Donald Tusk zaprasza Jarosława Kaczyńskiego na… spacer

Donald Tusk zaprasza Jarosława Kaczyńskiego na... spacer

„Chodźmy Jarosławie na długi wspólny spacer, pogadamy o dawnych czasach. To dobra chwila, aby uwolnić Andrzeja i Rafała od naszych sporów i emocji. I nie musimy brać ochrony, ze mną będziesz bezpieczny” – napisał na Twitterze Donald Tusk.

 

Jego słowa to propozycja zakopania wszelkich toporów wojennych i otwarcia zupełnie nowych kart w polskiej polityce. Trudno przewidzieć czy prezes Kaczyński odpowie na niezwykle dojrzałe wyciągnięcie ręki przez Donalda Tuska, czy choćby przemyśli ewentualne wycofanie się z polityki.

Kandydat na prezydenta, Rafał Trzaskowski, nie ma najmniejszych problemów, żeby w swoich wystąpieniach krytykować byłego premiera i politykę Platformy Obywatelskiej.

 

Potrafię przyznać się do tego, co robiliśmy źle te osiem czy trzynaście lat temu. Nam się wydawało, że jeżeli będziemy budowali infrastrukturę, żłobki, robili zwolnienia podatkowe, to ludzie to docenią. A ludzie też chcieli realnie poczuć transformację w kieszeni. Ja mam na tyle odwagi, żeby powiedzieć teraz, że popełniliśmy błąd. Premier Donald Tusk popełnił błąd, ale dzisiaj wyciągnęliśmy z tego wnioski” – mówił u Moniki Olejnik w „Kropce nad i” Rafał Trzaskowski.

Czy na podobne odcięcie się od prezesa stać prezydenta Andrzeja Dudę?

wb

Źródło: natemat.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jantar
Jantar
4 lipca 2020 18:56

Emerytowany Zbawca Narodu nie ruszy się nigdzie bez swojej ochrony – to raz. Dwa: jeszcze z „takim zerem”, za jakie uważa Tuska, bo po prostu najzwyczajniej w świecie Kaczyński nienawidzi Tuska i ta nienawiść jest esencją jego życia. Pisowskie szmatławce już szydzą z propozycji Tuska i z niego samego, ale wbrew temu, co piszą, Tuska nadal ma do powiedzenia o wiele więcej od Kaczyńskiego i co ważniejsze, mówi mądrze.

Rafał P
Rafał P
6 lipca 2020 22:26

Ciekawe, co by się stało, gdyby Tusk tak nagle, bez zapowiedzi, ale po wcześniejszym rozeznaniu że Kaczyński jest w domu, zajechał pod „fortecę” Kaczora taksówką, wysiadł i zadzwonił. Co zrobiła by policja i „prywatna służba bezpieczeństwa”?