Duszne Zaduszki

Duszne Zaduszki

Duszno jest w te Zaduszki. Rodziny dzielą się wzdłuż i w poprzek. Na groby chodzą oddzielnie. Nawet zmarłych dzielą na lepszych i gorszych. Ciała na cmentarzu, kości i popioły w urnach są też lepsze i gorsze. To zależy od tego, kto na kogo głosował, jaki wrzucał głos do urny. Dziwna jest ta zbieżność urny z prochami z urną z głosami. W te dni warto pamiętać, że papierowe głosy w proch się obrócą, jak ci co głosowali i ci, na których głosowano.

 

Zaduszki jako „przypomnienie wszystkich wiernych zmarłych” wprowadził opat z Burgundii w 993 roku. Zagospodarowanie symboli jest podstawą działania w polityce i kościele. Zalecił to ów opat zamiast pogańskiego obyczaju oddawania czci zmarłym. Uwaga: my jako kraj nie byliśmy jeszcze nawet ochrzczeni i obchodziliśmy ciągle nasze swojskie Dziady. Teraz królują dynie z otworami, czaszki, kościotrupy, amerykańskie święto dzieciaków i wesołych przebierańców. Uchodzi za grzech i jest potępiane przez Kościół bardziej niż pedofilia w jego, za przeproszeniem, łonie…

Meksykańskie przysłowie mówi, że życie jest snem, a śmierć jest przebudzeniem. Mało kto chce się jednak przebudzić z życiowego snu. Raczej boimy się kościstej Madame. Staramy się jak najdłużej zostać na tym „padole płaczu”, wspominając zmarłych i ich ostatnie słowa, ostatnie życzenie. Tata prosił, żeby dać mu kopsnąć szluga i setkę, a ty mu nie dałaś, mówi brat do siostry, a ona, że nie chciała, żeby się uzależnił…

Ostatnie słowa wielkich wchodzą do literatury czy historii. Goethe, umierając zawołał: „Więcej światła!”. Co się rozumie, że pragnął oświecenia dla społeczeństwa i tak dalej. Prawda jest taka, że trzymano go w „choralni”, czyli ciemnym pokoju. Zasłonięte kotary tłumiły światło, biedny poeta pragnął słońca.

Gdy pewnego francuskiego polityka prowadzono na gilotynę, ktoś z orszaku powiedział do niego: „Ty drżysz”, a on odpowiedział: „To z przeziębienia!’. Zastanawiam się, czy jest u nas wśród rządzących ktoś obdarzony takim dowcipem? Eee nie, oni mówią to, co przyniesie przekaz dnia.

Sokrates natomiast czując, że koniec jest bliski nakazał swemu służącemu, by zapłacił za koguta. Jako filozof wiedział, że całun nie ma kieszeni, a trumna portfela, o czym zapominają pazerni świeccy i duchowni. Neron, któremu się wydawało, że jest wspaniałym wokalistą, biadolił: „Jakiż artysta ginie we mnie!”. Cezar, jak to władca oderwany od rzeczywistości, zdziwił się: „I ty Brutusie?”, zanim otrzymał cios. To nauka dla każdego wielkiego dyktatora oraz małego dyktatorka. Każdy ma obok siebie kogoś, kto czyha na jego stanowisko. Nawet jeśli ma tylko 18%.

Bardzo brakuje nam ludzi, którzy odeszli. Niezwykłych, dowcipnych. Odczuwamy brak Marii Czubaszek, mówiącej: „To było w czasach, kiedy Ibisz był jeszcze stary”. Nawiązywała do jego coraz młodszego wyglądu. Zaatakowana przez kogoś ekobio, kto jej zarzucił, że tak kocha zwierzęta, a odżywia się parówkami, wypaliła: „Każde dziecko wie, że w parówkach nie ma mięsa”. Żal, żal, że jej nie usłyszymy.

 

Janusz Głowacki mawiał „Szanuję nagrody, które dostaję, gardzę tymi, których mi nie dano”. A na pogrzebie Głowackiego Kazimierz Kutz mówił: „Są wszyscy, tylko Głowy nie ma”. Gdy wybuchła afera MeToo Kutz samokrytycznie stwierdził, że gdyby to się wydarzyło w jego czasach, nie nakręciłby żadnego filmu. Chyba zabrakło mu Głowy, przyjaciela, bo zawinął się szybko po nim, spakował manatki i odjechał w ostatnią podróż.

Krystyna Kofta
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Zwinka
Zwinka
1 listopada 2019 17:47

To prawda, pisie towarzystwo jest straszliwie sieriozne, ponure i czułe na punkcie „mojej osoby”, jak o sobie mówią. Tylko czekać, a zaczną wsadzać do paki za wyśmiewanie tej „ich osoby”. No i czy można sobie np. wyobrazić jakąś pisią matronę mówiącą o sobie, że „jest kobietą o nienachalnej urodzie” ? Choćby taką Sobecką ? A Pani Maria potrafiła !

Goool
Goool
2 listopada 2019 11:36
Reply to  Zwinka

Mam parę „pisiorów” w rodzinie ale moja rodzina jest normalna i nad grobami nie rozmawia o polityce. Przy stole owszem. I nie są ponurzy.