwa Środowiska w bezpieczeństwo narodowe!”

Pani Bożeno, jestem niezmiernie zdziwiony, że tak wybitna publicystka mediów ruchu broniącego praworządności i jednocześnie przedstawicielka „gorszego” (czyli w rzeczywistości LEPSZEGO) sortu nie wie, że za zieleń w miastach odpowiadają władze miast, a nie państwa… A w miastach, zwłaszcza tych największych, PiS nie ma nic do gadania, więc za to co się dzieje z miejskimi skwerami np. w Warszawie odpowiedzialność ponosi… no… kto ?… ;)))

Nika
Nika

A Pan uważa, że Szyszko jest dobrym Ministrem Środowiska?

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba

Co to pytanie ma do rzeczy (czyli mojego postu) i co Szyszko ma do miejskich skwerów w Warszawie ?…

Nika
Nika

Zwykle pytanie. Takie sciezki obieraja moje mysli. Nie podoba sie Panu moje pytanie? Nie ma Pan zdania na ten temat? Z jakiegos powodow nie chce Pan ujawniac odpowiedzi? Myslalam, ze na forach ludzie dziela sie refleksjami. A Pan dlaczego pisze komentarze?

gniewko_syn_ryba
gniewko_syn_ryba

Może i zwykłe ale zupełnie oderwane od poruszanych przeze mnie (i autorkę) kwestii. Zaś komentarze, jak zresztą sama nazwa wskazuje, piszę, by skomentować publikowane tu artykuły i wypowiedzi forumowiczów… 😉 Zwłaszcza, gdy zawierają kłamstwa, manipulacje i inne przeinaczenia… 😉

probus
probus

Piła i Siekiera!