Dzieło Zbiorowe, czyli o Dwóch Takich, co założyli „Solidarność”

Od starszego bibliotekarza do prezesa partii rządzącej czyli jak budował swoją karierę polityczną Jarosław Kaczyński

Wielkie mi co… Owszem , może co wrażliwsi świadkowie wydarzeń sierpniowych mają z tym jakiś problem, ale naprawdę nie ma co robić wideł z igły. Bo co się takiego niby stało, że w związku z obchodami Sierpnia „Solidarność” zdjęła z bramy stoczni portret Lecha Wałęsy? Przestał pasować do pamiątkowej fotografii „przebywających w hali”, i tyle. Za bardzo się wyróżniał spośród innych bohaterów tamtych wydarzeń. . A przecież – jak to ujął pan premier w swoim porywającym przemówieniu okolicznościowym – „Sierpień” i „Solidarność” to dzieło zbiorowe.

No, w tym sensie, że miało nie jednego, ale dwóch autorów, którym jednak wrodzona skromność nie pozwalała w tamtym czasie pchać się na afisz, choć w przywracaniu Ojczyźnie wolności to oni mieli największe, decydujące zasługi. Mowa tu – oczywiście – o Braciach Kaczyńskich, których rolę w drodze Polski do wolności przez lata pomniejszały wiadome siły i służby. Ale teraz , w epoce „dobrej zmiany”, można wreszcie przywrócić Braciom sprawiedliwość i prawo do zajęcia należnego im miejsca w najnowszych dziejach Narodu.

Proces odkłamywania fałszywej pamięci Polaków na temat wydarzeń sierpniowych miała wspomóc tablica pamiątkowa, przypominająca kolejnym pokoleniom okoliczność „przebywania Braci w hali” podczas strajku w stoczni. No ale wiadomo – totalsi nie śpią, więc pomysł na piękne upamiętnienie „zbiorowego autora” na razie musi poczekać.

Partia aktualnie rządząca już ma zresztą plan, jak skutecznie tablicę zawiesić, nie oglądając się na jazgot „gorszego sortu” o „zakłamywaniu prawdy historycznej”. Stocznię, sprzedaną za poprzednich rządów PiSu , co ogłoszono wówczas jako wielki sukces, trzeba otóż odkupić. Również z ogromnym – co chyba oczywiste – sukcesem. I wtedy nie dość, że jedna stocznia, a sukcesów aż dwa, ale też można ją będzie w całości obwiesić tablicami i obstawić pomnikami Braci Kaczyńskich – jedynych prawdziwych Bohaterów „Solidarności”. Kto nigdy nie miał kupionego na targu „portretu założyciela rodu” nad kanapą, niech pierwszy rzuci beretem…

Nie ma się co obruszać. Historię – jak mawia tyleż stare co prawdziwe przysłowie – piszą zwycięzcy. Zawsze pisali. To, czego uczą podręczniki, rzadko bywa tak zwaną „prawdą obiektywną”. Tymczasem przekonanie świata, a szczególnie rodaków, że to Bracia wyprowadzili Polskę z komunistycznej niewoli, to konieczność. Bo to wcale nie „zamach smoleński, ale właśnie „niesłuszne rządy” i „nienależna władza” solidarnościowego „obozu liberalnego” i – osobiście – Wałęsy, były od zarania ideologicznym paliwem „dobrej zmiany”. Ich dyskredytacja, odebranie im moralnego prawa do sprawowania rządu dusz, stała się na długie lata celem prezesa partii aktualnie rządzącej. Od tego wszystko się zaczęło. Od osobistej zemsty Braci na „Lechu”.

Nie dość, że odebrał im Nobla i sławę pogromców komunizmu, to jeszcze odsunął obu ambitnych młodzieńców od prawdziwej, wielkiej polityki. A dziś mówi jeszcze, że „się na nich poznał” i publicznie żałuje, że to jego decyzją Bracia w ogóle do tej polityki weszli, i stąd całe dzisiejsze nieszczęście.

Ktoś głoszący podobne herezje musi być produktem „służb”, o ile nie po prostu „ubekiem”. Tym bardziej, że Wałęsa uparcie zarzuca stronnikom Kaczyńskich kłamstwo i przypisuje sobie cudze, konkretnie – Braci, zasługi. W tej sytuacji rząd, premier, prezydent i aktualni działacze „S” nie mają wyjścia. Muszą „gumkować” historię i ściągać te wszystkie niesłuszne portrety z bramy, a samego Lecha z solidarnościowego piedestału.

Inna sprawa, że misja przywracania zasług Braciom wydaje się trudna, o ile nie w ogóle niemożliwa. Weźmy przypadek Mojżesza. Z sobie tylko znanych powodów po wyprowadzeniu Izraelitów z Egiptu przez kolejne 40 lat prowadzał ich w kółko po – niedużej w sumie – pustyni, co chwila rozbijając jakieś złote cielce. Po co, skoro Ziemia Obiecana była na wyciągnięcie ręki? Otóż o pamięć tu chodziło i nowy początek. O to, żeby wymarli ostatni Żydzi służący u faraona i żeby już nikt nie pamiętał, i nie mógł zaświadczyć osobiście, jak to naprawdę było z tym Egiptem, Morzem Czerwonym i Dziesięciorgiem Przykazań. .

Wiec z tą tablicą było może poczekać aż – jak to ujął Leszek Miller w związku z „unijnymi pertraktacjami” premiera Morawieckiego – ostatni świadkowie Sierpnia przeniosą się (by już zostać przy biblijnej stylistyce) na Łono Abrahama.

Bożena Chlabicz-Polak
  •  
  •  
  •  
Wesprzyj wolne media

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
JADWIGAMikołajZbyszekMaciek123454321 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Maciek123454321
Maciek123454321

No bez przesady. Komuna przez 45 lat próbowała fałszować historię i się nie udało. A te wypierdki to jednak nie komuna.

Zbyszek
Zbyszek

Teraz, kiedy prawda ujrzała światło dzienne ktoś, może stara Pawlowiczowa, zgłosi Kaczyńskich do nagrody Nobla?

Mikołaj
Mikołaj

Uważam, że to byłoby uwłaczające. Kaczyński w uznaniu zasług powinien być ogłoszony Władcą Galaktyki.

JADWIGA
JADWIGA

COŚ WAM POPIEPRZYŁO SIĘ W GŁOWACH , DORZE, ZE ŻYJĄ JESZCZE LUDZIE, KTÓRZY PAMIĘTAJĄ NAJNOWSZA HISTORIĘ POLSKI