Duda nam się udał

Odnoszę wrażenie, że Duda buduje wokół siebie silną grupę, by oprzeć się posłowi K.

24 lipca 2017 roku, o godzinie 10.00 Andrzej Duda zawetował ustawę o Krajowej Radzie Sądowniczej i Sądzie Najwyższym. Społeczeństwo polskie zamarło z wrażenia. Jedni doznali szoku, drudzy chwycili się tego „czynu” jak tonący brzytwy, a jeszcze inni zaczęli wieścić pojawienie się lidera – obrońcy polskiej demokracji (patrz – Bartłomiej Sienkiewicz). Czy to cud, objawienie jakieś, prezent dla narodu z okazji drugiej rocznicy prezydentury pana Dudy? A może tylko walka o swoje? Popatrzmy, pomyślmy, a może znajdziemy odpowiedź na te pytania…

Dwa lata, to już dwa lata minęły, gdy pan Duda złożył przysięgę na Konstytucję PR i oficjalnie został naszym prezydentem. Jego Kancelaria z przyjemnością poinformowała naród o wielkich dokonaniach szefa, licząc na naszą wdzięczność i dumę, że taki właśnie prezydent nam się trafił.
Na pierwszym miejscu jest szczyt NATO w Warszawie. Szkoda tylko, że zapomniano wspomnieć, kto tak naprawdę ten Szczyt zorganizował, kto opracował program, dopiął wszystko na ostatni guzik. Niestety, to nie Andrzej Duda, to nie PiS, ale poprzednia ekipa rządząca czyli PO/PSL. Tak naprawdę obecna ekipa tylko zrealizowała to, co miała już podane na tacy, ale czy warto to przypominać?
Naród ma krótką pamięć, wszystko kupi i nadal będzie wielbić za taki sukces.

Drugie miejsce zajmuje Szczyt Inicjatywy Trójmorza, z Donaldem Trumpem w roli głównej. Normalnie myślący człowiek zapyta, a po jakie licho prezydent Stanów Zjednoczonych na spotkaniu, które dotyczy spraw pewnego regionu Europy, nie świata? Czy zaproszenie Trumpa nie jest przypadkiem sygnałem dla Unii Europejskiej, że Polska ma swoją wizję swojej europejskości i odbiega ona znacznie właśnie od UE? Czy rzeczywiście więc to Trójmorze z Trumpem można nazwać sukcesem i światełkiem na przyszłość dobrej Polski w dobrej Europie? Odpowiedź nasuwa się sama. Jeden wielki „pic na wodę”, kolejny krok ku izolacji w imię dobra polskich interesów, a właściwie nie polskich, tylko pisowskich.

Miejsce trzecie to wielka aktywność Andrzeja Dudy na arenie międzynarodowej. Wyjazdy zagraniczne, rozmowy z głowami państw i …szkoda tylko, że nic za tym nie idzie. Oczywiście, spotkania z Polonią, którą trzeba przekonywać, ze PiS dla Polski to jak wygrana na loterii, zwiedzanie miejsc sakralnych i polskiej pamięci narodowej. Szkoda, że do dnia dzisiejszego prezydent nie ruszył swoich czterech literek na Litwę. Akurat tam Polonia ma dość trudne życie. Tam pojawiają się nieporozumienia. Tam pan Duda jest rzeczywiście potrzebny. Niestety, jakoś mu nie po drodze.

Miejsce czwarte to podpisanie ustaw, które dla Polaków są najważniejsze. Program 500 Plus, Mieszkanie Plus, obniżenie wieku emerytalnego, za co zapłacimy tysiącami głodujących emerytów, ustawa reformująca edukację. Jakoś zapomniało się prezydentowi o umowie z frankowiczami, o sprawdzeniu, na ile podpisane ustawy są zgodne z konstytucją, na ile rzeczywiście są potrzebne i nie służą tylko PiSowi. To tak…na marginesie.

To może teraz czas na mój ranking? Miejsce pierwsze to totalne posłuszeństwo przy podpisywaniu, jak leci, wszystkiego, co mu PiS podsuwa. Miejsce drugie, oficjalne przyznanie się, że „nie da się być prezydentem wszystkich Polaków”. Stąd spokojnie może sobie pozwalać na obrzucanie niewybrednymi epitetami każdego, kto nie zgadza się z działaniami jego partii i demolką Polski. Miejsce trzecie to jego pozycja „klęczona”. Gdzie się nie ruszy tam klęczy przed dostojnikami kościelnymi, epatuje swoją wiarą na lewo i prawo. Taka postawa to nic innego jak przyzwolenie, a może nawet zachęta by Polska weszła na drogę kraju wyznaniowego, w którym religia staje ponad prawem i to ona ma dyktować, jak ludzie mają żyć; nieważne czy im to odpowiada czy też nie.

Takie to są dwa lata prezydentury Andrzeja Dudy. Jest nad czym myśleć, co podziwiać? Raczej nie, więc może skupmy się nad niby „nową twarzą” Dudy, jaką zaprezentował nam właśnie 24 lipca. Cud nie do przewidzenia czyli zawetowanie dwóch ustaw. Czy rzeczywiście pan prezydent Duda nawrócił się na drogę demokracji? Czy rzeczywiście poczucie przyzwoitości i odpowiedzialności za Polskę wzięło górę nad przynależnością partyjną i oddaniem posłowi K.? Wybaczcie mi proszę, ale ten, kto w to wierzy to po prostu naiwniak pełną gębą. Spójrzmy proszę, gdyby rzeczywiście Andrzej Duda przypomniał sobie, jaki powinien być prezydent i na czym powinien się opierać, zawetowałby również ustawę o Sądach Powszechnych. Nie zrobił tego, bo właściwie ta ustawa w niczym mu nie przeszkadza. Natomiast dwie pozostałe, to hańba, bo jego ukochana partia chciała pozbawić go tak miłej fuchy, jak współudział w wyborze kandydatów na sędziów. Zgodził się pan Duda na niesamodzielność, podporządkował się swemu guru, ale co za dużo to niezdrowo. Nawet marionetka ma swoją godność i honor. Nawet ona nie pozwoli sobie na takie lekceważenie, ignorowanie stołeczka prezydenckiego. Wkurzył się i stąd jego decyzja. Tłumaczenie, że to niezgodne z konstytucją jest śmieszne w ustach człowieka, który łamie tę naszą konstytucyjność na okrągło i bez zastanowienia.

Przypominam też, że Andrzej Duda chce zmiany konstytucji, która wprowadzi, tak bliski jego sercu, zapis o systemie prezydenckim. Mówiąc najkrócej to taki system polityczny, w którym prezydent łączy funkcję prezydenta i szefa rządu. Prezydent ma więc pełną władzę wykonawczą i nie ponosi odpowiedzialności przed parlamentem. Ministrowie odpowiadają tylko przed nim, a akty przez niego wydawane nie wymagają dodatkowego podpisu lub zatwierdzenia przez kogokolwiek. Przepraszam, czy można Wierzyc, że ktoś, komu marzy się taka właśnie władza rzeczywiście miał dobre intencje, wetując te dwie ustawy? Kochani, tu nie o zgodność z konstytucją chodziło, ale o własną i bardzo prywatną wizję. Odnoszę wrażenie, że pan Duda buduje wokół siebie silną grupę, by oprzeć się posłowi K. i przeforsować swoje, a wtedy prezydent czyli zapewne on, będzie jak święta krowa w Indiach.

Z tego samego też powodu, walczy z Macierewiczem, który próbuje odebrać mu uprawnienia związane ze stanowiskiem szefa Polskich Sił Zbrojnych. To walka o to, kto ważniejszy, kto bardziej się liczy, a nie o prezydencką wiarę w konstytucję, demokratyczne rozumienie prawa i sprawiedliwości. Wielkie, szczytne słowa, za którymi tylko egoizm polityczny i, żądające coraz więcej, żarłoczne ego.

Z ostatniej chwili. Prezydent Duda podpisał ustawę o Komunalnym Zasobie Nieruchomości, w której zapisana jest możliwość wyrzucenia lokatora na bruk, bez wskazania lokalu zastępczego, jak również otwarta zostaje droga do prywatyzacji lasów, by mieć grunt pod zabudowę w ramach programu Mieszkanie Plus. Tak robi „lider walki o demokrację”?

Przestańmy się więc bawić we wszelkie dywagacje i zostawmy intencje Andrzeja Dudy w spokoju. No i odpuśćmy sobie wiarę w cuda, bo pan Duda już dwa lata pokazuje, kim jest.

Tamara Olszewska

Polecamy również

  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Duda nam się udał"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Polka gorszego sortu

Zgadzam się z każdym słowem. Te dwa (a właściwie trzy, bo jest jeszcze RIO) veta niczego nie zmieniają i nie dajmy się zbałamucić. Pamiętajmy, że teraz prezydent ponoć pracuje nad tymi ustawami. Ciekawe, co wypracuje. Więcej sceptycyzmu, szanowni Rodacy!

Alicja777

Zgadzam się z każdym słowem. Nawet veto ustawy o RIO się w to wpisuje, bo zapewnia mu przychylność dołów partyjnych. Wszyscy wychowani w gnieździe PiSsss-im tylko o swoje cztery litery dbają. Władza dla samej władzy, bo i wizji oni też nie mają, cholera wie, co „budują”, o ile sami to wiedzą.

jurek
Autorka zastosowała w tytule partyjną nowomowę, czyli „wszystko na odwrót”. Przy takiej zmianie wartości logicznych można go zaakceptować. Ciekawą logikę prezentuje ten dr prawa. Połączenie władzy prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości skutkujące zależnością sędziów od polityków przeszkadza w dwóch ustawach, w trzeciej – bynajmniej. To zasada wyłaczonego środka, chyba w mózgu. Żadnej przemiany nie należy się spodziewać, grają tylko „godnościowe” osobiste interesy. Te są zawsze poprawne logiczne. Może część hierarchów wolało zbudować silniejszą pozycję lękając się, że ten, bez żadnego trybu, mając władzę nad sądami i im dobierze się do skóry? Dłużej klasztora niż przeora. Kiedyś do konfliktu będzie musiało dojść.… Czytaj więcej »
Ewa

Raczej chce się podczepić pod rodzące się wśród młodych społeczeństwo obywatelskie, zobaczył szansę zajęcia miejsca na przyszłość

Kaja

dokładnie, Tamara, po czynach go poznacie. Myśmy go już poznali. Ja mu za grosz nie ufam. Po prostu nie ufam nikomu z PIS, a zwłaszcza komuś kto leży plackiem przed konusem z Żoliborza… nie miejmy złudzeń Adrian to marionetka i nawet on sam tego nie zmieni. Co do systemu prezydenckiego, to PIS mu na to w życiu nie pozwoli, a miejmy nadzieję, że drugiej kadencji ta miernota nie wygra

HANNA

WIERZĘ , Ż PAN PREZYDENT SIĘ „PRZEBUDZI ” TRZEBA BYĆ DOBREJ MYŚLI.

Nieznany

Szanowna Pani, prezydent sie nie obudzi i racje ma autorka artykułu, że nawet marionetka może poczuć się dotknięta jeżeli ją się pomija lub poniża.

Janik

Wiara jest matką… No czyją?

Tomasz

Wszystko jasne – wiadomo że Duda nie zmądrzał a jedynie się wkurzył ( pewnie podłechtany przez współpracowników) Niczego dobrego nie możemy się po nim spodziewać, poza tym że każda walka w pisowskim obozie w jakimś stopniu osłabia tę paskudną formację ( czy raczej deformację).

wpDiscuz