Dyskusyjna apolityczność członka KRRiT

KRRiT ostro krytykuje paski TVP i wzywa stację do rzetelności!

Tak wygląda apolityczność w czasach rządów PiS w praktyce. Z publikacji „Sonaru” GW wiadomo, że osoby zasiadające w zarządach i nadzorach państwowych spółek hojnie odpłacają się partii za ten przywilej. Na fundusz wyborczy PiS w 2018 roku wpłynęło co najmniej 1 mln złotych! Za kwotą tą stoi przynajmniej 150 nominatów z ramienia formacji Jarosława Kaczyńskiego.

Co ciekawe, na liście wpłat znajduje się również Witold Kołodziejski, przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Na fundusz wyborczy PiS wpłacił 10 tys. zł.

Kołodziejski kieruje pracami Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji od listopada 2016 roku, wcześniej zasiadał w niej w latach 2006-10. Jego aktywność na tym polu może i powinna dziwić. Członkowie KRRiT nie mogą wszak należeć do partii politycznych. Wynika to z przepisów konstytucji, a zasady etyczne obowiązujące w KRRiT mówią o apartyjności jej członków.

Zdaje się jednak, że ów etyczny wymóg jest poza zasięgiem Kołodziejskiego, który od lat związany jest ze środowiskiem Kaczyńskich. W 1991 r. pracował on w biurze prasowym Porozumienia Centrum; w latach 2002-06 zasiadał w Radzie Warszawy i przewodniczył jej z ramienia PiS. Później trafił do KRRiT. W 2010 r. został po raz pierwszy wybrany do sejmiku województwa mazowieckiego. Po czterech latach znowu zdobył mandat. W międzyczasie dwukrotnie bezskutecznie kandydował do Sejmu – za każdym razem z list PiS. Jest przekonany jednakże – o czym informuje w mailu do GW – że „Pełnienie funkcji radnego nie stoi w sprzeczności Konstytucją RP ani z Ustawą o Radiofonii i Telewizji”.

mpm

źródło: wyborcza.pl

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Ryszard
Ryszard
27 czerwca 2019 15:45

Co to znaczy „dyskusyjna”? Nie potraficie nazwać rzeczy po imieniu? Ten osobnik jest zwykłym funkcjonariuszem partyjnym, prostym, acz zagorzałym pisoskim aparatczykiem, o czym wszyscy wiedzieli zanim go rzucono na odcinek telewizyjno-radiowy. Kiedy już został szefem tej błazeńskiej instytucji, robił wszystko, by udowodnić mocodawcy, że se na to stanowisko zasłużył jak najbardziej.