Druga tura obnażyła słabość PiS

Druga tura obnażyła słabość PiS

Znaczną część swej siły partia Kaczyńskiego czerpała z hipnozy. Wmawiała obywatelom, że jest potężna, niezwyciężona i cieszy się masowym poparciem. Teraz ta hipnoza się skończyła.

Pierwsza tura była tylko przygrywką. Dała zaledwie przedsmak tego, co wyborcy w tę niedzielę zgotowali partii, która powołując się na rzekomą wolę suwerena od trzech lat niszczy Polskę. Klęska PiS jest totalna i bezdyskusyjna. Nie przysłaniają jej wybory do rad powiatów i sejmików wojewódzkich, gdzie proporcjonalna ordynacja d’Hondta w wielu wypadkach dała obozowi rządzącemu ponad 50 proc. mandatów, mimo że głosowało nań poniżej 50 proc. wyborców. Dzięki temu aparat propagandowy PiS-u mógł przekuć porażkę sprzed dwóch tygodni w sukces, wmawiając obywatelom, że cieszy się masowym poparciem „suwerena” i dlatego wygrywa wybory.

Tym razem jednak takie manipulacje nie przejdą. W dogrywce PiS przerżnął sromotnie i bezapelacyjnie. Nie wziął nie tylko wielkich miast, ale nawet średnich i małych. Gdy piszę te słowa, ostateczne wyniki nie są jeszcze znane, ale nie zdziwiłbym się, gdyby kandydaci partii rządzącej nie zwyciężyli dosłownie nigdzie.

Przed drugą turą Kaczyński rzucił swych ludzi do miast i regionów, które rokowały największe szanse na zdobycie foteli burmistrzów i prezydentów. Obiektem szczególnie aktywnych zabiegów w kampanii były Kielce i Radom. Wszystko na nic.

Obóz władzy przegrał w Łowiczu, Ostrołęce, Włocławku, Jeleniej Górze i wielu innych ośrodkach. Nawet w Nowym Sączu – mieście rodzinnym Zbigniewa Ziobry, uchodzącym za bastion narodowo-katolickiej prawicy.

Pierwsze reakcje polityków i propagandystów władzy wskazują, że mają oni świadomość tego, co się stało i co to dla nich oznacza na przyszłość. Jedni – jak Jacek Sasin – chachmęcą i wmawiają Polakom, że wynik i tak jest nienajgorszy, inni – jak red. Marek Król – dają upust frustracji i złości, pomstując na miejskie lemingi, które ich zdaniem dały się ogłupić, jeszcze inni – jak Jarosław Gowin – przyznają samokrytycznie: „Wyniki w miastach powinny nam dać do myślenia i skłonić do korekty pewnych elementów naszej polityki”. Można jednak w ciemno założyć, że najrozsądniejsza w tym chórze opinia Gowina pozostanie głosem wołającego na puszczy.

Bezsilną złość PiS-u najlepiej zdemaskowało zachowanie żony przegranego kandydata na prezydenta Gdańska Kacpra Płażyńskiego, która kazała wyrzucić z wieczoru wyborczego w sztabie męża… dziennikarki „Gazety Wyborczej”. Całkiem możliwe, że na tym się nie skończyło i późno wieczorem pani Płażyńska w zaciszu domowym znęcała się nad laleczką przedstawiającą rywala jej męża, wbijając w jej gałgankowy brzuszek szpilki i wykręcając kończyny.

Niedzielna klęska PiS może mieć dla sytuacji w Polsce znaczenie przełomowe. Znaczną część swej siły partia Kaczyńskiego czerpała dotąd z hipnozy, wmawiając obywatelom, że jest potężna, niezwyciężona i cieszy się masowym poparciem – suweren po prostu ją kocha. To osłabiało wolę oporu, paraliżowało ludzi słabszych duchem, zniechęcając ich do jakiejkolwiek aktywności. „Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba” – szeptał w skrytości ducha niejeden zrezygnowany Polak. Teraz ta hipnoza się skończyła. Czar prysł.

To odbije się także na sytuacji w tych ciałach samorządowych, w których PiS był bliski osiągnięcia większości. Politycy partii Kaczyńskiego intensywnie próbowali w ostatnich dniach korumpować radnych PSL-u, Nowoczesnej i innych obozów, próbując przeciągnąć ich na swoją stronę. Wyłuskanie pojedynczych osób mogło dać PiS-owi większość w niejednej radzie.

Rzecz jasna, zabiegi takie mogły być skuteczniejsze w sytuacji, gdy partia składająca korupcyjną ofertę mogła prężyć muskuły, wmawiając werbowanym ludziom: lepiej trzymajcie z nami, bo przyszłość należy do nas. Znamy ten mechanizm psychologiczny, wspaniale ukazany w „Kabarecie” Boba Fossa, gdzie tłum poddaje się hipnozie chłopaczka o anielskim głosie, śpiewającego: „Tomorrow belongs to me” – przyszłość należy do mnie.

Dziś już Kaczyński nie może śpiewać tej piosenki i nie może uwodzić ani polityków, ani szeregowych Polaków wizją przyszłości należącej do PiS-u. To zapewne usztywni kręgosłupy wahających się polityków innych partii, którzy nie będą już skorzy do zdrady i przejścia do obozu „dobrej zmiany”.

Co więcej – dziś znacznie prawdopodobniejsze wydają się transfery w przeciwnym kierunku: z PiS-u na jasną stronę mocy. Zaraz po ogłoszeniu oficjalnych wyników drugiej tury wyborów samorządowych co rozsądniejsi i bardziej przewidujący członkowie obozu władzy zaczną zapewne dyskretnie się rozglądać i przygotowywać sobie drogę ewakuacji.

Koniec „dobrej zmiany” zbliża się wielkimi krokami.

Wojciech Maziarski

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

10
Dodaj komentarz

avatar
6 Comment threads
4 Thread replies
2 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
PiotruśpinkiPolka gorszego sortuMaciek123454321jurek Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marek
Marek

Za Kiler: Wszystko w PISSSSDu

Maciek123454321
Maciek123454321

Bardzo liczę na to, że opozycja nie da się ponieść tryumfalizmowi. To zaledwie początek drogi. My wszyscy – społeczeństwo obywatelskie – przyglądajmy się bacznie, co PiS będzie wyrabiał w najbliższych miesiącach. Wstępne porozumienie KO-PSL-SLD witam jak najserdeczniej. Powinien skrystalizować się mocny blok liberalno-lewicowy. Kokietowanie sukienkowych można śmiało zakończyć, czarni są niereformowalni. Spokojnie można pożeglować w kierunku liberalizacji ustaw antyaborcyjnych z położeniem szczególnego nacisku na opiekę dla samotnych matek, renty dla niepełnosprawnych i ogólnie mądrze pojęty socjal. Docierać do ludzi z pozytywnym programem – przecież macie taki! Zaś na odcinku parlamentarnym alarmować ludność Warszawy NATYCHMIAST, kiedy tylko pisiory zaczną grzebać przy… Czytaj więcej »

inder
inder

Pełna zgoda! Jak powiedział Frasyniuk po pierwszej turze (ale teraz zapewne mówi tak samo) – to jeszcze nie pora na picie szampana. Jeśli mamy coś w tej chwili pić – to mocną kawę, żeby przydała nam sił i energii do dalszej walki o wolną Polskę.

Polka gorszego sortu
Polka gorszego sortu

Święta prawda: za wcześnie na fetowanie wygranej, bo jeszcze nie wygraliśmy. Mam nadzieję, że stulecie niepodległości, bezczelnie nam ukradzione przez PiS rączka w rączkę z neofaszystami, będzie budzikiem dla wszystkich, którzy nadal śpią i podczas kolejnych wyborów będzie nas przy urnach jeszcze więcej. A potem jeszcze więcej i znów więcej. To właściwie dobrze, że te wybory są teraz tak często, bo trudniej będzie między nimi znowu dać się uśpić.

inder
inder

Pora na zaktualizowaną wersję „Jaki Doodle” (przypominam – śpiewamy na melodię „Yankee Doodle”) I Hej! Pod koniec października, w dniu wolnym od pracy, znokautowano Patryka – brawo warszawiacy! W mieście Łodzi zaś – o rany! Fantastyczna sprawa! PiS totalnie rozjechany – jeszcze większe brawa! II Poznań też podoba mi się – mimo pisich pisków pan Zysk z tego, że jest w PiS-ie, nie ma wcale zysku. We Wrocławiu też wesele, też głosów wystarczy, żeby Kremla przyjaciele wrócili na tarczy. III A czwartego listopada znów zmartwione france – Smok Wawelski kazał spadać srogiej Wassermance. W Gdańsku Neptun trójząb chwycił, krzyknął: „PiS… Czytaj więcej »

Maciek123454321
Maciek123454321

Fraszka – palce lizać!!!!

jurek
jurek

Trzeba przerwać zaklęty krąg milczenia w mediach o kampanii z ambon prowadzonej także w wyborczą niedzielę. Potrzebne jest rzetelne badanie socjologiczne pozwalające na realną ocenę skali tej kampanii i jej skuteczności przełożonej na procent głosów oddanych po sugestii od księdza. Może ta skala jest nieznacząca 😉

Maciek123454321
Maciek123454321

Odpowiem tak – po „Klerze” MNIEJ znacząca. Tomasz Sekielski przygotowuje na maj 2019 film, a może serial dokumentalny o RZECZYWISTYCH ofiarach pedofilii i ich sukienkowych sprawcach. Zatrzęsie się wśród kościółkowych, oj, zatrzęsie.

pinki
pinki

Nie popadałbym w samozachwyt. Głosowanie na określonych kandydatów na prezydentów, wójtów, itd w wyborach samorządowych to nie jest to samo co głosowanie na kandydatów do parlamentu. Można popierać określoną partię, ale nie koniecznie ich kandydata na stanowisko prezydenta, ze względu na jego słabą rozpoznawalność lub kompromitującą przeszłość. Wybory pokazały iż ludzie popierają PIS. Nie jest to większość. W wyborach samorządowych ludzie mają możliwość głosowania na kandydatów, którzy są niezależni, co zresztą widać po wynikach. W przypadku wyborów parlamentarnych będą musieli wybrać pomiędzy dużymi partiami. Wybory do sejmików pokazują realną pozycję określonych partii. PIS wciąż jest partią z najwyższym poparciem i… Czytaj więcej »

Piotruś
Piotruś

„Dzień świra” to przewidział, a szczególnie jego hymn