Duda U Trumpa: są sprawy do załatwienia czy chodzi o wspólną fotę?

Są sprawy do załatwienia czy chodzi o wspólną fotę?

Prezydent Andrzej Duda szczęśliwie doleciał do Waszyngtonu i oczekuje na spotkanie z amerykańskim prezydentem. Aktualnej wizycie towarzyszą niecodzienne środki ostrożności ze względu na panującą pandemię koronawirusa. Wszyscy członkowie obu delegacji będą mieli mierzoną temperaturę a także zostaną poddani specjalistycznym testom.

 

Spotkanie obu prezydentów rozpocznie się o 20.15 polskiego czasu przy wejściu do Białego Domu zaraz obok Gabinetu Owalnego – czytamy na rmf24.pl. Niestety ceremonia powitania będzie miała skromniejszy charakter niż poprzednie co pewnie zasmuci naszą głowę państwa, która, zdaje się, uwielbia oficjalne, napuszone protokoły dyplomatyczne. To koronawirus jest bezpośrednim sprawcą odchudzonego ceremoniału.

Wiadomo, że w życiu nie można mieć wszystkiego – albo na kilka dni przed wyborami świeża fota z Trumpem i zestaw różnych obietnic dla swoich wyborców albo chodzenie w gumowcach po zalanych w Polsce regionach.

 

Obaj prezydenci mają rozmawiać ok. 30 minut (brak doniesień czy za pośrednictwem tłumacza czy bez jego usług), po czym do rozmów przystąpią delegacje. Przypatrzmy się więc zegarowi: prezydenci skończą rozmowy ok 20.45, następnie zaczyna się spotkanie delegacji a o 21.30 zaplanowana jest wspólna konferencja prasowa (dużo kamer, światła, wielu dziennikarzy), która ma potrwać ok 30 minut. Planowo gospodarz Białego Domu pożegna swego gościa ok 22.00 czasu polskiego. Coś mi się wydaje, że nie o rozmowy tym razem chodzi ale bardziej o gesty.

Jak niefart to niefart, myśli sobie pewnie nasz prezydent. Niestety w trakcie tej wizyty: „nie mógł się zatrzymać w Blair House – czyli historycznym kompleksie należącym do Białego Domu, gdzie nocują najważniejsi goście amerykańskich prezydentów, bo trwa tam remont”.

Na całe szczęście umęczonym podróżą i kampanią wyborczą członkom Andrzej Duda będzie mógł dać wypocząć w siedzibie naszego ambasadora, która mieści się niedaleko rezydencji wiceprezydenta Mike’a Pence’a. Gdyby jednak okazało się, że nasz prezydent ma poczucie niedosytu, jeśli chodzi o splendor miejsca, to z całą pewnością urzędnicy podpowiedzą mu, że dosłownie dwa domy dalej kiedyś mieszkała Hillary Clinton. To powinno wystarczyć prezydentowi na tę krótką wizytę.

Pytanie podstawowe: czemu ma ona służyć? Tego dowiemy się pewnie już dzisiaj wieczorem.

/as/

Źródło:rmf24.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Predator
Predator
24 czerwca 2020 14:12

Dobrana para, oczywiście kretyn trampek ogrywa kretyna dudę na każdym kroku. Za parę fotek na pięć minut, poleciał sobie na nic nie znaczące spotkanie, miejmy nadzieję że to ostatni raz.

Maciek123454321
Maciek123454321
24 czerwca 2020 17:19
Reply to  Predator

Pan prezidęt pojechał z historyczną, czy histeryczną wizytą?

Zwinka
Zwinka
24 czerwca 2020 16:33

Fajna ta fotka z Dudą machającym do … myśliwców. Ciekawe, bo nie znalazłam nigdzie informacji, czy piloci mu odmachnęli. 🙂

Maciek123454321
Maciek123454321
24 czerwca 2020 16:47

Pan Pajac poleciał oczywiście samolotem czarterowym firmy „Kuchciński Travel”. Za darmo wyżerka, drzemka, miejsce dla żoneczki, gosposi, ogrodnika i oczywiście dla LGBT Szczerskiego. A na Balicach jeszcze zdążył nafajdać. Zanim wróci, już się internet zapełni memami. Na memy trzeba zawsze trochę poczekać, ale komentarze już są. Policzmy – jutro czwartek, pajac wraca. Na odkręcenie i wyjaśnienie, co miał na myśli mówiąc słynne już „w czasach, kiedy rządziła PO, której członkiem jest Trzaskowski, Rosja zajęła Krym.” pozostanie już tylko piątek, bo od soboty cisza wyborcza. Nasrał, pofrunął, na posprzątanie nie będzie miał czasu, Jarosław będzie musiał sprzątać. No, powiedzcie sami – nie jest to thebill???

Bart
Bart
25 czerwca 2020 07:05

Co ja paczę??? Największym sukcesem tej wizyty jest zdjęcie – odwet, na którym Trómp stoi, a Duqa siedzi. Wow, szczęka opada na widok takiej skuteczności pislamskiej dyplomacji.
A było to tak: przechodzili obok stołu, Anżej zobaczył papiery i poczuł to, co zawsze: że musi, po prostu musi je podpisać. Podbiegł do stołu, usiadł i podpisał. Trómp stał, nie wiedział o co c’mmon, a umówiony fotograf (pewnie z Gazety Głupolskiej albo Sierści) strzelił serię fotek.