Dzieci od września do szkół. Odpowiedzialność za nie spadnie na dyrektorów

Kolejne zarzuty za znieważenie prezydenta

Minister edukacji Dariusz Piontkowski zadecydował o powrocie dzieci do szkół. Z rozpoczęciem września nauka ma być prowadzona w sposób zupełnie stacjonarny. Dyrektorzy placówek będą mogli zdecydować o przejściu na tryb zdalny w chwili, gdy w szkole pojawi się śmiercionośny koronawirus (COVID-19).

 

Szef MEN powiedział, że resort przygotowuje specjalne zasady dot. bezpieczeństwa. Ważne role w nowej sytuacji, zgodnie z zapowiedziami, ma mieć kurator i GIS. Ministerstwo pracuje również nad ulepszeniem narzędzi do edukacji zdalnej, gdyby jednak okazało się, że koronawirus mocno zaatakuje nasze społeczeństwo.

Resort, niestety, nie podzielił się jeszcze z mediami bardziej szczegółowymi danymi. Niemal wszystko pozostaje w tej chwili w fazie domysłów oraz spekulacji. Wiadomo, że zamknięcie szkół nie mogło trwać wiecznie, ponieważ inne kraje je otworzyły. Uruchomienie placówek oświatowych nastąpiło już we Francji i w Czechach. Również wiele innych państw zapowiedziało powrót do szkół jeszcze od września br. (m.in. Republika Federalna Niemiec, Hiszpania i Stany Zjednoczone Ameryki).

 

Powrót dziatwy do szkół będzie się wiązał z potrzebą utrzymania dystansu, co może oznaczać większe odległości pomiędzy ławkami i stanowiskami dla uczniów. Także dozwolona liczba osób w klasach może ulec znacznemu ograniczeniu.

Zostań patronem KODUJ24.PL

 

Decyzja ministerstwa – z pewnością – została z ulgą przyjęta przez tysiące rodziców. Wielu z nich zastanawiało się nad swoją dalszą karierą zawodową, która mogła zostać nadszarpnięta przez stałą opiekę nad przebywającym w domu dzieckiem. Rodzice dość często narzekali także na kiepskie rezultaty nauczania zdalnego.

/nt/

Źródło: businessinsider.com

  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Maja
Maja
24 lipca 2020 08:02

Czy to prawda, że do dziś nie opracowano żadnego standardowego narzędzia do nauczania zdalnego? Czym zajmuje się MEN, skoro to podobno nauczyciele i dyrektorzy muszą improwizować, żeby nauczanie w ogóle jakoś się odbywało?
Nie wiem, czy ktoś to odnotował, ale covid doprowadzi do edukacyjnej zapaści, takiej dosłownej – dzieci mniej się nauczą. Walnie przyczynią się do tego nieroby z MEN z szefem tego resortu na czele.